poniedziałek, 26 czerwca 2017

To, co czytam: Pochłaniacz, Katarzyna Bonda





"Agresja jest dowodem słabości. Znakiem, że człowiek sobie nie radzi, zagubił się lub ucieka."

Porachunki gangsterskie to nie moje klimaty. Choć jestem fanką kryminału i sensacji, kiedy tylko słyszę, że będzie o mafii, mówię dziękuję, poczytam sobie coś innego. Wiecie, co to za zagadka skoro wiadomo, że jeden drugiego zabił, bo ten mu wisiał kasę, towar lub odbił dziewczynę. I jeszcze zrobił to na środku ulicy, strzelając z jadącego samochodu. A gdzie intryga, skomplikowany umysł zabójcy, który ubzdurał sobie, że jest motylem czy innym mesjaszem? Może i podchodzę trochę stereotypowo, bo kiedy myślę o mafii to widzę faceta z wąsikiem, karabinem w dłoni i metalikiem z Najświętszą Panienką. A to trąci kiczem, prawda? Cóż, może oglądałam kiepskie filmy.


 Dlatego, kiedy przeczytałam w opisie, że będzie o mafii pomyślałam sobie, Kaśka, jak mogłaś mi to zrobić? Od dawna chciałam już zapoznać się z serią o Saszy Załuskiej, (a jak to zawsze mówię, książka z autografem autora to najlepszy motywator ), kupiłam więc tego "Pochłaniacza", zdobyłam podpis autorki i czytam z tyłu okładki, że "zagadka wydaje się związana z mafią, która w tamtych czasach trzęsła Trójmiastem". Serio? Na szczęście trochę dałam się nabrać.
"Bać się trzeba. To naturalna ochrona. Dzięki temu nas gatunek przetrwał"

Zima 1993. Tego samego dnia, w niejasnych okolicznościach, ginie nastoletnie rodzeństwo. Oba zgony policja kwalifikuje jako tragiczne, niezależne od siebie wypadki.

Wielkanoc 2013. Po siedmiu latach pracy w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield na Wybrzeże powraca Sasza Załuska. Do profilerki zgłasza się Paweł „Buli” Bławicki, właściciel klubu muzycznego w Sopocie. Podejrzewa, że jego wspólnik - były piosenkarz i autor przeboju Dziewczyna z północy - chce go zabić. Załuska ma mu dostarczyć na to dowody. Profilerka niechętnie angażuje się w sprawę. Kiedy jednak dochodzi do strzelaniny, Załuska zmuszona jest podjąć wyzwanie. Szybko okazuje się, że zabójstwo w klubie łączy się ze zdarzeniami z 1993 roku, a zamordowany wiedział, kto jest winien śmierci rodzeństwa. Jednym z kluczy do rozwiązania zagadki może okazać się piosenka sprzed lat. 
opis z okładki


Odpowiedź na zagadkę ukryta w piosence i dowód w postaci zapachu. No świetny pomysł. Tylko jak można go tak spalić?

Z dystansem podchodzę do postrzegania Bondy jako królowej polskiego kryminału. Dobrze wiem, że nadanie jej tego miana to chłyt markietindody*, o czym zresztą będę pisać w jednym z felietonów na temat promocji czytelnictwa w cyklu #wycieki z magisterki. Dlatego też daleka jestem od świętego oburzenia. To nie było moje pierwsze spotkanie z autorką, wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać, dlatego chętnie do niej wracam. Tak, naprawdę lubię styl Katarzyny Bondy. Spotkałam się z wieloma opiniami, że nudo, rozwlekle i w ogóle zbędnych opisów mnóstwo. Trochę się zgodzę, trochę będę bronić. W odwrotnej kolejności.

Podziwiam ją za merytoryczne przygotowanie, bo lubię wiedzę przemyconą w książkach, ukrytą w fabule. Podobnie z życiowymi mądrościami, które włożyła w usta bohaterom, tu cenna rada, tam trafne spostrzeżenie. Lubuję się w cytatach i złotych myślach i w książkach tej pisarki to dostaję. Jest też szczypta humoru i ironii. 

"Sprawdziłem dzisiaj stan konta i pieniędzy starczy mi do końca życia. Pod warunkiem że umrę w następna środę."

"Brak wyboru to też wybór." 

Chylę czoła również za kreację bohaterów. Cieszy mnie, że zwykły przechodzień nie jest anonimowy, że każdemu, choćby epizodycznemu bohaterowi autorka dała życie, jego pięć minut czy raczej pół strony. Fascynuje mnie, że poznałam kilka szczegółów z życia rodzinnego sprzątaczki, która była jedynie świadkiem jakiegoś spotkania. Kiedyś również mnie to irytowało, ale między innymi dzięki twórczości Bondy zaczęłam to doceniać. W książkach szukam między innymi historii, a historia to ludzie, bohaterowie. Nie tylko główni.

Nadszedł czas na ale...

Ale w kryminałach szukam czegoś jeszcze: napięcia, zwrotów akcji, czytania na wdechu. Rozumiem, że gdybym przez siedemset stron pozbawiła się dopływu powietrza mogłabym źle skończyć, ale małymi palpitacjami naprawdę bym nie pogardziła. Ale niestety.
Ta książka wydaje mi się taka... "teoretyczna". Niby wszystko jest, świetny pomysł na fabułę, bardzo dobra kreacja bohaterów, ostatecznie intryga kryminalna porządnie skomplikowana, a wątki o mafii, których tak się obawiałam nie zdominowały książki, ale... nie poczułam nic, zero emocji. No dobra, może śladowe ilości.

Oczywiście autorka kupiła mnie też tym, że główną bohaterką jest kobieta. Tym bardziej, że poza płcią, Sasza spełnia wszystkie cechy typowego bohatera.   ;) Sam pomysł na cykl też do mnie przemawia, lubię symbolikę, a już nawiązania do żywiołów czy czterech pór roku należą do moich ulubionych. Stąd duże wymagania względem tej książki.
Podsumowując, dostałam od Bondy, to co serwowała mi już wcześniej. Tym razem to trochę za mało. Ale w żadnym razie nie rozstaję się z autorką. Czekam aż da mi więcej.


*chwyt marketingowy. Źródło:



Ocena tradycyjna 6/10

Tytuł: Pochłaniacz
Autor: Katarzyna Bonda
Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania:
Liczba stron: 672

czwartek, 22 czerwca 2017

#1 Wycieki z magisterki. Promocja czytelnictwa w sm: Tytułem wstępu

Tak, jak zapowiadałam, przychodzę do Was z cyklem felietonów o promocji czytelnictwa w mediach społecznościowych, opartych na mojej pracy magisterskiej, którą obroniłam rok temu na kierunku socjologia. Zacznę od początku, czyli od wstępu. Pisałam w nim, o czym i po co ta praca. Wam też powiem ;) tylko, jak również wspominałam nieco przetłumaczę to na nasz blogowy język ;)




Od początku wiedziałam, że jak będę pisać pracę, to będzie ona związana z kulturą, a jeszcze lepiej z książkami. Trzeba było tylko znaleźć punkt odniesienia. No i jest:



Czytelnictwo a socjologia


Czytelnictwo może być przedmiotem badań wielu dziedzin naukowych. Od pedagogiki przez bibliotekoznawstwo po psychologię. Dla socjologii - nauki badającej zachowania jednostek wewnątrz grupy - to także ciekawy temat do analizy.  Czytelnictwo jest bowiem zjawiskiem kulturalnym, a te są zachowaniami nabytymi. To znaczy, że warunkuje je nie biologia, a socjalizacja i mogą istnieć tylko w określonych ramach społecznych. Słowem, nikt nie rodzi się fanem czytania. Za to szybko może się nim stać. Już przed laty socjologowie (np. Pierre Bourdieu, Antonina Kłosowska - będę o nich jeszcze pisać) podkreślali, że czytaniem najlepiej zarażać się od najmłodszych lat. Natomiast osoby czytające często obracają się w towarzystwie innych miłośników książek. Dlatego nam, książkoholikom, blogerom książkowym i bywalcom wydarzeń literackich, na przykład takich targów książki, z bardzo wysokim zagęszczeniem mola książkowego na metr kwadratowy, tak ciężko pogodzić się ze statystykami. Po prostu znamy wielu innych czytaczy.


Kolejne morderstwo w Hotelu pod Lwem! A ty możesz wskazać zabójcę.

Rok temu Elblągiem wstrząsnęła „Śmierć kolekcjonera”. Miłośnika dawnych papierów wartościowych uśmierciła w swojej książce elbląska pisarka, Agnieszka Pietrzyk. Mężczyznę zabito w Hotelu pod Lwem. Wiele wskazuje na to, że pojawił się naśladowca. Jest kolejna ofiara. Weź udział w Spacerze Literackim, rozwiąż zagadkę kryminalną i wygraj nagrody.  





Zwiedzanie Elbląga tropem książki „Śmierć kolekcjonera” rozpocznie się oględzinami miejsca zbrodni, czyli pokoju w Hotelu pod Lwem. Tam uczestnicy będą mogli zrobić zdjęcia i zapoznać się z zeznaniami świadków, by rozwiązać zagadkę kryminalną. I choć zagadka będzie wymyślona, dostaną kilka wskazówek od najprawdziwszego policjanta dochodzeniowo-śledczego. Podkomisarz Tomasz Klucznik powie im, na co warto zwrócić uwagę, prowadząc śledztwo.

Następnie spacerując po Elblągu między Starym Miastem, ulicami Rechniewskiego i Gwiezdną - czyli miejscami pojawiającymi się w książce Agnieszki Pietrzyk - będziemy czytać jej fragmenty. Porozmawiamy też z autorką o tej i innych książkach oraz o pisaniu w ogóle. Wspomniany policjant opowie nam o swojej pracy i pogramy z nim w znajdź różnicę między prawdziwym śledztwem a takim z książki.

Bogatsi o tę wiedzę spacerowicze będą mogli wydedukować lub wykreować odpowiedź na zagadkę kryminalną. Dwie odpowiedzi: najciekawsza i najbliższa tej właściwej zostaną nagrodzone. Do wygrania: książki, gadżety, zaproszenia na warsztaty literackie, wejściówki.

Umęczeni spacerem i myśleniem odetchniemy na Przystanku Starówka, ustawionym przed Ratuszem Staromiejskim. Tam będziemy odpoczywać i piknikować. Coś przekąsimy, pogramy w planszówki i gry karciane, zrobimy mini warsztaty literackie, urządzimy wymianę książek (coby nie dźwigać ciężarów, na czas spaceru będzie można zostawić je na przechowanie w hotelu). Będzie można też indywidualnie porozmawiać z gośćmi specjalnymi i kupić książki od autorki. I w końcu nastąpi rozwiązanie konkursu.

Rezerwujcie termin: niedziela, 16 lipca, godz. 12.00. Zbiórka przed letnią sceną na placu katedralnym.
Bieżące informacje na stronie wydarzenia na Facebooku: https://www.facebook.com/events/1363912716997441/

Spacer Literacki jest częścią akcji promującej czytelnictwo pn. „Woluminy. Głos książki” realizowanej w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg. 
Serdecznie zapraszam wszystkich miłośników literatury, zagadek kryminalnych i Elbląga. 

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

wtorek, 20 czerwca 2017

#3 Czytanie pacjentom w elbląskim szpitalu miejskim

Tym razem to był prawdziwy maraton! W niedzielę (18.06) odwiedziłam trzy oddziały, czytałam dzieciom, zaszłam do dorosłych, spotkałam się z Dorotką i Adasiem, (z poprzedniego spotkania) i rozmawiałam z czytającymi rodzicami. I jak zwykle wróciłam z przekonaniem, że czytanie innym jest cudne!

Na oddziale dziecięcym czytałam między innymi Radosławowi (chłopiec zaznaczył, że preferuje pełną formę imienia) i Wojtkowi. Z przyniesionych przeze książek wybrali.... tak znanego nam" Wilka, który nie lubił chodzić". Cieszy się chłopak powodzeniem, nie ma co. Lekturze towarzyszyła też pogadanka o najróżniejszych środkach transportu, Wojtek dodatkowo rysował, a potem, kiedy przyszedł do niego w odwiedziny tata razem Radosławem czytaliśmy jeszcze "Mój przyjaciel Stefan" i jedno z opowiadań z książki "Szkoła dla początkujących"