wtorek, 11 marca 2014

Recenzja SPOILerowa: Domofon, Z. Miłoszewski

Uwaga, jak sam tytuł wskazuje będą tu spoilery. Recenzja SPOILerowa to odrębny cykl na moim blogu. Tradycyjna recenzja tej książki jest TUTAJ. Zachęcam to zapoznania się z nią, bo będą odwołania.
....

Domofon to dobra książka, więc nie ma tu się co rozpisywać ;) Wspomniałam tylko w recenzji tradycyjnej, że nie podobał mi się wątek policjantów i tu nieco to rozwinę.

Wprowadzeni zostali na początku - w końcu facet z odciętą głową to sprawa dla policji, a dla nas czytelników mógł to być sygnał, że mamy do czynienia (czy raczej do czytania) z kryminałem. 
Ale okazuje się, że to powieść grozy, i o ile rozumiem ich pojawienie się na początku właśnie w celu zmyłki, to nie pojmuję dlaczego nagle zniknęli. 
Taj jak napisałam,  trzeba było go albo rozwinąć albo całkiem zrezygnować. Gdzieś tam w połowie książki pojawia się nagle rozdział, w którym jeden z policjantów ma intuicję. Później z kolei
  dzwonią akurat do opętanego Roberta, który zamiast wołać ich na pomoc, bo on i reszta mieszkańców budynku zostali w nim dziwnym sposobem zamknięci, mówi, że jest ok. To te z było ok, w końcu opętały go ciemne moce i nie chciała pomóc je pokonać. Ale nie podobało mi się to, że właśnie w tym miejscu wątek gliniarzy się zakończył.
Wolałbym, aby ten z intuicją nadal węszył i np. zginął lub został ranny próbując pomoc mieszkańcom, albo żeby nie było. że jestem za uśmiercaniem bohaterów, to żeby jakimś cudem był jedyną osoba z zewnątrz, z którą uwięzieni mogli się komunikować, ale i tak nie mógł by nic zrobić, albo nikt by go nie słuchał. To trochę  psychodeliczne, ale chyba taka miała być książka, więc by pasowało
Ale to właściwie jedyna rzecz, do której mogę się przyczepić. Ogólnie jeszcze raz polecam!
A Wy czytaliście? Macie swoje zdanie na temat tej książki? Zapraszam do dyskusji.

2 komentarze:

  1. Rzeczywiście policjanci zniknęli, ale szczerze Ci powiem, że nie zwróciłam na to uwagi aż do chwili, gdy przeczytałam o tym u Ciebie. Zresztą może i kręcili się później w pobliżu bloku, ale najbardziej prawdopodobne jest to, że rozmyślili się jak rodzice Pauliny, kiedy przyjechali w odwiedziny do córki.

    OdpowiedzUsuń