poniedziałek, 21 sierpnia 2017

To, co czytam: Gałęziste, Artur Urbanowicz

To miejsce to gniew. Gniew jest tym miejscem. Wypełnia je. Również dzięki wam." s. 328



Para studentów z Warszawy, Karolina i Tomek wybrała się na wycieczkę na Suwalszczyznę, by poprawić relację w związku, w którym zaczęło się coś psuć. Autor zastosował tu klasyczny kontrast bohaterów: kobieta - mężczyzna, ona spokojna, on porywczy, ona drobniutka, on dobrze zbudowany, a do tego ona głęboko wierząca, a on ateista. Ot, takie przyciągające się przeciwieństwa. Mieli wspólne spędzić Wielkanoc i klika poprzedzających ją dni, zbliżyć się do siebie podziwiając zabytki i przyrodę regionu. I trzeba przyznać, że ten wyjazd wystawił ich związek na niejedną próbę. Ledwie dotarli na miejsce, a już zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Gospodarze agroturystyki, którzy zapomnieli o ich przyjeździe, zastępcze lokum na totalnym odludziu, a w nim nieboszczyk za ścianą. A to naprawdę dopiero początek...

"Jezioro było tuż - tuż. Podobnie jak śmiertelne niebezpieczeństwo, o którego przerażającej bliskości żadne z nich nie miało najmniejszego pojęcia" s. 244. 

Autor chciał ukazać bogactwo historyczne i przyrodnicze Suwalszczyzny. Zabiera nas na wycieczkę po Suwałkach, zwiedzamy mosty w Stańczykach, jezioro Gałęziste, poznajemy legendę o siei i o Zamkowej Górze. Przede wszystkim jednak zwiedzamy LAS. 
Już sam opis "Thriller na baśniowych ziemiach Suwalszczyzny" przywiódł mi na myśl „Dom na wyrębach” Stefana Dardy. I jak później przeczytałam w jednym z wywiadów, Artur Urbanowicz zainspirował się właśnie tą książką, i zapragnął pokazać czytelnikom region, w którym się wychował.
Muszę przyznać, że to odważny marketing, takie lokowanie miejsca, do którego po przeczytaniu książki strach wejść. 
Ale Artur Urbanowicz dobrze wie, że ludzie lubią się bać. Ja lubię. I naprawdę się bałam. Podczas lektury  towarzyszył mi ciągły niepokój, a w salonie, gdzie czytałam, dało się słyszeć mój przyśpieszony oddech, gdy drżącymi rękami przewracałam kolejne strony w oczekiwaniu na to, co wydarzy się za chwilę. Autor świetnie budował napięcie i umiejętnie zmieniał bodźcie, które działały na bohaterów, a za ich pośrednictwem na czytelnika. Najpierw gniew, następnie dziwne przeczucie, że jest tu coś nie tak, a zaraz potem wiszące w powietrzu napięcie erotyczne. A kiedy akcja na chwilę zwalnia i wydaje ci się, że możesz odetchnąć z ulgą, autor serwuje ci powtórkę z rozrywki. Ze zdwoją siłą. Nie gniew a wściekłość, nie przeczucie, a niewytłumaczalne, straszne zdarzenie. I nie motyle w brzuchu, a namiętny seks. Po takiej żonglerce wrażeń ciężko dojść do siebie. Po prostu Artur Urbanowicz powoli, sukcesywnie i z wyrachowaniem doprowadzał czytelnika do obłędu. Tak jak las doprowadza do obłędu bohaterów.

„To ja decyduję, kto stąd wychodzi, a kto nie. Dla was nie ma już żadnej nadziei. Nigdy się stąd nie wydostaniecie (...) Witajcie w moim Zielonym Królestwie.” s. 325

Wyraźnie zaznaczonym wątkiem w "Gałęzistym" jest wiara i jej brak. Można wręcz powiedzieć, że to swego rodzaju polemika, którą prowadzą w swoich rozmowach (czy raczej kłótniach?) Karolina, przykładna katoliczki i Tomek, student matematyki, który chciałby wszystko wytłumaczyć logicznie.

Ale zestawienie akurat chrześcijanki i ateisty jest tu tylko symbolem. Bo nie ma książki grozy bez tajemniczej siły. Tu był nią las. Żywy Las. Wszechmocny, bezwzględny i nienoszący sprzeciwu. A bohaterowie są zdani na jego łaskę i niełaskę. Jak, zważając na swoje przekonania, zachowa się każde z nich, kiedy zaczną doświadczać jego mocy? Ona zwątpi czy on uwierzy? A może uparcie zostaną przy swoim? I jak myślicie, Las pozwoli im wyjść? Pozwoli im żyć?


"Wydaje wam się, że jesteście najmądrzejsi na świecie, że możecie każdą rzecz zanegować i podać w wątpliwość wedle własnego widzimisię. Zakładacie, że wszystko można opisać, zmierzyć, zbadać, dotknąć, opukać i logicznie wytłumaczyć tego działania. Zapędzić w kozi róg i powiedzieć: ha, słuchaj stary, coś mi się tu nie zgadza. Macie mylne wrażenie, że nad wszystkim panujecie (...) Jakże się mylicie, jakże jesteście głupi. Wydaje się wam, że jesteście nieomylni, a tak naprawdę jesteście jedynie pyszni. Dawno zatraciliście jakikolwiek system wartości. Jesteście trądem tej planety, jesteście tylko nic nieznaczącymi robalami. Bez żadnej szkody dla tej ziemi można was ot tak zdeptać..."


To świetny debiut i autor wysoko postawił sobie poprzeczkę. Napisać lepiej po powiedzmy poprawnym debiucie, jest bardzo prawdopodobne, właściwie taka kolej rzeczy. Ale utrzymać poziom i nie zawieść czytelników, to już trudniejsze zadanie. Bardzo jestem ciekawa, czy jemu podołał. A wiem, że wyszła już kolejna książka Artura Urbanowicza i na pewno po nią sięgnę. 
Podsumowując, "Gałęziste", to groza, której szukałam. To także książka z morałem. Uczy pokory wobec natury. Dobrze wam radzę, nie zaśmiecajcie lasu. Chyba że chcecie narazić się na jego gniew.

"Ci którzy bezczeszczą moje zielone królestwo muszą ponieść określoną karę." 323.


Moja ocena wyższa półka
Ocena tradycyjna 10/10

środa, 16 sierpnia 2017

To, co czytam: Ludzka przystań, John Ajvide Lindqvist

"Nagle dotarł do niego pewien zapach. Najpierw nie potrafił powiedzieć co to było, ale poczuł, że nabiera powietrza w płuca i oddycha tak głęboko, że oczy zaszły mu łzami (...) zapach pochodził od nabrzeża i był zapachem morza..." 
s.87



Morze. Wołało mnie od zawsze. Najgłośniej, gdy wracałam wodolotem z jednodniowych wycieczek do Krynicy Morskiej. Jeszcze kiedy przybijaliśmy do brzegu Bulwaru Zygmunta Augusta w Elblągu, słyszałam za sobą krzyk fal. Pytały, kiedy wrócę.

Wiecie, że powyższe zdania pochodzą z mojego innego wpisu? Wpisu, którego jeszcze nie opublikowałam, bo czeka na pewną specjalną okazję. Dlatego, kiedy czytałam "Ludzką przystań" i trafiłam na poniższy cytat, naprawdę przeszły mnie ciarki.

 Nigdy nie słyszałeś morza? Nie słyszałeś jak woła? s. 289


Bo morze w książce Johna Ajvide Lindqvista nie jest takim, za którym tęskniłam od wakacji do wakacji. Jest mroczne, mściwe i złe. I wszechmoce. 



Morze to mój żywioł, obok burzy najpiękniejsze i najpotężniejsze zjawisko natury. Za każdym razem, kiedy staję u szczytu plaży, a moim oczom ukazuje się widok niekończącego się granatu, to czuję i zachwyt, i respekt. Z jednej strony ogarnia mnie błogość, z drugiej zdaję sobie sprawę, jaka jestem mała... 

Morze, nad którym leżała książkowa wyspa Domaro wzbudzało u jej mieszkańców jeszcze silniejsze odczucia. Trudno powiedzieć do końca czy to był szczery podziw i szacunek czy jedynie lęk przed jego gniewem.


"Tatusiu, co to jest? Tam na lodzie?"

Słoneczny zimowy dzień. Anders i jego sześcioletnia córeczka Maja podziwiają ze szczytu latarni morskiej idylliczny krajobraz. Wszędzie dokoła rozciąga się tylko śniegi Anders nie dostrzega tego, co pokazuje mu Maja. Dziewczynka schodzi, żeby przyjrzeć się z bliska temu, co widzi, i... znika. Nikt nie potrafi zrozumieć, co się stało. I nikt nie potrafi wyjaśnić, jak to możliwe, że ślady dziecka na śniegu nagle się urywają. Zrozpaczony ojciec przysięga sobie, że odnajdzie córeczkę

- choćby w piekle... 

opis za wydawcą

To nie prawda. Anders został ze zniknięciem Mai sam, rozpadło się jego małżeństwo z Cecylią, popadł w alkoholizm. Rzeczywiście nikt nie potrafił (nie chciał?) mu pomóc. Ale czy na pewno nikt nie wie, co stało się z dziewczynką? 

Tam, gdzie mała miejscowość, tam są tajemnice, i kiedy w przypływie resztek sił Anders wraca na wyspę i postanawia działać, powoli zaczyna je poznawać. Od samego środka, od samej głębi. Zaczynają dziać się rzeczy, które ciężko wytłumaczyć racjonalnie, jak na przykład to, że ojciec czuje przy sobie obecność córki... Ale zamiast się cieszyć, dopada go uczucie jeszcze większej bezsilności, bo nie wie, nie rozumie, co się dzieje. Alkoholowe majaki mieszają mu się z psychodeliczną rzeczywistością. I nadal nikt nie chce mu pomóc...

"Wiatr zawodził w kominie, Anders się wzdrygnął nagle poczuł się opuszczony. Jak niechciane dziecko rozstawione w lesie. Opuszczone. Jego kruchy domek stał osamotniony, opuszczony na cyplu. Fale morskie docierały coraz wyżej, wyciągając ku niemu swoje macki. Wiatr wdzierał się wszędzie prężąc muskuły, szukając nowych dróg." s.57


Bo wiedzieć mogą tylko rodowici mieszkańcy Domoro, bo tylko oni rozumieją morze i prawa, jakimi się rządzi. Obraz małej społeczności, ściśle przestrzeganych i chronionych przez nią zwyczajów i tajemnic to jeden z mocniejszych punktów tej książki. A autor razem z mieszkańcami ukrywa je nawet przed czytelnikiem. Żeby je odkryć trzeba zajrzeć naprawdę głęboko...

Kolejnym są relacje rodzinne, na różnej płaszczyźnie. Obok bezgranicznej miłości Andersa do córeczki, która jak wszystko w tej książce ma swoje drugie dno, jest osobliwy związek jego babci Anny Grety z Simonem, którego Anders ma się rozumieć traktuje jak dziadka. Gdy przyjeżdża zmierzyć się z demonami przeszłości, babcia dba o to, by wnuk nie chodził głodny, dziadek służy dobrym słowem, ale czy to na pewno wszystko, co mogą dla niego zrobić? Czy silniejsze są więzy rodzinne, czy te które łączą człowieka z morzem?


"Znaczymy mniej niż ziarnko piasku na grzbiecie słonia, jeśli morze będzie miało ochotę, pochłonie nas. Tak po prostu. Morze nie zna granic, jest bezwzględne. Dało nam wszystko i wszystko może nam zabrać." s. 137

Sięgnęłam po tę nią z polecenia, kiedy zapytałam na FB o dobrą grozę, padł ten tytuł. Morze, Skandynawia, groza - czy może być lepiej? Od razu pobiegłam do biblioteki. Historia mnie wciągnęła. Bardzo chciałam wiedzieć jak skończą się losy Andersa i czy odkryje, co stało się z Mają, Było morze(!) tajemnice, intrygujący bohaterowie i świetne nakreślona społeczność, ale jak dla mnie ciut za mało było tego dreszczyku. Brakowało mi uczucia pierwotnego lęku, tego, że podskoczę, gdy ktoś wejdzie do pokoju, gdy czytam.

Ale i tak zdecydowanie polecam zatopić się w lekturze...


"Morze się buntowało. Bałwany parły do przodu w świetle księżyca, pojedyncze krople sięgały szyb okien, które zawodziły złowieszczo pod naciskiem wichury. Stare szyby dawały marną ochronę przed gniewem przyrody. " s.121



Moja ocena: półka 
Ocena tradycyjna: 7/10 




















A teraz wsłuchajcie się w wołanie morza...


 




"Gdy małą łódką wypłyniemy dostatecznie daleko, tak że stracimy z oczu ląd, wtedy zobaczymy morze. Nie jest to przyjemne doświadczenie. Morze jest jak ślepy i niemy bóg, otacza nas ze wszystkich stron i ma nad nami władzę, mimo że zdaje się w ogóle nie wiedzieć o naszym istnieniu" s.137






poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Konkurs! Literacki weekend w Hotelu pod Lwem - wygraj nocleg podczas Festiwalu Wielorzecze

Lubisz brać udział w wydarzeniach literackich? Targach, festiwalach, spotkaniach? Pytanie. A co cię czasem powstrzymuje? Że są na drugim końcu Polski? A nawet jeśli bliżej, to nocleg piechotą nie chodzi, prawda? Znam ten ból. 

Dlatego mam dla Ciebie zestaw all inclusive! Weź udział w konkursie i wygraj nocleg dla siebie i osoby towarzyszącej w Hotelu pod Lwem podczas Festiwalu Literatury Wielorzecze w Elblągu.



A musisz wiedzieć, że Hotel pod Lwem to nie taki byle jaki hotel. To hotel, w którym dokonano morderstwa. A nawet dwóch. Pierwszego dokonała Agnieszka Pietrzyk w swojej książce "Śmierć kolekcjonera". Kolejna zbrodnia to moja sprawka i przyznaję się do tego bez bicia. Choć ja tylko podżegałam. 16 lipca zorganizowałam Spacer Literacki śladami Śmierci kolekcjonera, a jedną z atrakcji wydarzenia było rozwiązywane zagadki kryminalnej. A co to za zagadka bez trupa. Dlatego musiało być morderstwo, podejrzani i detektywi, w których wcielili się uczestnicy Spaceru.







Będąc już przy temacie, warsztaty detektywistyczne, to z kolei jedna z atrakcji Festiwalu Literatury Wielorzecze. Poprowadzi je Dariusz Rekosz. Ale można wybrać też warsztaty tworzenia komisu z Danielem Odiją i Wojciechem Stefańcem, literackie z Agnieszką Kosińską i Tadeuszem Dąbrowskim, autoprezentacji z Niną Dziwniel-Stępką oraz pisania recenzji z wydarzeń artystycznych z Martą Osowską-Utrysko.

Oczywiście warsztaty to nie wszystko, będą też spotkania z twórcami (Tomasz Jastrun, Elżbieta Wojnarowska, czy Julka Szychowiak i Roman Warszewski) koncerty (Justyna Sieniuć, Janusz Pierzak z Mirellą Hinc i Tomasz Steńczyk) oraz panele, wykłady, wystawa i happeningi. Dokładny program już niebawem, ale zapowiedź możecie przeczytać TUTAJ.

Mam nadzieję, że rozbudziłam Wasz apetyt. To jeszcze tylko przeczytacie regulamin i czekam na zgłoszenia.


Regulamin:

1. Konkurs skierowany jest do blogerów poruszających na swoich stronach tematykę literacką/książkową.

2. Nagrodą w konkursie są dwa noclegi dla dwóch osób w Hotelu pod Lwem w Elblągu w trakcie trwania Festiwalu Literatury Wielorzecze (22-24 września 2017) oraz udział w wydarzeniu w tym warsztatach - liczba miejsc na nie jest ograniczona, jednak zwycięzca konkursu ma zapewniony udział w wybranych przez siebie warsztatach. Na życzenie zwycięzcy możliwy jest też indywidualny spacer po Elblągu tropem książki "Śmierć kolekcjonera".

3. Co zrobić, żeby wziąć udział:
  • W komentarzu pod tym postem napisz miniopowiadanie (wystarczy kilka/kilkanaście zdań, ale mogą być i dłuższe) z Festiwalem Wielorzecze i Hotelem pod Lwem w tle. 
  • Koniecznie umieść w nim następujące słowa i zwroty: Hotel pod Lwem, Elbląg, Festiwal Literatury Wielorzecze, trup, książka, czytać, głos książki, pokój, spotkanie, warsztaty, nocleg, proza, poezja (możesz używać ich wielokrotnie, zmieniać formy i oczywiście dodawać wiele innych spoza listy)
  • Forma i fabuła zależy tylko od ciebie. Puść wodze fantazji - możesz stworzyć romans, kryminał, wspomnienia albo informację prasową
  • Podpisz swoje opowiadanie imieniem i miastem z jakiego pochodzisz, dorzuć link do bloga
  • Niekonieczne, ale mile widziane polubienie fan page: Szufladopółka, Hotel pod Lwem, Stowarzyszenie Alternatywni,  Festiwal Literatury Wielorzecze
  • Jeśli chcesz możesz zamieścić swój tekst na swoim blogu z odnośnikiem do konkursu i/lub umieścić konkursowy baner
4. Wygrywa tekst, który najbardziej przypadnie do gustu komisji jurorskiej, czyli mi i jednemu z członków Stowarzyszenia Alternatywni. W razie wyrównanej walki i problemów z wyborem, kryterium pomocniczym będzie przegląd Waszych blogów ;)

5. Udział jest jednoznaczny z deklaracją, że w razie wygranej na Twoim blogu pojawi się relacja z pobytu wraz z informacją o wygranej w konkursie.

6. Konkurs trwa do 21 sierpnia (poniedziałek) do godziny 23.59.

7. Wyniki pojawią się najpóźniej do 24 sierpnia. Ze względów bezpieczeństwa nie proszę o podawanie mejli, dlatego obserwuj mój blogi i fan page i zgłoś się do mnie, jeśli okażesz się zwycięzcą. Na wiadomość czekam dwa dni, potem odzywam się do kolejnej osoby w kolejce.

8. W razie pytań pisz na szufladopolka@gmail.com.

Sponsorem Konkursu jest Hotel pod Lwem w Elblągu





Na Festiwal Literatury Wielorzecze zaprasza Stowarzyszenie Alternatywni



***

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Literacki Wielorzesień

Piąta edycja Festiwalu Literatury Wielorzecze może mieć coś z jubileuszu. Na pewno jednak po raz kolejny organizatorzy będą starali się przede wszystkim pokazać elblążanom i gościom różne nurty literackich inspiracji. W tym roku główny nacisk położony będzie na różnego typu warsztaty, akcje promujące czytelnictwo oraz nowoczesne środki dotarcia do odbiorców.




Stowarzyszenie "Alternatywni" zapraszają na literacki weekend 22-24 września, na spotkania, które tradycyjnie odbędą się w wielu przestrzeniach Elbląga. Poza happeningami, koncertami i wystawami na Wielorzeczu będzie można spotkać się z takimi twórcami jak na przykład Tomasz Jastrun, Elżbieta Wojnarowska, czy Julka Szychowiak i Roman Warszewski oraz z wydawcami niezależnymi. Piąte Wielorzecze to przede wszystkim bogactwo warsztatów od detektywistycznych z Dariuszem Rekoszem, poprzez ćwiczenie autoprezentacji z Niną Dziwniel-Stępką oraz pisanie recenzji w wydarzeń artystycznych z Martą Osowską-Utrysko aż po tworzenie komiksu z Danielem Odiją i Wojciechem Stefańcem oraz literackie z Agnieszką Kosińską i Tadeuszem Dąbrowskim. Grupowo zaprezentują się poeci związani ze środowiskiem warszawskim pod czujnym okiem Anny Wierzchuckiej, a Alternatywni sięgną po tekst swojego autora - Jacka Żukowskiego i oczywiście zaskoczą.
     Muzycznie wielorzeczyć będą Justyna Sieniuć, Janusz Pierzak z Mirellą Hinc i Tomasz Steńczyk, a plastycznie Sebastian Bauman.
     Piąta edycja Festiwalu to będzie ważne wydarzenie kulturalne w kalendarzu elblążan i miłośników literatury z całej Polski. To również rozstrzygnięcie I Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego i tradycyjny Turniej Jednego Wiersza. Szczegółowy program oraz zapisy na warsztaty udostępnimy już wkrótce. Zachęcamy do śledzenia wydarzenia na Fanpage Festiwalu Literatury Wielorzecze.
    
     Wydarzenia festiwalowe odbędą się w Bibliotece Elbląskiej, Młodzieżowym Domu Kultury, Teatrze im. Aleksandra Sewruka, Klubie Muzycznym Mjazzga, Zespole Szkół Pijarskich, Sali Koncertowej przy ul. Fabrycznej 5 oraz w Hotelu Elbląg. Wszystkim tym instytucjom za współpracę i pomoc już teraz dziękujemy.
    
     Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli marszałek województwa warmińsko-mazurskiego oraz prezydent Elbląga

inf. prasowa, Dominika Lewicka - Klucznik,
Stowarzyszenie Alternatywni