sobota, 25 stycznia 2014

Gadżety mola ksiązkowego: lampka do czytania

My, mole książkowi, borykamy się z różnymi problemami. Np. z niezrozumieniem. I kiedy to chcemy poczytać sobie do snu - druga połowa, współlokator czy kto tam jeszcze nagle robi się bardzo śpiący i koniecznie trzeba zgasić światło. 

Źródło: demotywatory.pl
 Albo - jedziesz sobie pociągiem, autobusem, podróż ciągnie się godzinami. Inni mogliby narzekać, ale nie my, pożeracze książek. Kochamy wielogodzinne trasy,  tyle jest wtedy czasu na czytanie. Jednak kierowca wyznaje zasadę "ciemno na zewnątrz, ciemno w środku".
Oczywiście - są jeszcze takie lampeczki nad siedzeniem, ale wtedy patrz: przykład pierwszy - współpasażer. No i biwaki, spanie pod namiotem, jedziesz się zrelaksować, ale jak? Skoro czytać ci nie dają. Moglibyśmy użyć latarki, ale towarzysze podróży zupełnie bez sensu twierdzą, że latarka przyda im się w razie niebezpieczeństwa lub gdy będą chcieli wyjść za potrzebą. I nie przemawiają do nich argumenty, że mamy swoje zapasowe baterie. Pięć opakowań. 

Aż w końcu ktoś ulitował się nad nami i wymyślił lampkę do czytania, która idealnie sprawdzi się w wyżej wymienionych sytuacjach.
Internet mi mówi, że jest ich wiele np. takie będące miniaturką lampki na biurko z ruchomą szyjką i klipsem zamiast postawy. W googlowskiej grafice znalazłam nawet lampeczki przyczepiane do czapki z daszkiem lub nakładane na głowę za pomocą paska, ale to chyba raczej gadżety molów rowerowych :)
Ja mam inną i o niej napiszę. Zaznaczam, że logo portalu, w którym pracuje znalazło się tu przez przypadek. Nie płacili mi dodatkowo za reklamę gadżetów :) 
Moja wygląda, jak na zdjęciach poniżej. Nie jest na klips, ale działa na podobnych zasadach. Jej tylną (bądź dolna, zależy jak patrzeć) część nakłada się  na/między kartki. Najlepiej dla książki jeśli użyjemy tylnej okładki, ale jeśli wolumin jest zbyt okazały może nam "zabraknąć" lampki. Jest raczej małych rozmiarów. 
Nie ma ruchomej szyjki, jak ta minilampka (czy raczej możliwości poruszania w bok) co sprawia, że po jednej stronie zawsze będziemy mieli lepsze światło. Możemy ją oczywiście zamontować jak najbliżej środka, ale i tak będzie zawsze bardziej po lewej lub prawej. Ale mechanizm porusza się w gorę i w dół - więc możemy w pewnym stopniu wybrać sobie siłę oświetlenia. Sama część z żarówką jest obrotowa. To się może z kolei przydać, jeśli nad książką trzymamy notesik i chcemy coś zapisać. Światełko ledowe ma moc, choć żarówka mniejsza niż ziarenko grochu.


Ciekawie się ją włącza. Wiem, że niektórzy mieli z tym problem, ale w pakiecie posiada instrukcję obsługi. I na wszelki wypadek wytłumaczę, jeśli będę potrafię słowami. Bo instrukcja jest obrazkowa :). Trzeba przesunąć całą tę srebrną cześć (przednią lub górną - jak kto woli) w stronę żaróweczki. I gotowe. By wyłączyć - mechanizm musi wrócić na swoje miejsce. 
Ja ową lampeczkę mam i bardzo sobie chwalę. Poza tym urzekł mnie jej wygląd. Jest  taka malutka, niepozorna, a tyle radości daje... 
Eh, a jednak jestem gadżeciarą :)






*** Będzie mi miło, jeśli po przeczytaniu zostawisz komentarz ***

3 komentarze:

  1. Mam taką lampkę i zabieram ją ze sobą wszędzie :) Jest bardzo praktyczna i poręczna!

    Na początku też za bardzo nie ogarnęłam instrukcji zapalania, ale potem się udało :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak bardzo by mi się taka przydała *^* Może nie na biwakach- biwaki zostawiam koledze, który bierze latarkę, książkę i czyta wszystkim na głos :P Ale na obozach, albo jak jestem u babci i muszę pokój dzielić z siostrą... Za niedługo urodzinki, podpowiem mamie co mi kupić :3

    OdpowiedzUsuń
  3. jakie to proste i praktyczne :-)...skończą się biadolenia "mamo zgaś światło", "Anuś idź już spać" :-)

    OdpowiedzUsuń