niedziela, 16 października 2016

To, co czytam: Sejf. Tomasz Sekielski + gratis

Wstępniak:

Po przeczytaniu debiutanckiej książki Tomasza Sekielskiego można pomyśleć, że autor jest maniakiem teorii spiskowych.  Z drugiej strony, jakże trzeba być naiwnym, by myśleć, że obywatele wiedzą o wszystkim, co robi władza, a prawdy dowiedzą się z telewizji.

Opis:

Ze stawu w wiosce na Podlasiu policja wyławia zwłoki bez twarzy. Wygląda to na porachunki mafijne, szybko się jednak okazuje, że sprawa jest poważniejsza. To dopiero początek serii morderstw i dziwnych wydarzeń sięgających szczytów władzy. Toczy się gra, w której każdy ma coś do ukrycia i nic nie jest takie, jakie się wydaje. Gra o bezpieczeństwo państwa. Czy dziennikarz z problemami i policjant przed emeryturą, którzy wszczynają własne śledztwo, mają w niej jakieś szanse? (źródło: wydawca, REBIS)



Opinia:

Stworzona przez autora intryga była naprawdę ciekawa i dość zgrabnie zagmatwana, lecz jak można się domyślić wszystkie wątki połączyły się w spójną całość. Fabuła była wciągająca, a Sekielski nie raz fundował nam, jeśli nie zwrot akcji, to przynajmniej kubeł zimnej wody. Szczególnie można mu pogratulować zakończenia. Język powieści nie jest wyszukany, raczej męski, z dużą dozą ironii, a może nawet pogardy dla istniejących "zasad". Narracja trzecioosobowa, ale styl zmieniał się nieco w zależności od tego czyja perspektywa była właśnie przedstawiana. Sekielski pozwolił sobie także na wtrącenia bohaterów oznaczone kursywą.

Gdyby nie fakt, że książka postała przed założeniem mojego bloga, przysięgłabym, że Tomasz Sekielski tworząc postać komendanta Darskiego korzystał z mojego posta o typowym bohaterze (przeczytaj - klik) ;) Policjant spełniał niemal wszystkie punty z listy: od nałogów, poprzez problemy rodzinne po tajemnicę z przeszłości.

Głównych bohaterów było właściwie dwóch i zdziwiłabym się, gdyby u związanego od wielu lat z mediami autora, jednym z nich nie był nim dziennikarz. Oczywiście Kamil Solski, bo tak się nazywał się reporter stworzony przez Sekielskiego, był nieco wyidealizowany. Ostatni sprawiedliwy, chciałoby się rzecz. Nie liczyły się dla niego słupki oglądalności, a prawda. Ambicja ponad układy z politykami i sponsorami. Oczywiście za takie podejście przyszło mu zapłacić, ale o tym już w książce. Mnie jako dziennikarkę  i Targetową (klik - mój drugi blog, kiedyś go ożywię, obiecuję) najbardziej ekscytowały właśnie te momenty, kiedy autor zdradzał mechanizmy pracy w mediach. Coś tam już liznęłam, ale - umówmy się - do pracy w TVN mi daleko. Szczególnie ciekawiły mnie momenty, kiedy autor (postawą bohatera oczywiście) zarzucał  opiniotwórczej dotąd stacji tabloidyzację, odejście od rzetelnego dziennikarstwa w imię wkupywania się w gusta widzów. Na studiach wyraźnie wskazywano mi różnicę między wiarygodnym informowaniem i publicystyką na poziomie a pogonią za sensacją w szmatławcach. Dziś granica Robi się płynna. Infotainment, a więc połączanie informowania z rozrywką jeszcze kilka lat temu było odbierane jako zło! Dziś czytam, że to gatunek dziennikarski...

"- Nie, nie! Afery gospodarcze nie interesują naszych widzów - powiedział Tokarczyk (...) Tylko prosta story, gramy na emocjach. To się najlepiej sprzedaje. W dupie mam jakieś skomplikowane przekręty prywatyzacyjne. Liczy się oglądalność. Telewizja jest dla mas, a masy chcą taniej sensacji, seksu i krwi. Zrozumiałeś, Solski?"


Z przeczytanych recenzji, wywiadów, a nawet spotkania autorskiego, wiem, że autor odżegnał się, jakoby pisał o realnych postaciach, a przynajmniej twierdzi, że nie są to opisy jeden do jednego. Ale litości - redaktor naczelny głównego serwisu informacyjnego jednej z wiodących stacji telewizyjnych podejrzany o mobbing i molestowanie pracownic. Brzmi znajomo? Zważając na fakt, że książka wyszła wcześniej niż znana nam skądinąd afera z Kamilem Durczokiem, to naprawdę robi się ciekawie.

 "Ludwik czuł się bezkarny. Romanse z asystentkami, wyciszone historie z molestowaniem, jazda po pijanemu - ciemna strona Tokarczyka, tak jak ciemna strona Księżyca, była niewidoczna dla ludzi"


Abstrahując od zbieżności mam wrażenie, że to co pojawiło się w książce Sekielskiego jest zaledwie kroplą w morzu tego, co dziennikarz widział i wie. Trochę na początku mnie to zawiodło, że nie wyłożył kawy na ławę, że się krygował z ujawnianiem znanych mu sekretów ze świata polityki i mediów. Ale mu wybaczyłam, w końcu jakieś smaczki musiał sobie zostawić do kolejnych części, które oczywiście mam zamiar przeczytać.



Gratis:


Jak już pisałam tutaj KLIK, miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu autorskim z Tomaszem Sekielskim podczas Nadmorskiego Pleneru Czytelniczego w Gdyni. Poniżej mini relacja, a raczej wspomnienia z tego spotkania z wypowiedziami autora, które udało mi się zapisać w telefonie ;)


Skąd się wziął "Sejf"? 

Pomysł na książkę w głowie autora pojawił się na długo wcześniej zanim zasiadł do pisania. Do tego potrzebował drugiego czynnika, czyli... odejścia z TVN. 
- Kiedy rozpocząłem pracę w telewizji było mi bardzo wygodnie i nie mam powodów, żeby mówić źle o pracy w dziennikarstwie. Moją pierwszą miłością było radio, którą zdradziłem, a w telewizji przestałem się rozwijać, pracowało się jak w fabryce. Kiedy pojawiła się rutyna, ja pogrążyłem się w lenistwie - przyznaje autor.
Gdy sobie to uświadomił stwierdził, że potrzebuje zmiany. Podjął decyzję o odejściu z TVN , a to wiązało się z półrocznym zakazem pracy w konkurencji. Pojawiło się więc brakujące ogniowo - czas. I nie było już wymówek, tym bardziej, że fabuła książki układała się w głowie dziennikarza już od dawna.
- Praca w telewizji sprawiła, że zacząłem patrzeć montażem - powiedział i dodał, że podczas wizyty we wsi Koterka zobaczył Staw, do którego "pasował mu trup" - Ja go tam po prostu widziałem - przekonywał Sekielski. Więcej o trupie już w książce, a o niej w recenzji, więc nie będę powtarzać.

"Sejf" to pierwsza część trylogii. Historia aż prosiła się o kontynuację, a o kolejną część poprosił wydawca. Z weną nie było większego problemu, bo jak Sekielski mówił w Gdyni:  - Kiedy się pisze, żyje się życiem książki. Najgorsze jak wchodzi faza na pisanie. To trochę obłęd. Żyje w równoległym świecie - wspomina proces twórczy.

Kolejne części to "Obraz Kontrolny" i "Sejf 3. Gniazdo Kruka".


5 komentarzy:

  1. Chętnie bym zajrzała do tej książki, mam ochotę na coś wciągającego i dziejącego się u nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem fanką rodzimych autorów, serio. Uwielbiam akcje w miejscach, które znam. A skąd jesteś? Znasz jakąś książkę z akcją w Twoim mieście? A może mnie jakaś lektura do niego przeniosła?

      Usuń
  2. Jest szansa na pożyczenie? Bo czuję, że mi pasuje taka lektura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co na to mój mąż, ale jak czytałam tę książkę, to myślałam o Tobie ;) Wiedziałam, że będziesz ostrzył na nią pazurki. Oczywiście, że Ci pożyczę. Pisz priv.

      Usuń
  3. O proszę! Nie wiedziałam, że T. Sekielski pisze powieści!

    OdpowiedzUsuń