sobota, 20 czerwca 2015

Świętujemy Noc Kupały!

Wiem, że wiecie, że tak myślę, ale się powtórzę. Słowiańska mitologia jest najpiękniejsza, najciekawsza i najbardziej tajemnicza ze wszystkich. Najbardziej nasza. Uwielbiam ją. I jak na zdeklarowaną romantyczkę nie mogę nie obchodzić takiego święta jak noc Kupały...

Nie neguję walentynek, niech sobie będą czerwone serduszka i słodkie czekoladki, ale ja święto miłości obchodzę w Kupalnockę. To słowiańskie święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości właśnie, przypada w najkrótszą noc w roku. Wiąże się z letnim przesileniem i wypada gdzieś w okolicach 21-22 czerwca, ale w zależności od terenu, różnych legend i źródeł święto to zwie się też sobótką. A że dziś akurat jest sobota...

Jak świętować Noc Kupały? Koniecznie nad wodą. Choć mamy w Elblągu rzekę i całkiem ładny bulwar, chcieliśmy być bliżej natury. Padło więc na pobliską Wyspę Nowakowską. Nie powiem, pobłądziliśmy trochę, by po jakimś czasie wrócić w to samo miejsce, ale warto było.




Sobótka to czas na swaty, dawniej dziewczęta robiły wianki i puszczały je na wodę, młodzieńcy natomiast je wyławiali i tak powstały pary - właścicielka wianka + ten, który go wyciągnął z wody. Założę się, że były ustawki, już chłopcy dobrze wiedzieli, które wianki mają łapać. W ten sposób skojarzone pary, bawiły się przy ogniskach i wybierały na spacer do lasu, by... no cóż oddawać hołd Kupale, bogu płodności ;)

Ja panienką już nie jestem i coś mało kwiatków tam rosło, więc musiały mi wystarczyć źdźbła trawy...




Noc Kupały to czas na szukanie kwiatu paproci  (perunowego kwiatu). Kwitnie tylko w tę magiczną czerwcową noc. Znalezienie go nie jest łatwe, bo strzegą go najstraszniejsze straszydła. Ale ten kto go znajdzie już zawsze ma być bogaty i szczęśliwy.
I ja wybrałam się na poszukiwania...




Ale bardzo symboliczne. Bo swoje szczęście(a) otrzymałam już dawno...




A teraz dobranoc, Moi Mili. Czas oddać hołd bogu płodności, wszak mamy mu w tym roku za co dziękować... ;)

8 komentarzy:

  1. Pięknie to wszystko opisałaś. Wyglądasz kwitnąco Zuzanno :)

    OdpowiedzUsuń
  2. pięknie opisane....fotografie będą wspaniałymi pamiątkami na przyszłość....Fantastycznie że pielęgnujesz nasze tradycje słowiańskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zawsze mnie drażniło, że w szkole i na języku polskim i na historii poznajemy mitologię grecką i rzymską, a naszą ledwo liźniemy albo wcale... Nie wiem jak jest teraz, bo dawno w szkole nie byłam ;) Ale mam wrażenie, że wystarczy zapytać pierwszą lepszą osobę kim byli Zeus, Mars, Afrodyta czy Wenus, to będzie wiedzieć, gorzej, kiedy spytasz o Peruna, Welesa, Świętowida... :(

      Usuń
  3. Nie uwierzycie, ale o tym, że była noc świętojańska przypomniałam sobie po fakcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się zdarza coś przegapić. Czasem nawet wtedy, gdy na to czekam, a potem jestem na siebie zła. Za szybko żyjemy, czasem po prostu musimy zwolnić, pobyć z rodziną, naturą, samym sobą :)
      /Pozdrawiam,
      Szufladopółka

      Usuń
  4. Po stokroć wolę kultywowanie naszych tradycji niż tych zza oceanu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To witaj w klubie ;) Paradoksalnie wiele tych uważanych za amerykańskie przywędrowało tam właśnie z Europy...
      /Pozdrawiam,
      Szufladopółka

      Usuń