piątek, 3 stycznia 2014

Spady pokonkursowe: "Wartość" - fragment 2



Wracamy do spadów pokonkursowych. Jak już napisałam w tych postanowieniach, że może by twórczość w piątki, to niech już tak zostanie (o postanowieniach TUTAJ). No i miałam dodać kolejny fragment opowiadania pt. "Wartość". 
Fragment 1 i informację skąd to opowiadanie się wzięło możecie przeczytać w TYM POŚCIE

A teraz ciąg dalszy:

Maciej Dziany wpatrywał się w monitor próbując odczytać coś z wykresów giełdowych, kiedy do gabinetu wszedł doradca. Biznesmen spojrzał na pracownika spod uniesionych brwi.
- Chyba wie szef czemu tu jestem? – zapytał nie siląc się na dzień dobry. – Po ostatnich promocjach, podwyżkach cen materiałów i premii dla dyrektorów i kierowników, które oczywiście były konieczne, jesteśmy w małym dołku.

- Co proponujesz? - westchnął. Słuchając automatycznie kiwał potakująco głową, ale nie był specjalnie skupiony. Wpatrywał się w wiszące na ścianach jego gabinetu obrazy. Prawdziwe dzieła sztuki, czasem ich wierne i wcale nie najtańsze kopie. Przenosił spojrzenie z Sypialni w Arles Van Gogha na Płonącą Żyrafę Salvadora Dali i dalej na obrazy Picassa. Nie miał ulubionego malarza, ani nawet kierunku sztuki. Po prostu lubił się nią otaczać.
- Są dwie opcje - mówił doradca. - Albo podniesiemy ceny albo zwolnimy trochę robotników. Osobiście sugerowałbym to drugie, bo roboty nie ma za dużo, no i wie szef, że naszymi klientami są bardzo ważni ludzie. Oni nie lubią takich zagrywek. Spotykają się z tym na co dzień, mają życie pełnie niespodzianek, potrzebują pewnej stabilizacji. I nasza firma daje im stałe ceny. Przynajmniej przez rok – wyrzucił jednym tchem.
- O czym ty mówisz? - Maciej jakby się obudził. -  Przecież nasi potencjalni klienci nie odczują podwyżki nawet, gdyby była pięciokrotnością wynagrodzenia naszych robotników. 
- Tak, ale całe miasto jest obklejone bilbordami "Apartamenty na 5 za 555" - próbował zaakcentować rym, a Maćkowi przeszło przez myśl, że pewnie nigdy nie był dobry z recytacji. -  Niech szef wierzy, to podwyższenie cen naprawdę ugodziłoby w nasz wizerunek.
- A zwolnienie ludzi, którzy potem nie będą mieli, co do garnka włożyć, nie ugodzi w nasz wizerunek?
- Może napiszą o tym w gazetach, i co z tego? Robole nie są naszymi klientami. A tych, którzy są, to nie wzruszy. Ale jak podniesiemy ceny, to się wkurzą. Radziłbym jak najszybciej podjąć decyzję, szefie.
Maciejowi nie podobało się rozwiązanie zaproponowane przez doradcę, ale szczerze mówiąc, w ogóle nie chciało mu się o tym myśleć. Miał inne sprawy na głowie. Osobiste. Już od pół roku był w związku, ale był to związek widmo. Nie mógł z nikim  podzielić się swoim szczęściem. Jego ukochany nie był na to gotowy. Ale w ten weekend miało się to zmienić. Obiecał, że powie o nich swoim bliskim i ludziom z pracy. I że ma dla niego niespodziankę. Maciej podejrzewał, że chodzi o wspólny wyjazd. W ostatnim czasie obaj dużo pracowali. Przydałby się im odpoczynek. 

Cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz