piątek, 13 października 2017

Robiliśmy to przy ludziach!

We wszystkich możliwych miejscach publicznych. Na plaży, w pociągu, na przystankach autobusowych, w poczekalni. Oddawaliśmy się temu szaleństwu przez całe lato i.. robiliśmy to na głos!

Czytaliśmy książki! Wszędzie i wszystkim. Dzieciom w przedszkolach, pacjentom w szpitalach, seniorom w domach opieki, petentom w ZUS-ie, pasażerom w pociągu, przechodniom na ulicy. Drużyna  Pogromców Nudy ruszyła do działania i latem rozbrzmiał Głos Książki. Zapraszam na post podsumowujący internetową odsłonę akcji. Internetową, to znaczy taką, gdy Pomocników werbowałam przez internet, a efekty naszych działań publikowaliśmy w sieci. ;)


Pragnę podziękować wszystkim, którzy wstąpili do Drużyny Pogromców Nudy - jako Superbohaterowie-Sojusznicy, Pomocnicy i Promotorzy, a także wszystkim, którzy dołączyli do zabawy w odpowiedzi na rzucane przez nas wyzwanie. Nie było to może jeszcze pospolite ruszenie, ale czytali blogerzy, autorzy, przedstawiciele wydawnictw, instytucji, lokalnych mediów. I ważne było każde publiczne czytanie, każdy wpis  na blogu i post w mediach społecznościowych, który wzbudził zainteresowanie, komentarz, reakcję. Nie jestem w stanie przytoczyć tu wszystkich przykładów naszych woluminowych działań, bo raz, że post zamieniłby się w książkę ;), dwa, na pewno nie wspomniałabym wszystkich, a to byłoby nie fair. Przykłady akcji możecie zobaczyć w postach podsumowujących czerwcowe i lipcowe działania Pogromców Nudy albo wyszukać przez hashtag #głos książki, zajrzeć na grupę na Facebooku. Do tej pory nazywała się Woluminy. Głos książki - Pomocnicy, ale zmienię jej nazwę, by służyła też na inne akcje promujące czytelnictwo. Na moim blogu możecie też znaleźć relację z moich akcji pod etykietą "moje działania".



Najgłośniej chciałabym podziękować Gosi z bloga Antyterrorystka, dzięki niej rozczytał się cały Morąg. Szczęśliwe w Elblągu, w rodzimym mieście akcji, też miałam wsparcie, głownie Magdy z Kuchnia Magdaleny, ale pomogły i lokalne media (Dziennik Elbląski, Info.elblag,
Portel.pl, TRUSO.TV), wspaniała Biblioteka Elbląska, cudowne Stowarzyszenie Alternatywni, a także najlepszy Hotel pod Lwem :). Prężnie działała także Aleksandra z Czytelnicze Recenzje, zawsze  mogłam też liczyć na Agnieszkę z 321 START DIY i Martę z Bloga W sercu książki i Monikę Halmanową. Wspierały mnie też Dagmara Socjopatka i Klaudyna Kreatywa, a Agnieszka, czyli Lew Kanapowy zorganizowała u siebie Klub Czytającego Malucha i tam działała w ramach akcji  Dziękuję również wszystkim członkom facebookowej grupy i blogerom, którzy napisali na swoich blogach informacje o tym, że akcja ma miejsce.

Serdecznie dziękuję wydawnictwom, które przyłączyły się do akcji, wyraziły zgodę na publiczne czytanie książek, a część z nich (Adamada, Zakamarki, Oficynka, Nasza Księgarnia, Dreams i Albatros) przekazała nam książki, żebyśmy mieli, co czytać. Książki przekazałam zainteresowanym Sojusznikom, ale całkiem sporo ich zostało i wierzcie mi nie zmarnują się. Trafią oczywiście do Szpitala Miejskiego w Elblągu.



Podczas Festiwalu Literatury Wielorzecze, organizowanego przez Stowarzyszenie Alternatywni miało miejsce podsumowanie internetowej odsłony akcji, gdzie przedstawiłam trochę faktów, wspomnień z działań Drużyny Pogromcy Nudy i zdjęć, ale.... musiałam to uczcić także głośnym czytaniem. A że humory nam dopisywały pobawiliśmy się we wróżbę, typu otwórz książkę na xx stronie, a xx zdanie będzie oznaczało...  Nie powiem wam w jakie wróżenie się bawiliśmy, ale uśmialiśmy się do łez ;)

Kolaż zrobiony z fotografii Izabeli Matuszewskiej

Zakończenie głośnego czytania przez Drużynę Pogromców Nudy to nie koniec moich działań w ramach głosu książki i Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg, które otrzymałam na rozwój inicjatywy promującej czytelnictwo. Internetowa odsłona zarezerwowana była na miesiące letnie, kiedy aura sprzyjała działaniom na świeżym powietrzu. Ale tu cały czas się dzieje, we wrześniu byłam na szkoleniu z biblioterapii, w listopadzie ruszam na kolejny kurs, a w tak zwanym międzyczasie zadzieje się coś na graficznie (i merytorycznie też) na blogu.

Oczywiście nadal będę zabierała ze sobą książkę wszędzie, by w razie zagrożenia nudą móc ją wyciągnąć i poczytać. Wszystkim. Na głos. I na nową internetową akcję już tez mam pomysł, bo jak to się mówi, natura nie znosi próżni ;)

Wiem, nie będę oryginalna przytaczając słowa Wisławy Szymborskiej, że "Czytanie to najpiękniejsza zabawa jaką sobie ludzkość wymyśliła", ale kiedy to prawda. Czytanie to świetna rozrywka i oczywiście nie musi kręcić każdego, ale jeśli są ludzie, którzy jeszcze nie odkryli frajdy płynącej z czytania, to chcę im ją pokazać.
Jeśli gdzieś są osoby, które dziś nie czytają tylko dlatego, że ktoś kiedyś  zmusił ich do przeczytania książki, która ich nie zainteresowała, której nie zrozumieli, chcę im udowodnić, że czytanie może być fascynujące. Jeśli są osoby, które czytać i chciałby, i boją się, jeśli są na granicy sięgnięcia po książkę, to ja chcę z nimi ją przekroczyć. A te wszystkie zalety, jak pobudzanie wyobraźni, wzbogacenie słownictwa czy rozwój krytycznego myślenia to tylko skutki uboczne ;)






I jeszcze raz dziękuję wszystkim zaangażowanym. Jesteście cudowni!

Internetowe działania Drużyny Pogromców Nudy są częścią akcji "Woluminy. Głos Książki"

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg


wtorek, 19 września 2017

Literackie Wielorzecze

Przedstawiałam Wam już kilka dni temu program Festiwalu Literatury Wielorzecze, dziś będzie trochę bardziej opisowo. No i plakat... Prawda, że piękny? Przypominałam, że Szufladopółka objęła wydarzenie patronatem. Tekst moich Alternatywnych koleżanek ;) I koniecznie przyjeżdżajcie do Elbląga!




Weekend 22-24 września to kulturalna eksplozja w Elblągu. Wszystkich elblążan i nieelblążan Stowarzyszenie "Alternatywni" zaprasza na literackie święto, w czasie którego słowo będzie grało pierwsze skrzypce. Oprócz spotkań autorskich, paneli i prezentacji nie zabraknie miejsca na sztuki plastyczne, muzykę i teatr. Wszystko to podane ciekawie i różnorodnie - tak, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Osobnym rozdziałem są warsztaty, w tym roku będzie ich aż sześć. Co ważne, są odpowiedzią na potrzeby i mieszkańców, i naszych gości. Jeśli nie uda się komuś zapisać na warsztaty w specjalnym formularzu pod adresem lub w aplikacji Festiwal Literatury Wielorzecze, którą można pobrać pod adresem, to i tak może na zajęcia przyjść. Postaramy się dla każdego znaleźć miejsce.
     Wszystkich piszących - także do szuflady zapraszamy do wzięcia udziału w Turnieju Jednego Wiersza, 22 września w Mjazzdze od godz. 20. Podstawową zasadą jest to, że trzeba samodzielnie zaprezentować swój wiersz i zostawić jeden egzemplarz dla jury. Zgłosić się można przed samym Turniejem. To wyjątkowa okazja i fantastyczna zabawa.
    
     Alternatywni zapraszają wszystkich na niesamowitą przygodę, na wydarzenie, które powoli staje się wrześniową tradycją Elbląga, imprezą rozpoznawalną w całej Polsce. Zobacz, co przygotowaliśmy:
    
     Dzień pierwszy - 22 września

     Rozpoczynamy o godz. 16 na Dużej Scenie Teatru im. Aleksandra Sewruka - koncertem w wykonaniu fantastycznej pianistki Marty Ossowskiej-Utrysko. O godz. 17 spotkanie z Tomaszem Jastrunem poprowadzi Bogumiła Salmonowicz. Ten wyjątkowy poeta, pisarz i komentator wydarzeń społecznych to także rewelacyjny mówca. Od godz. 19 jesteśmy w Mjazzdze. Na początku zaprezentuje się grupa literacka związana (czasem luźno a czasem bardzo mocno) z Warszawą. To zespół przyjaciół, którzy prezentują różne stylistyki i odmienne kierunki, a ich nazwiska są rozpoznawalne na ogólnopolskiej scenie literackiej. O godz. 20 oddajemy mikrofon poetom. Na scenie Turniej Jednego Wiersza, czyli prezentacje, emocje i wrażenia. Oraz doskonała zabawa. W tym roku spotkanie poprowadzą Kamila Łyłka i Arco van Ieperen, czyli nie będzie nudno. Od godz. 21 zaczynamy część koncertową. Najpierw z południa Polski młoda, zadziorna nieszablonowa Justyna Sieniuć, po niej nieco bardziej liryczni prosto z Gdańska: Mirella Hinc i Janusz Pierzak. Po koncertach jury ogłosi laureatów Turnieju, a nagród jest naprawdę dużo.
    
     Dzień drugi - 23 września

     Od godz, 10 zapraszamy na pierwsze warsztaty: literackie – z Agnieszką Kosińską (Młodzieżowy Dom Kultury – Wyspa Spichrzów)oraz pisania recenzji krytycznych z Martą Osowską-Utrysko (Biblioteka Elbląska) . Imponująca oferta warsztatowa jest mocnym punktem V Festiwalu Literatury Wielorzecze, wyróżnia Elbląg na literackiej mapie Polski. Po warsztatach okazja do błądzenia palcem po mapie świata – o godz. 15 również w Bibliotece Elbląskiej spotkanie z podróżnikiem, reporterem i autorem książek podróżniczych - Romanem Warszewskim poprowadzi Arco van Ieperen. Od godz. 16 w sali kinowej Biblioteki spotkanie autorskie z Julią Szychowiak – promujące jej najnowszą książkę „Całe życie z moim ojcem”, które poprowadzi Anna Wierzchucka.
     Wieczór zapowiada się niezwykle intensywnie, Festiwal Wielorzecze zaczyna przypominać deltę wielkiej rzeki kultury, w zależności od zainteresowań można wziąć udział w wernisażu plakatu Sebastiana Baumana na Wyspie Spichrzów w MDK (sobota godz. 18), po którym przenosimy się do gościnnego Pubu Sąsiedzi, gdzie Zuzanna Gajewska podsumuje autorski projekt Woluminy. Głos książki.
„Bezdomni” Jacka Żukowskiego zadomowią się w Pubie Sąsiedzi o godz. 19.30. To okazja do obejrzenia posłuchania prezentacji Alternatywnego Elbląskiego Klubu Literackiego. A ta ekipa co roku pokazuje się w zaskakujący dla wszystkich sposób. Po prezentacji (około godz. 20.30) płynnie przechodzimy do kolejnego punktu wieczoru – wykład Dariusza Rekosza – Magia Słowa – dlaczego przekleństwa są archaizmami?
     Godzinę później – o godz. 21.30 nadejdzie czas ogłoszenia wyników I Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego Wielorzecze - spotkanie z laureatami poprowadzi Wojciech Boros. To punkt programu, na który czekają poeci dostrzeżeni w konkursie – dopiero w sobotni wieczór okaże się, czyje wiersze zdobyły uznanie jury.
     Po prezentacji ostatni element intensywnego wieczoru, a właściwie już wielorzecznej nocy: Myślibitwa – i inne inspiracje, koncert Tomasza Steńczyka z zespołem.
    
     Po krótkiej sobotniej nocy dzień trzeci festiwalu - intensywna niedziela – 24 września

     Rozpoczynamy warsztatami tworzenia komiksu – Daniel Odija i Wojciech Stefaniec, spotkanie w godz. 9 - 12 na Foyer Małej Sceny Teatru im. Aleksandra Sewruka.
     Od godz. 10 kolejne warsztaty:
     Możliwości popracowania nad autoprezentacją sceniczną w prezentacji tekstów literackich – na Małej Scenie Teatru pokaże Nina Dziwniel-Stępka.
     Szyfry w literaturze – warsztaty dla dzieci i młodzieży – w Bibliotece Elbląskiej poprowadzi Dariusz Rekosz.
     Warsztaty literackie z Tadeuszem Dąbrowskim w Młodzieżowym Domu Kultury (Wyspa Spichrzów) będą okazją do zmierzenia się ze słowem i wymiany doświadczeń oraz konfrontacji autor – czytelnik/słuchacz.
     Od godz. 12.30 zapraszamy do Hotelu Elbląg na spotkanie autorskie Okularnica z Elżbietą Wojnarowską – artystką z szerokim spektrum aktywności – od poezji, przez prozę, teatr i film po piosenkę autorską. Rozmowę poprowadzi Wojciech Pelc.
     Panel wydawców niezależnych o godz. 13.30 odbędzie się również w Hotelu Elbląg – będzie ostatnim punktem tegorocznego, piątego już Festiwalu Literackiego Wielorzecze. Spotkanie z Radosławem Wiśniewskim (Stowarzyszenie Żywych Poetów), Leszkiem Sarnowskim (Prowincja), Przemkiem Dębowskim (Karakter) prowadzi Tadeusz Dąbrowski (Topos)
     Na Festiwal Literatury Wielorzecze do Elbląga przyjadą z kraju reprezentanci różnych grup literackich, dla których ten Festiwal stał się ważnym punktem na literackiej mapie Polski. Organizatorzy z przyjemnością i ogromną ciekawością czekają również na tych, którzy do Elbląga przyjadą po raz pierwszy. Jest jeszcze czas na zmianę planów, lekką korektę trasy i obranie kursu na Wielorzecze.
    
     Projekt V Festiwal Literatury Wielorzecze jest realizowany przez Stowarzyszenie „Alternatywni” przy współudziale finansowym samorządu Miasta Elbląg, Fundacji PZU, Fundacji „Potrafisz Polsko”.
    
     Patronat Honorowy nad Festiwalem objęli: marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Gustaw Marek Brzezin oraz prezydent Miasta Elbląg Witold Wróblewski
    
     Współorganizatorami imprezy są: Braniewskie Centrum Kultury, Teatr im. Aleksandra Sewruka, Biblioteka Elbląska, Młodzieżowy Dom Kultury, Klub Muzyczny Mjazzga, Pub Sąsiedzi, Hotel Elbląg, Zespół Szkół Pijarskich.
    
     Przyjaciele i mecenasi:

     JetSystem, Restauracja przy Bramie, JABDA, Drogeria Jasmin w Elblągu, Projekt Poligraficzny EfEf, Pejakportfele.pl, LIDER – Roman Rynkiewicz, Hotel pod Lwem, Agencja Reklamowa Contact, Głogowskie Stowarzyszenie Literackie, Restauracja AmoreMio, rewizja.net, Woluminy. Głos Książki, Fundacja Lwie serce, Pisarze.pl, Grupa Literyczna Na Krechę, Szufladopółka.
    

 

Informacja prasowa: 
Anna Nawrocka i Dominika Lewicka - Klucznik, Stowarzyszenie "Alternatywni"

poniedziałek, 18 września 2017

To, co czytam: Dżozef, Jakub Małecki

"Tak obiektywnie, to może i jest to ciekawe, ale żeby nas aż tak wciągało? Tu chyba musi o coś innego chodzić" s.223


Nikt, nigdy nie zmuszał mnie do czytania. Nie było takiej potrzeby. Jeśli jakaś książka była nie do przebrnięcia po prostu ją odkładałam. Tę, chciałabym powiedzieć, także przeczytałam z własnej, nieprzymuszonej woli. A jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że coś trzymało mnie przy niej siłą. Że to nie ja trzymałam ją w rękach, a ona mnie.  I nie puściła, dopóki nie skończyłam.


"Mam na imię Józef! Dżozef!" s.76


Życie dwudziestotrzyletniego absolwenta szkoły zawodowej na warszawskiej Pradze nie jest łatwe. GRZECIO BEDNAR, bo o nim mowa, jednego dnia traci telefon, następnego dnia pracę, a trzeciego trafia ze złamanym nosem do szpitala. 
Tam jego towarzyszami niedoli są biznesmen KURZ, malkontent MARUDA i małomówny wielbiciel  Josepha Conrada - CZWARTY. Czas dłuży się niemiłosiernie, na telewizję brakuje dwuzłotówek, a odwiedziny rzadko należą do przyjemnych. 
Któregoś wieczora CZWARTY zaczyna gorączkować. W malignie dyktuje GRZESIOWI tajemniczą opowieść. Wkrótce szpitala rzeczywistość zamieni się w koszmar klaustrofobika

opis z okładki


To pierwsza książka Jakuba Małeckiego, jaką czytałam, ale już teraz mogę powiedzieć, że autor ma niezwykły dar zatrzymania przy sobie czytelnika. Historia wydawałoby się tak niepozorna, że bardziej się nie da. Dresiarz dostał bęcki i wylądował w szpitalu. Trudno liczyć na jakieś filozoficzne przemyślenia. Trudno wymagać ich od kolesia, którego ulubionym powiedzonkiem jest "niech mnie byk wydyma", a jako swojego guru i wyrocznię stawia jeszcze większego dresiarza od siebie, Cegłę. A jeśli Cegła coś powie, to on się z nim zgadza. Litości. Ha! I już w tym miejscu autor daje Czytelnikowi pierwszego prztyczka nos. Za myślenie stereotypowe.
Ale okryć i efektów wow, jest w tej książce znacznie więcej. I sama nie wiem, co mnie bardziej zachwyciło: pomysł, lekki styl z głębszym przesłaniem, wykorzystanie twórczości Conrada jako tła, powieść w powieści niczym w Mistrzu i Małgorzacie - i obie były tak dobre. Ta książka była jak dobrze skomponowana potrawa, wieloskładnikowa, ale każdy składnik idealnie pasował do siebie i podbijał smak pozostałych. Delicje.

Tajemnicza historia Czwartego wciągała jego współlokatorów bezgranicznie, a czytelnika razem z nimi. Snujący swoją opowieść był bardzo zdeterminowany, musiał ją opowiedzieć, oni musieli jej słuchać, a my musieliśmy przeczytać. Przerwanie w trakcie było niewykonalne. 

"Rozpacz to uczucie, które niszczy falami. Przeżywając jej apogeum, człowiek jest w stanie uodpornić się na moment, zdrętwieć i nie czuć jej aż tak bardzo. Stąd fale - rozpacz składa się z najprostszych czynność, które człowiek musi wykonywać, nieważne jak bardzo by nie chciał. Rozpacz żywi się skojarzeniami, bo wszystko przypomina o stracie." s.270

Małecki nie szczędził bohatera opowieści Czwartego. Naprawdę dostał od życia w kość, jego cierpienie wręcz wylewało się spomiędzy kartek. Dołowanie level hard. Momentami zaczęłam się zastanawiać, co ze mną jest nie tak, że tak bardzo chcę przyglądać się jego cierpieniu. Czy nie ma we mnie jakiś socjopatycznych, względnie sadystycznych pierwiastków. Ale jak już wspomniałam, tej książki nie dało się tak po prostu odłożyć. Wbijała w fotel i nie pozwalała z niego wyjść. Wolę więc trzymać się wersji, że to autor się nade mną znęcał i to on mnie zmuszał do lektury. Wciągał w wir wydarzeń, gnębił tajemnicą, dręczył magią, smagał słowem. Bez dwóch zdań, jestem więc masochistką.
Jakub, rób mi tak jeszcze.

"Są ludzie towarzyscy i tacy, których omija się szerokim łukiem - sami o to proszą. Odludki i mruki. Dziwacy i przezroczyści. Samotnicy. Dziwolągi. Outsiderzy. Wariaci. Są tacy, którym to pasuje: samotność to ich oaza, kryją się w niej, uciekając przez innymi: każdy człowiek to dla nich wredne, rozgrzane ziarnko tej pustyni." s.317


Ocena tradycyjna: 8/10
Moja ocena: wyższa półka



 

czwartek, 14 września 2017

To, co czytam: Księgobójca, Maja Wolny

"Bo jedyne co ja umiem, to czytać i oceniać ciężar książek. Od leciutkich, figlarnych na jedną noc, aż do tych ciężkich, klasycznie zbudowanych, a którymi trzeba wziąć ślub, przenieść przez próg, zamieszkać na stałe."

Zaginanie rogów, wyginanie grzbietów. Podkreślanie. Używanie jako podstawki na kubek. Przeszły Cię dreszcze? Jakiej zbrodni wobec książki nie jesteś w stanie wybaczyć. Za którą z nich jesteś gotów... zabić?



 A może nie potrafisz wybaczyć tego, że o książkach się zapomina?


Już tytuł zdradza nam, że będzie to uczta dla książkoholików. Książka o książkach? Mniam. Lubimy takie smaczki. I jeszcze ta sugestia, że ktoś wyrządził im krzywdę. Od razu mamy ochotę go złapać, wsadzić do więzienia, torturować... Możemy nawet mieć nadzieję, że zemsta dopadnie księgobójcę, wszak to kryminał. Ale i tytuł, i gatunek trochę nasz oszukują...


Fakt, książek nam tu nie zabraknie. Uginają się pod nimi półki w sklepie Wiktora, uginają się pod nimi jego myśli. Jeśli główny bohater czasem z kimś rozmawia - to tylko o książkach. Nie są umieszczone jedynie między wersami, nie można powiedzieć, że stanowią tylko tło, bo momentami można odnieść wrażenie, że to wręcz one do nas mówią. Jest ich pełno, są wszędzie, wylewają się z tej historii. Ale nie jako główne bohaterki.

One są symbolem. Symbolem starości. Bo o niej jest ta książka. Bohaterami jest grupka starszych ludzi, którzy nie chcą mieć najlepszych lat za sobą, a przed sobą. Dlatego wspólnie wynajmują mieszkanie, by zestarzeć się po swojemu.


"Może zegary są ze sobą w zmowie? Przypominają o tym, co słońce mówi za darmo. Jest dzień i noc. Świt i zmierzch. Zegary nie wychwytują najważniejszego: szczęścia. Ono trwa krótką chwilę, nikt nie wie dokładnie ile, bo nikt nie patrzy wtedy na zegarek."

To książka o prawie człowieka starego. Do miłości i pożądania "w tym wieku", do własnych wyborów i starczych dziwactw. Do życia pełnią życia i umierania na swoich warunkach. To próba odpowiedzi na pytanie: kogo obchodzą jeszcze stare książki, zakurzone, zalegające na półkach antykwariatu. Czekające latami aż ktoś ich dotknie zajrzy do środka, zapyta o czym są...

Od grupy starszych przyjaciół nieco odstaje, Wiktor, główny bohater i momentami narrator (autorka zastosowała podwójną narrację: pierwszo- i trzecioosobową). Wiktor nie chciał łapać życia za nogi. Był poważny, zdystansowany, ponury. Ale to nie kwestia wieku, a charakteru, zawsze trzymał się na uboczu, ma etykietkę niegroźnego dziwka. Niegroźnego do czasu, bo jeśli znajdzie się ktoś, kto z niszczy skarb jakim jest książka... Bo jeśli ktoś bezkarnie wyrywa im kartki...

"Tymczasem w życiu nic się samo nie układa, każde nawet najmniejsze westchnienie wprawia w ruch cały wszechświat i powoduje, że zmienia się układ planet. To przerażające, dlatego większość woli o tym nie myśleć. Kiedy czytam wybitne dzieło, również na chwilę zapominam o ciężkości bytu i daję się ponieść wyobraźni. W świecie fikcji jesteśmy bezpieczni, nie narazimy się nikomu ani nie wywołamy trzęsienia ziemi."

Możliwe, że część fanów rasowych kryminałów i sensacji poczuje się zawiedziona. Śledztwa tam tyle, co kot napłakał. Za to intryg i tajemnic już o wiele, wiele więcej. Poza tym, chowając tę historię w popularnym gatunku łatwiej byłą ją przemycić na rynek. Nie czuję się oszukana, raczej gratuluję sprytu. Kolejne wyniosłe rozprawki filozoficzne stałyby zapomniane. Choć nie ukrywam, że kilka wątków można by podkręcić, inne zmienić. Styl? Jak na poważny wiek i tematykę kultury wyższej przystało podniosły, niemal poetycki.

Ostatecznie kupuję tę książkę, choć na koniec ciśnie ni niestety  się tylko jeden epitet - smutna.


Tradycyjna ocena: 6
Moja ocena: półka