poniedziałek, 29 maja 2017

Czytanie pacjentom w elbląskim szpitalu miejskim

Gdyby ktoś mi powiedział, że tyle energii da mi wizyta u starszych, chorych ludzi w szpitalu, nie uwierzyłabym ;). Co prawda mam już doświadczenie w prowadzeniu warsztatów dla seniorów i wspominam je bardzo dobrze, ale wtedy odbywały się one na moim gruncie, a na zajęcia była rekrutacja - przyszedł ten, kto chciał. Dlatego przed niedzielnym (28.05) spotkaniem, oprócz ekscytacji, towarzyszył mi lekki stres. Nie chciałam uszczęśliwiać nikogo na siłę. 




Jednak wierzę w magiczną moc książki (i jej terapeutyczne właściwości ;)) dlatego spotkania czytelnicze w szpitalu były jednym z moich założeń w ramach akcji Woluminy. Głos książki i połączonym z nią Stypendium Kulturalnym. Chciałam wyjść z książką do ludzi, dotrzeć do osób, które z różnych przyczyn same nie poszłyby na wydarzenie kulturalne. Pacjenci szpitalni to szczególna grupa, której stan zdrowia często uniemożliwia uczestnictwo w kulturze. Kultura może jednak przyjść do nich.

Biblioteczka oddziału rehabilitacji z kardiologią

Po omówieniu pomysłu z dyrekcją i personelem Szpitala  Miejskiego w Elblągu podjęliśmy decyzję, że odwiedzać będę trzy oddziały placówki. Odział dziecięcy - wiadomo. Trzeba wyrwać dzieci ze szpitalnej codzienności i zafundować wycieczkę w krainę baśni, do alternatywnej rzeczywistości. Takie same prawo mają także dorośli, szczególnie ci z długotrwałym pobytem, czyli pacjenci oddziałów rehabilitacyjnego i rehabilitacji z kardiologią.

Zaczęłam od tej drugiej. To, co się tam wydarzyło, to było coś pięknego. Przyniosłam ze sobą trzy książki, z różnych gatunków: klasykę (Mistrz i Małgorzata), kryminał (Śmierć kolekcjonera Agnieszki Pietrzyk; z Elblągiem w tle) i literaturę obyczajową, z wątkiem romantycznym (Magdalena Witkiewicz, Czereśnie zawsze muszą być dwie), pamiętając jednocześnie, że oddział dysponuje własną biblioteczką, więc w razie czego sięgniemy po coś z półki.




Zostaliśmy przy moich książkach, a pacjenci  uśmiechając się pod nosem powiedzieli, że skoro sercowcy, to musi być o sprawach sercowych. Padło więc na książkę Magdaleny Witkiewicz. 

To, co się tam wydarzyło, to było coś pięknego. Grupa nie była zbyt liczna (część osób wyszła na przepustkę, niektórzy wyszli na spacer korzystając z pięknej pogody), ale za to bardzo zaangażowana. Kiedy czytałam, słuchali jak urzeczeni, ale najpiękniejsze było to, że urządziliśmy tam sobie mini dyskusyjny klub książki. W grupie słuchaczy znalazła się imienniczka głównej bohaterki (na zdjęciach w czerwonym swetrze) - Pani Zosia.

Pan Jan od pierwszych stron zgadzał się z przesłaniem autorki, że małe decyzje mogą mieć wpływ na całe nasze życie i podzielił się z nami swoją historią! Z kolei Pani Irena przyniosła z sali książkę, którą akurat czyta,  uwielbia literaturę faktu.



 


Na oddziale rehabilitacji czytanie odbyło się w sali chorych, u pań, którym stan zdrowia utrudniał przejście do świetlicy, tam przyszły też inne zainteresowane, a na chwilę nawet dwie panie pielęgniarki (tak to była damska ekipa). Tu także jednogłośnie wybrano do czytania Magdalenę Witkiewicz. Czemu nie to nie dziwi, skoro to specjalistka od szczęśliwych zakończeń. Zarówno pacjentki, jak i siostry zapisały sobie tytuł i umieściły ją na liście do przeczytania.






Niedzielne spotkanie z pacjentami było dla mnie niezwykle bogatym doświadczeniem. Ta cisza, która nastała, gdy zaczęłam czytać, te wpatrujące się we mnie oczy zdradzające ciekawość, co wydarzy się za chwile, te cudowne rozmowy o książkach, o życiu i, co rozczuliło mnie do granic możliwości, prośby bym przyszła znów, dają takiego energetycznego kopa, że nic, tylko spakować książkę i iść tam znów. 








A kolejne wizyty mam już wpisane w kalendarz. W planach także czytanie na czekanie pacjentom w kolejkach, do czego, jak pamiętacie, was też namawiam.





Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg



piątek, 26 maja 2017

Raz, dwa, trzy - czytasz Ty, czyli wspieram happening czytelniczy

Trwa Bałtycki Festiwal Nauki (od 24 do 28 maja). Wydarzenie z założenia ma przybliżyć mieszkańcom Pomorza tematykę badań naukowych prowadzonych w regionie i pokazanie od kuchni pracę ośrodków naukowych i uczelni. W tym celu organizowane są pikniki naukowe, warsztaty, konkursy, dyskusje i wykłady. Placówki otwierają się dla młodych ludzi i w atrakcyjny sposób przekazują pasję do danej dziedziny.

W ramach Festiwalu Wydział Filologiczny Uniwersytetu Gdańskiego przygotował happening czytelniczy pn. "Raz, dwa, trzy - czytasz Ty". I dziwnym trafem ;) zostałam poproszona o współpracę przy jego organizacji.

Happening przyjął formę konkursu, a nawet mini gry terenowej (bardzo mini, bo całość odbyła się na patio wydziału). Pomysł już był, ale dorzuciłam swoje trzy grosze: opracowałam trasy, przygotowałam karty gracza i jedno ze stanowisk - czółko literackie.
Uczniowie, podzieleni na grupy musieli zdobywać kolejne stacje i wykonywać różne zadania: odpowiadać na pytania literackie i językowe, grać w kalambury, czółko, a nawet ułożyć fragment piosenki. Wszystko oczywiście było związane z książkami i czytaniem. Mam nadzieję, że młodzież bawiła się dobrze, bo ja tak. Szczególnie, kiedy wymyślone przeze mnie hasła sprawiały im trudność...

Na placu boju stawiłam się z najlepszymi pomocniczkami świata - moimi córeczkami. Łucja stawiała pieczątki na kartach, a Oliwia rozbrajała wszystkich swoją słodyczą ;) 

Dziękuję cudnym kobietom Joli i Zosi - wykładowczyniom z UG, które zaprosiły mnie do zabawy. Polecam się na przyszłość.

I tak tylko przypomnę, że jakbyście potrzebowali pomocy przy organizacji wydarzenia literackiego (od prowadzenia spotkań autorskich poprzez konferansjerkę po napisanie scenariusza gry miejskiej), osoby do poprowadzenia warsztatów czytelniczych/literackich/dziennikarskich, czy coś, to jestem do usług - na telefon albo mejla.















wtorek, 23 maja 2017

Gadżety mola książkowego: kolczyki w kształcie książki




Ja wiem, że poprzedni wpis z cyklu był zaledwie kilka dni temu, ale nie mogłam patrzeć na ten w kopiach roboczych. Po prostu muszę się pochwalić. Mój najnowszy książkowy gadżet do kolekcji zdobyłam podczas Warszawskich Targów Książki. W relacji pisałam o tym, jakie wrażenie zrobiło na mnie stoisko Ksiażkoholicy.pl. Mieli tam tyle dobra...


poniedziałek, 22 maja 2017

Mój warszawski sen

Pobudka o 4.30 i w drogę. Dwadzieścia sześć godzin na nogach, z przerwami na niespokojny sen w trudnej do opisania pozycji w drodze powrotnej autobusem. Jogurt z tubki na śniadanie, kanapka i jabłko na obiad. Piechotą pokonałam kilka kilometrów, kręcąc się w kółko i wciąż wracając do tego samego miejsca. Szłam objuczona ciężkim plecakiem i torbami, idąc pod prąd lub popychana przez tłum znajdujący się za mną. Brzmi koszmarnie? W żadnym razie. Byłam w raju! Byłam na Warszawskich Targach Książki.






Tyle się działo, że gdybym była tam przez cztery dni, temat targów zdominowałby mój blog na kilka tygodni. Skoro odwiedziłam je tylko w sobotę, postaram się upchać wszystkie wrażenia w jednym poście. Ale uwaga będzie z rzędu najdłuższych postów ever.