sobota, 17 sierpnia 2013

Szlakiem mazurskich legend - cz.2

Jak przystało na szlak rowerowy, część punktów odwiedziliśmy poruszając się na rowerze, nie takie byle co - 30 kilometrów :)



Na rowerową wycieczkę wybraliśmy punkty na południowy wschód od naszej bazy. W pierwszej kolejności udaliśmy się do Możdżan, tam czekały na nas trzy punkty.

 

24. Zimowa Noc Naderki 

Historia o rodzinie, której nie powodziło się najlepiej. Pewnej nocy głowa rodziny Naderka spotkał w lesie dziwnego ptaka

"Drwal otarł czoło zroszone zimnym potem, rękawem przetarł oczy i w tym momencie dostrzegł koło krzaka głogu przycupniętą czarną kurę.
Dziwna to była kura, jakaś ogromna, ze skrzydłami jastrzębia, nogami bociana i oczyma błyszczącymi jak gwiazdy. Ujął chłop lamentujące ptaszysko, podniósł. Ciężka jak kloc drewna."

Ptak tak, jak obiecał odwdzięczył się rodzinie znosząc jajo ze szczerego złota. Ale gospodarze nie byli pewni czy powinni taki podarunek przyjąć. Przecież to nie mógł być normalny ptak tylko jakiś diabelski...Kusi ich złotem, a potem ich ukarze. Z drugiej strony przecież to wdzięczność za okazaną pomoc. Jaka była decyzja? Odsyłam do lektury.

25. Czarny Pies z Regułówki
26. Czarny Baran z Możdżan

Ogólną recenzję zbioru legend jeszcze zamieszczę, ale już teraz mogę powiedzieć, że diabeł i siły nieczyste byly tematem przewodnim niemal w każdej. Były też istoty, które miały wzbudzać strach w mieszkańcach znajdujących sie na szlaku miejscowości.

W Regułówce (dawna część Możdżan) nękał ich czarny pies, jego rzeźba powitała nas w "centrum" tej wioski (czytaj sklep i przystanek autobusowy). Rzeźba była naprawdę przerażająca i takiego pieska w rzeczywistości to ja bym spotkać nie chciała.Co ciekawe w Możdzanach przy sklepie też warował pies, ale ten wyglądał na sympatycznego. Mimo to, jakoś nie miałam ochoty go pogłaskać...





 Nieco dalej, za gospodarstwami rolnymi, na polnej drodze spotkaliśmy czarnego Barana z Możdzan, który to według legendy utrudnia powrót do domu. I tu też przywitały nas zwierzęta, a konkretnie bydło. I też jakiś taki respekt budziło...

"Dużo, dużo później wypatrzono tu brykające, czarne cielę. Mówi się, że i dziś niektórzy je spotykają, zwłaszcza gdy powrót do domu wypadnie późną nocką. Należy wówczas mieć się na baczności, bo cielę nie tylko bryka wokół człowieka, ale zastępuje drogę i czasem trzeba dłuższego odpoczynku, zanim zejdzie z traktu i przepuści człowieka".


Potem, nieco zboczyliśmy z właściwej ścieżki rowerowej i ruszyliśmy do miejscowości Żywe, gdzie na ścieżkę wróciliśmy. Czekały na nas punkty 1,2,3,4.

I już przy pierwszym punkcie konsternacja. Coś nie pasowało... Po pierwsze wg mapy punkty były rozdzielone po dwa w rozwidleniu dróg za miejscowością Żywe, ale jeden z nich znaleźliśmy w centrum wioski. I na dodatek nie wiedzieliśmy który. Jeden z dwóch. Punkt mieścił się przy jeziorze Żywe, i stała rzeźba nawiązująca do tej legendy /1.Jak Żywe/ (fotografia była w książce przy opowieści).


 Ale na tabliczce przeczytaliśmy skrót legendy 3. Zemsta mieszkanki znad żywego, więc gdzie była pomyłka? Zła rzeźba czy opis? Skoro my nie byliśmy pewni i wam nie powiem od razu. Udaliśmy się dalej. Dotarliśmy do wspomnianego rozwidlenia, wybraliśmy zakręt w prawo, gdzie był jeden punkt, a powinny być dwa, ten, który znaleźliśmy i ten z wioski.

2. Francuzki strach z Gawlickiego Lasu

Jak mówi sam tytuł, miało być strasznie i możeci mi wierzyć lub nie, ale przez chwilę było. Kiedy usiedliśmy, by w ciszy zapoznać się z legendą, w okół zrobiło się dziwnie cicho. Może to wyobraźnia, a może naprawdę ptaki umilkły, by pozwolić nam w spokoju zapoznać się z tą historią. A warto dodać, że ów strach miał mylić drogi podróżnym:

Postać wisielca przerodziła się w diabła. Najprawdziwszego. Z głowy wystrzeliły rogi, palce zagięły się w szpony. Kołtuniasty, przyodziany tylko w żołnierskie portki diabeł kopytami grzebał piach drogi (...) Stwora, jakby spłoszona odgłosami życia, poczęła się cofać, cofać, aż znikła.
Wtedy przed Janem rozciągnęły się szerokie wstęgi dróg: jedna, druga, trzecia, siódma, dziesiąta, dwunasta...
"Boże, mój! Dwanaście dróg - przeleciało mu przez głowę - A któraż to droga moja?!"

Oczywiście nie powiem co stało się z Janem, odsyłam do lektury. Ale zgadnijcie, co zobaczyliśmy, gdy podnieśliśmy oczy znad książki?




Szczęśliwie :) udało nam się znaleź tę właściwą. Następna była 3. Zemsta mieskanki znad Żywego. Był opis - taki sam jak przy jedynce, ale rzeźba nie pozostawiała wątpliwości - Gniazdo  diablątek. Właśnie tego dotyczyla legenda. 


Mieszkańcy wioski trafili w lesie na gniazdo diablątek i postanowili je unicestwić - utopić w jeziorze. Co oczywiście nie spodobało się matce małych - Diablicy, kiedy zorientowała się co stało się z jej potomstwem...








4. Czarna Jachta


 Dotarliśmy nad kolejne jezioro. Odnaleźliśmy punkt, ale ku naszemu rozczarowaniu rzeźby nie było, tylko tabliczka. Nie wykluczone, że rzeźba była w wodzie, ale przed sprawdzeniem tego powstrzymywała nas tabliczka z napisem teren prywatny.

 A możliwe, że nie było jej tam w chwili naszego przybycia, wszak to statek widmo, postrach rybaków, bo gdy przepływa przez jezioro, zostawia za sobą czystą wodę, pozbawioną ryb. I odpływa trzeszcząc tak, ze serce podchodzi do gardła ze strachu. 






Pierwszy opis naszej podróży szlakiem mazurskich legend znajdziecie tutaj. Kolejne niebawem. 

Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Mazurskie opowieści" Jadwigi  Tressenberg.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz