środa, 8 stycznia 2014

Gadżety mola książkowego: Torba na książkę

Chwaliłam się nią już w święta, bo to jeden z prezentów do Mikołaja :)
W tym przypadku była nim moja siostra, która dobrze wie, co lubię. Obiecałam, że opiszę ją (torbę, nie siostrę :)) w gadżetach mola książkowego, co też robię. Praktycznie zawsze ze sobą mam jakąś książkę. Noszenie w torebce im nie sprzyja, tym bardziej, że zdarza się, iż noszę wiele dni nie mając szansy do niej zajrzeć, i tak obija się pomiędzy portfelem, telefonem, notesem, perfumą, kanapkami do pracy i co tam jeszcze w torebce może się znaleźć. Ale nie może być tak, że jej nie wezmę, bo pewnie właśnie tamtego dnia okaże się, że będą stała w długiej kolejce, będę czekała na autobus, jechała nim, a zawsze chcę takie sytuacje wykorzystać na czytanie. By nie doprowadzić książek do ruiny, nosiłam je w małych reklamówkach, ale te po jakimś czasie się zużywają, a bawełniane torby, które mam po pierwsze są większe, a po drugie wykorzystuję je zakupów. Ta jest idealna, właśnie tego mi trzeba! Ten podarunek więc potwierdził, że mam więź telepatyczną z moją siostrą, bądź też ma ona umiejętność czytania w moich myślach. Dzięki Siostra :)

No i kolor - mój ulubiony zielony (lubię też turkusowy :)) Torba jest bawełniana, a materiał gruby i wygląda na dość wytrzymały. Mocne zdają się też być uszy, o odpowiedniej długości. Jej wymiary to 29x25 cm, na styk zmieści się w niej więc nawet książka formatu A4, ale ładniej się prezentuje z mniejszą w środku :)

Wygodnie się nosi. No i pozwala całemu światu ogłosić, że jest się molem książkowym :) Jak długo mi posłuży, to się okaże. Ale nie będę jej oszczędzać, będzie eksploatowana non stop :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz