czwartek, 29 października 2015

Patronat Szufladopółki - Horror na Roztoczu 2 - Insomnia, (recenzja - podsumowanie)

Jak tam, szykujecie się na Halloween? Bo ja na Dziady :) Tak czy siak w ostatnich dniach mogliście znaleźć u mnie kilka postów, które powinny Was w ten przerażający nastrój wprowadzić. To jeszcze raz, w skrócie dla niewtajemniczonych. Szufladopółka objęła patronatem publikację Horror na Roztoczu 2 - Insomnia.





Jest to zbiór 15 opowiadań, z racji patronatu, trochę się pochyliłam i opisałam pokrótce każde z nich. Opinię zamieściłam w trzech częściach - w każdej wprowadzam Was w pięć opowiadań. A znajdziecie je tutaj:



W poprzednich wpisach wspomniałam, że zbiór zawiera też opowiadanie gratisowe - to moje określenie, nie wydawcy. Nie znajdziemy go na końcu książki czy też w postaci osobnej broszurki :). Jest rozbite na osiem części i pojawia się pomiędzy pozostałymi utworami, każdy fragment jest swoistym wprowadzeniem do kolejnej grupy tekstów. Fakt, że opowiadanie jest podzielone potęguje doznania. Jesteśmy bardzo ciekawi, co będzie dalej. Przewrcamy stronę, a tu bach, inny tekst. Oczywiście można przeczytać je za jednym razem, ale gdyby tego chcieli autorzy zamieściliby je w całości, prawda? A więc uszanowałam ich wolę i powoli, z narastającym strachem, odkrywałam tajemnicę Alberta, który podczas porządków na strychu znalazł pewną książkę. Taki tam zbiór opowiadań grozy. Jakiś dziwny, oparty na snach czy coś... :) Coś wam to mówi? A jak zdradzę, że to wcale nie były spisane sny, a prawdziwe zdarzenia... Brrr...

Autorami gratisowego opowiadania są Marek Zychla i Łukasz Kiełbasa.

Co jeszcze mogę powiedzieć w podsumowaniu? Zwyczajnie cieszę się, że ten projekt wypalił. Jako czytelnik dziękuję każdemu, kto dołożył cegiełkę na PolakPotrafi.pl. Łukaszowi Kiełbasie gratuluję pomysłu, choć nie zazdroszczę koszmarnych wizji, który co prawda we wstępie mówi, że już ich nie ma.
Wyrazy uznania dla pozostałych twórców, że czyjeś wizje potrafili przelać na papier, to na pewno nie było łatwe. 
Czytanie umilały również, no dobra, powinnam była napisać, "przerażenie wzbudzały" ilustracje Asi Jedlińskiej, zamieszczone przed każdym utworem. Namiastkę macie na okładce.
Ach, no i jakże bym mogła nie wspomnieć. Roztocze - nie byłam tam, ale kolejny raz książki przeniosły mnie w to mroczne, ale jakże interesujące miejsce. Wcześniej w podróż zabrał mnie Stefan Darda - (klik i klik). Nic tylko odwiedzić tamte strony. Mieszkającym w pobliżu o mocnych nerwach polecam wziąć książkę w rękę i wybrać się tam w podróż. Najlepiej 31 października ;)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz