poniedziałek, 21 sierpnia 2017

To, co czytam: Gałęziste, Artur Urbanowicz

To miejsce to gniew. Gniew jest tym miejscem. Wypełnia je. Również dzięki wam." s. 328



Para studentów z Warszawy, Karolina i Tomek wybrała się na wycieczkę na Suwalszczyznę, by poprawić relację w związku, w którym zaczęło się coś psuć. Autor zastosował tu klasyczny kontrast bohaterów: kobieta - mężczyzna, ona spokojna, on porywczy, ona drobniutka, on dobrze zbudowany, a do tego ona głęboko wierząca, a on ateista. Ot, takie przyciągające się przeciwieństwa. Mieli wspólne spędzić Wielkanoc i klika poprzedzających ją dni, zbliżyć się do siebie podziwiając zabytki i przyrodę regionu. I trzeba przyznać, że ten wyjazd wystawił ich związek na niejedną próbę. Ledwie dotarli na miejsce, a już zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Gospodarze agroturystyki, którzy zapomnieli o ich przyjeździe, zastępcze lokum na totalnym odludziu, a w nim nieboszczyk za ścianą. A to naprawdę dopiero początek...

"Jezioro było tuż - tuż. Podobnie jak śmiertelne niebezpieczeństwo, o którego przerażającej bliskości żadne z nich nie miało najmniejszego pojęcia" s. 244. 

Autor chciał ukazać bogactwo historyczne i przyrodnicze Suwalszczyzny. Zabiera nas na wycieczkę po Suwałkach, zwiedzamy mosty w Stańczykach, jezioro Gałęziste, poznajemy legendę o siei i o Zamkowej Górze. Przede wszystkim jednak zwiedzamy LAS. 
Już sam opis "Thriller na baśniowych ziemiach Suwalszczyzny" przywiódł mi na myśl „Dom na wyrębach” Stefana Dardy. I jak później przeczytałam w jednym z wywiadów, Artur Urbanowicz zainspirował się właśnie tą książką, i zapragnął pokazać czytelnikom region, w którym się wychował.
Muszę przyznać, że to odważny marketing, takie lokowanie miejsca, do którego po przeczytaniu książki strach wejść. 
Ale Artur Urbanowicz dobrze wie, że ludzie lubią się bać. Ja lubię. I naprawdę się bałam. Podczas lektury  towarzyszył mi ciągły niepokój, a w salonie, gdzie czytałam, dało się słyszeć mój przyśpieszony oddech, gdy drżącymi rękami przewracałam kolejne strony w oczekiwaniu na to, co wydarzy się za chwilę. Autor świetnie budował napięcie i umiejętnie zmieniał bodźcie, które działały na bohaterów, a za ich pośrednictwem na czytelnika. Najpierw gniew, następnie dziwne przeczucie, że jest tu coś nie tak, a zaraz potem wiszące w powietrzu napięcie erotyczne. A kiedy akcja na chwilę zwalnia i wydaje ci się, że możesz odetchnąć z ulgą, autor serwuje ci powtórkę z rozrywki. Ze zdwoją siłą. Nie gniew a wściekłość, nie przeczucie, a niewytłumaczalne, straszne zdarzenie. I nie motyle w brzuchu, a namiętny seks. Po takiej żonglerce wrażeń ciężko dojść do siebie. Po prostu Artur Urbanowicz powoli, sukcesywnie i z wyrachowaniem doprowadzał czytelnika do obłędu. Tak jak las doprowadza do obłędu bohaterów.

„To ja decyduję, kto stąd wychodzi, a kto nie. Dla was nie ma już żadnej nadziei. Nigdy się stąd nie wydostaniecie (...) Witajcie w moim Zielonym Królestwie.” s. 325

Wyraźnie zaznaczonym wątkiem w "Gałęzistym" jest wiara i jej brak. Można wręcz powiedzieć, że to swego rodzaju polemika, którą prowadzą w swoich rozmowach (czy raczej kłótniach?) Karolina, przykładna katoliczki i Tomek, student matematyki, który chciałby wszystko wytłumaczyć logicznie.

Ale zestawienie akurat chrześcijanki i ateisty jest tu tylko symbolem. Bo nie ma książki grozy bez tajemniczej siły. Tu był nią las. Żywy Las. Wszechmocny, bezwzględny i nienoszący sprzeciwu. A bohaterowie są zdani na jego łaskę i niełaskę. Jak, zważając na swoje przekonania, zachowa się każde z nich, kiedy zaczną doświadczać jego mocy? Ona zwątpi czy on uwierzy? A może uparcie zostaną przy swoim? I jak myślicie, Las pozwoli im wyjść? Pozwoli im żyć?


"Wydaje wam się, że jesteście najmądrzejsi na świecie, że możecie każdą rzecz zanegować i podać w wątpliwość wedle własnego widzimisię. Zakładacie, że wszystko można opisać, zmierzyć, zbadać, dotknąć, opukać i logicznie wytłumaczyć tego działania. Zapędzić w kozi róg i powiedzieć: ha, słuchaj stary, coś mi się tu nie zgadza. Macie mylne wrażenie, że nad wszystkim panujecie (...) Jakże się mylicie, jakże jesteście głupi. Wydaje się wam, że jesteście nieomylni, a tak naprawdę jesteście jedynie pyszni. Dawno zatraciliście jakikolwiek system wartości. Jesteście trądem tej planety, jesteście tylko nic nieznaczącymi robalami. Bez żadnej szkody dla tej ziemi można was ot tak zdeptać..."


To świetny debiut i autor wysoko postawił sobie poprzeczkę. Napisać lepiej po powiedzmy poprawnym debiucie, jest bardzo prawdopodobne, właściwie taka kolej rzeczy. Ale utrzymać poziom i nie zawieść czytelników, to już trudniejsze zadanie. Bardzo jestem ciekawa, czy jemu podołał. A wiem, że wyszła już kolejna książka Artura Urbanowicza i na pewno po nią sięgnę. 
Podsumowując, "Gałęziste", to groza, której szukałam. To także książka z morałem. Uczy pokory wobec natury. Dobrze wam radzę, nie zaśmiecajcie lasu. Chyba że chcecie narazić się na jego gniew.

"Ci którzy bezczeszczą moje zielone królestwo muszą ponieść określoną karę." 323.


Moja ocena wyższa półka
Ocena tradycyjna 10/10

środa, 16 sierpnia 2017

To, co czytam: Ludzka przystań, John Ajvide Lindqvist

"Nagle dotarł do niego pewien zapach. Najpierw nie potrafił powiedzieć co to było, ale poczuł, że nabiera powietrza w płuca i oddycha tak głęboko, że oczy zaszły mu łzami (...) zapach pochodził od nabrzeża i był zapachem morza..." 
s.87



Morze. Wołało mnie od zawsze. Najgłośniej, gdy wracałam wodolotem z jednodniowych wycieczek do Krynicy Morskiej. Jeszcze kiedy przybijaliśmy do brzegu Bulwaru Zygmunta Augusta w Elblągu, słyszałam za sobą krzyk fal. Pytały, kiedy wrócę.

Wiecie, że powyższe zdania pochodzą z mojego innego wpisu? Wpisu, którego jeszcze nie opublikowałam, bo czeka na pewną specjalną okazję. Dlatego, kiedy czytałam "Ludzką przystań" i trafiłam na poniższy cytat, naprawdę przeszły mnie ciarki.

 Nigdy nie słyszałeś morza? Nie słyszałeś jak woła? s. 289


Bo morze w książce Johna Ajvide Lindqvista nie jest takim, za którym tęskniłam od wakacji do wakacji. Jest mroczne, mściwe i złe. I wszechmoce. 



Morze to mój żywioł, obok burzy najpiękniejsze i najpotężniejsze zjawisko natury. Za każdym razem, kiedy staję u szczytu plaży, a moim oczom ukazuje się widok niekończącego się granatu, to czuję i zachwyt, i respekt. Z jednej strony ogarnia mnie błogość, z drugiej zdaję sobie sprawę, jaka jestem mała... 

Morze, nad którym leżała książkowa wyspa Domaro wzbudzało u jej mieszkańców jeszcze silniejsze odczucia. Trudno powiedzieć do końca czy to był szczery podziw i szacunek czy jedynie lęk przed jego gniewem.


"Tatusiu, co to jest? Tam na lodzie?"

Słoneczny zimowy dzień. Anders i jego sześcioletnia córeczka Maja podziwiają ze szczytu latarni morskiej idylliczny krajobraz. Wszędzie dokoła rozciąga się tylko śniegi Anders nie dostrzega tego, co pokazuje mu Maja. Dziewczynka schodzi, żeby przyjrzeć się z bliska temu, co widzi, i... znika. Nikt nie potrafi zrozumieć, co się stało. I nikt nie potrafi wyjaśnić, jak to możliwe, że ślady dziecka na śniegu nagle się urywają. Zrozpaczony ojciec przysięga sobie, że odnajdzie córeczkę

- choćby w piekle... 

opis za wydawcą

To nie prawda. Anders został ze zniknięciem Mai sam, rozpadło się jego małżeństwo z Cecylią, popadł w alkoholizm. Rzeczywiście nikt nie potrafił (nie chciał?) mu pomóc. Ale czy na pewno nikt nie wie, co stało się z dziewczynką? 

Tam, gdzie mała miejscowość, tam są tajemnice, i kiedy w przypływie resztek sił Anders wraca na wyspę i postanawia działać, powoli zaczyna je poznawać. Od samego środka, od samej głębi. Zaczynają dziać się rzeczy, które ciężko wytłumaczyć racjonalnie, jak na przykład to, że ojciec czuje przy sobie obecność córki... Ale zamiast się cieszyć, dopada go uczucie jeszcze większej bezsilności, bo nie wie, nie rozumie, co się dzieje. Alkoholowe majaki mieszają mu się z psychodeliczną rzeczywistością. I nadal nikt nie chce mu pomóc...

"Wiatr zawodził w kominie, Anders się wzdrygnął nagle poczuł się opuszczony. Jak niechciane dziecko rozstawione w lesie. Opuszczone. Jego kruchy domek stał osamotniony, opuszczony na cyplu. Fale morskie docierały coraz wyżej, wyciągając ku niemu swoje macki. Wiatr wdzierał się wszędzie prężąc muskuły, szukając nowych dróg." s.57


Bo wiedzieć mogą tylko rodowici mieszkańcy Domoro, bo tylko oni rozumieją morze i prawa, jakimi się rządzi. Obraz małej społeczności, ściśle przestrzeganych i chronionych przez nią zwyczajów i tajemnic to jeden z mocniejszych punktów tej książki. A autor razem z mieszkańcami ukrywa je nawet przed czytelnikiem. Żeby je odkryć trzeba zajrzeć naprawdę głęboko...

Kolejnym są relacje rodzinne, na różnej płaszczyźnie. Obok bezgranicznej miłości Andersa do córeczki, która jak wszystko w tej książce ma swoje drugie dno, jest osobliwy związek jego babci Anny Grety z Simonem, którego Anders ma się rozumieć traktuje jak dziadka. Gdy przyjeżdża zmierzyć się z demonami przeszłości, babcia dba o to, by wnuk nie chodził głodny, dziadek służy dobrym słowem, ale czy to na pewno wszystko, co mogą dla niego zrobić? Czy silniejsze są więzy rodzinne, czy te które łączą człowieka z morzem?


"Znaczymy mniej niż ziarnko piasku na grzbiecie słonia, jeśli morze będzie miało ochotę, pochłonie nas. Tak po prostu. Morze nie zna granic, jest bezwzględne. Dało nam wszystko i wszystko może nam zabrać." s. 137

Sięgnęłam po tę nią z polecenia, kiedy zapytałam na FB o dobrą grozę, padł ten tytuł. Morze, Skandynawia, groza - czy może być lepiej? Od razu pobiegłam do biblioteki. Historia mnie wciągnęła. Bardzo chciałam wiedzieć jak skończą się losy Andersa i czy odkryje, co stało się z Mają, Było morze(!) tajemnice, intrygujący bohaterowie i świetne nakreślona społeczność, ale jak dla mnie ciut za mało było tego dreszczyku. Brakowało mi uczucia pierwotnego lęku, tego, że podskoczę, gdy ktoś wejdzie do pokoju, gdy czytam.

Ale i tak zdecydowanie polecam zatopić się w lekturze...


"Morze się buntowało. Bałwany parły do przodu w świetle księżyca, pojedyncze krople sięgały szyb okien, które zawodziły złowieszczo pod naciskiem wichury. Stare szyby dawały marną ochronę przed gniewem przyrody. " s.121



Moja ocena: półka 
Ocena tradycyjna: 7/10 




















A teraz wsłuchajcie się w wołanie morza...


 




"Gdy małą łódką wypłyniemy dostatecznie daleko, tak że stracimy z oczu ląd, wtedy zobaczymy morze. Nie jest to przyjemne doświadczenie. Morze jest jak ślepy i niemy bóg, otacza nas ze wszystkich stron i ma nad nami władzę, mimo że zdaje się w ogóle nie wiedzieć o naszym istnieniu" s.137






poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Konkurs! Literacki weekend w Hotelu pod Lwem - wygraj nocleg podczas Festiwalu Wielorzecze

Lubisz brać udział w wydarzeniach literackich? Targach, festiwalach, spotkaniach? Pytanie. A co cię czasem powstrzymuje? Że są na drugim końcu Polski? A nawet jeśli bliżej, to nocleg piechotą nie chodzi, prawda? Znam ten ból. 

Dlatego mam dla Ciebie zestaw all inclusive! Weź udział w konkursie i wygraj nocleg dla siebie i osoby towarzyszącej w Hotelu pod Lwem podczas Festiwalu Literatury Wielorzecze w Elblągu.



A musisz wiedzieć, że Hotel pod Lwem to nie taki byle jaki hotel. To hotel, w którym dokonano morderstwa. A nawet dwóch. Pierwszego dokonała Agnieszka Pietrzyk w swojej książce "Śmierć kolekcjonera". Kolejna zbrodnia to moja sprawka i przyznaję się do tego bez bicia. Choć ja tylko podżegałam. 16 lipca zorganizowałam Spacer Literacki śladami Śmierci kolekcjonera, a jedną z atrakcji wydarzenia było rozwiązywane zagadki kryminalnej. A co to za zagadka bez trupa. Dlatego musiało być morderstwo, podejrzani i detektywi, w których wcielili się uczestnicy Spaceru.







Będąc już przy temacie, warsztaty detektywistyczne, to z kolei jedna z atrakcji Festiwalu Literatury Wielorzecze. Poprowadzi je Dariusz Rekosz. Ale można wybrać też warsztaty tworzenia komisu z Danielem Odiją i Wojciechem Stefańcem, literackie z Agnieszką Kosińską i Tadeuszem Dąbrowskim, autoprezentacji z Niną Dziwniel-Stępką oraz pisania recenzji z wydarzeń artystycznych z Martą Osowską-Utrysko.

Oczywiście warsztaty to nie wszystko, będą też spotkania z twórcami (Tomasz Jastrun, Elżbieta Wojnarowska, czy Julka Szychowiak i Roman Warszewski) koncerty (Justyna Sieniuć, Janusz Pierzak z Mirellą Hinc i Tomasz Steńczyk) oraz panele, wykłady, wystawa i happeningi. Dokładny program już niebawem, ale zapowiedź możecie przeczytać TUTAJ.

Mam nadzieję, że rozbudziłam Wasz apetyt. To jeszcze tylko przeczytacie regulamin i czekam na zgłoszenia.


Regulamin:

1. Konkurs skierowany jest do blogerów poruszających na swoich stronach tematykę literacką/książkową.

2. Nagrodą w konkursie są dwa noclegi dla dwóch osób w Hotelu pod Lwem w Elblągu w trakcie trwania Festiwalu Literatury Wielorzecze (22-24 września 2017) oraz udział w wydarzeniu w tym warsztatach - liczba miejsc na nie jest ograniczona, jednak zwycięzca konkursu ma zapewniony udział w wybranych przez siebie warsztatach. Na życzenie zwycięzcy możliwy jest też indywidualny spacer po Elblągu tropem książki "Śmierć kolekcjonera".

3. Co zrobić, żeby wziąć udział:
  • W komentarzu pod tym postem napisz miniopowiadanie (wystarczy kilka/kilkanaście zdań, ale mogą być i dłuższe) z Festiwalem Wielorzecze i Hotelem pod Lwem w tle. 
  • Koniecznie umieść w nim następujące słowa i zwroty: Hotel pod Lwem, Elbląg, Festiwal Literatury Wielorzecze, trup, książka, czytać, głos książki, pokój, spotkanie, warsztaty, nocleg, proza, poezja (możesz używać ich wielokrotnie, zmieniać formy i oczywiście dodawać wiele innych spoza listy)
  • Forma i fabuła zależy tylko od ciebie. Puść wodze fantazji - możesz stworzyć romans, kryminał, wspomnienia albo informację prasową
  • Podpisz swoje opowiadanie imieniem i miastem z jakiego pochodzisz, dorzuć link do bloga
  • Niekonieczne, ale mile widziane polubienie fan page: Szufladopółka, Hotel pod Lwem, Stowarzyszenie Alternatywni,  Festiwal Literatury Wielorzecze
  • Jeśli chcesz możesz zamieścić swój tekst na swoim blogu z odnośnikiem do konkursu i/lub umieścić konkursowy baner
4. Wygrywa tekst, który najbardziej przypadnie do gustu komisji jurorskiej, czyli mi i jednemu z członków Stowarzyszenia Alternatywni. W razie wyrównanej walki i problemów z wyborem, kryterium pomocniczym będzie przegląd Waszych blogów ;)

5. Udział jest jednoznaczny z deklaracją, że w razie wygranej na Twoim blogu pojawi się relacja z pobytu wraz z informacją o wygranej w konkursie.

6. Konkurs trwa do 21 sierpnia (poniedziałek) do godziny 23.59.

7. Wyniki pojawią się najpóźniej do 24 sierpnia. Ze względów bezpieczeństwa nie proszę o podawanie mejli, dlatego obserwuj mój blogi i fan page i zgłoś się do mnie, jeśli okażesz się zwycięzcą. Na wiadomość czekam dwa dni, potem odzywam się do kolejnej osoby w kolejce.

8. W razie pytań pisz na szufladopolka@gmail.com.

Sponsorem Konkursu jest Hotel pod Lwem w Elblągu





Na Festiwal Literatury Wielorzecze zaprasza Stowarzyszenie Alternatywni



***

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Literacki Wielorzesień

Piąta edycja Festiwalu Literatury Wielorzecze może mieć coś z jubileuszu. Na pewno jednak po raz kolejny organizatorzy będą starali się przede wszystkim pokazać elblążanom i gościom różne nurty literackich inspiracji. W tym roku główny nacisk położony będzie na różnego typu warsztaty, akcje promujące czytelnictwo oraz nowoczesne środki dotarcia do odbiorców.




Stowarzyszenie "Alternatywni" zapraszają na literacki weekend 22-24 września, na spotkania, które tradycyjnie odbędą się w wielu przestrzeniach Elbląga. Poza happeningami, koncertami i wystawami na Wielorzeczu będzie można spotkać się z takimi twórcami jak na przykład Tomasz Jastrun, Elżbieta Wojnarowska, czy Julka Szychowiak i Roman Warszewski oraz z wydawcami niezależnymi. Piąte Wielorzecze to przede wszystkim bogactwo warsztatów od detektywistycznych z Dariuszem Rekoszem, poprzez ćwiczenie autoprezentacji z Niną Dziwniel-Stępką oraz pisanie recenzji w wydarzeń artystycznych z Martą Osowską-Utrysko aż po tworzenie komiksu z Danielem Odiją i Wojciechem Stefańcem oraz literackie z Agnieszką Kosińską i Tadeuszem Dąbrowskim. Grupowo zaprezentują się poeci związani ze środowiskiem warszawskim pod czujnym okiem Anny Wierzchuckiej, a Alternatywni sięgną po tekst swojego autora - Jacka Żukowskiego i oczywiście zaskoczą.
     Muzycznie wielorzeczyć będą Justyna Sieniuć, Janusz Pierzak z Mirellą Hinc i Tomasz Steńczyk, a plastycznie Sebastian Bauman.
     Piąta edycja Festiwalu to będzie ważne wydarzenie kulturalne w kalendarzu elblążan i miłośników literatury z całej Polski. To również rozstrzygnięcie I Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego i tradycyjny Turniej Jednego Wiersza. Szczegółowy program oraz zapisy na warsztaty udostępnimy już wkrótce. Zachęcamy do śledzenia wydarzenia na Fanpage Festiwalu Literatury Wielorzecze.
    
     Wydarzenia festiwalowe odbędą się w Bibliotece Elbląskiej, Młodzieżowym Domu Kultury, Teatrze im. Aleksandra Sewruka, Klubie Muzycznym Mjazzga, Zespole Szkół Pijarskich, Sali Koncertowej przy ul. Fabrycznej 5 oraz w Hotelu Elbląg. Wszystkim tym instytucjom za współpracę i pomoc już teraz dziękujemy.
    
     Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli marszałek województwa warmińsko-mazurskiego oraz prezydent Elbląga

inf. prasowa, Dominika Lewicka - Klucznik,
Stowarzyszenie Alternatywni

wtorek, 8 sierpnia 2017

Każdy może zostać Superbohaterem - czytelnicze spotkanie w Elblągu

W ramach akcji "Woluminy. Głos książki" zaprosiłam dzieci i rodziców z Elbląga na czytelnicze warsztaty na powietrzu. Odbyły się na Przystanku Starówka jako część "Lata w formie", wakacyjnej oferty dla elblążan, przygotowanej przez Miasto Elbląg. I co tam się działo?

Obowiązkowo przymierzanie peleryn i rysowanie superbohaterów. Koniecznie podkreślenie korzyści płynących z czytania i magicznej mocy bajek terapeutycznych. I chociaż nie były to "typowe" warsztaty, (bez prezentacji i notowania ;)), a wiatr momentami płatał nam file zwiewając ze stolików książki, myślę, że wydarzyło się tam to, co najistotniejsze...

Bo najpiękniejsze były książkowe pogaduchy: z ludźmi, którzy akurat przechodzili, z rodzicami czytającymi dzieciom i zarażającymi je miłością do książek, z młodymi ludźmi, dla których największą karą jest brak czytania przed snem ;)
Jedno wam powiem, w Elblągu nie brakuje czytających superbohaterów. Muszą tylko wyjść z ukrycia. W sobotę, 5 sierpnia wyszli. Podchodzili i pytali, co im polecam i... czy mogą sobie poczytać. A przecież to ja jestem od czytania innym. Cóż, zwyczajnie dali mi wolne ;) Sami zobaczcie:































Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Woluminy. Głos książki. Lipcowe działania Drużyny Pogromców Nudy

 #głosksiążki rozbrzmiał na dobre


W lipcu #głosksiążki rozbrzmiał na dobre. Rozkręcili się Superbohterowie, a nominowani podejmowali wyzwania. Zrobiliśmy hałas czytając i mam nadzieję, że sierpień będzie jeszcze bogatszy w działania.

/Przypomnę, że akcja ma na celu promocję czytelnictwa i polega na czytaniu w miejscach publicznych. Najlepiej na głos, choć niekoniecznie. Do akcji już przyłączyli się blogerzy (nie tylko książkowi), bibliotekarze i inni szeroko pojęci miłośnicy czytania. Powstała Drużyna Pogromców Nudy. Czytają, pokazują się z książkami, dokumentują swoje działania i udostępniają w mediach społecznościowych oraz zapraszają do zabawy znajomych. Po prostu – oddają głos książce. Wciąż można do nas dołączyć./

Czytam wszędzie


Właściwie mogę powiedzieć, że lipiec upłynął mi pod znakiem czytania w miejscach publicznych ;)  Czytałam:


Nad morzem

Kocham morze i książki, dlatego z radością wzięłam udział w spotkaniu "A może nad morze? Z książką!", które 8 lipca odbyło się w Zatoce Sztuki w Sopocie. Uczestniczyli w nim blogerzy, autorzy, czytelnicy. Jednak zanim się zaczęło czytałam na plaży ;), a razem ze mną kilka innych uczestniczek, w tym autorka, Agnieszka Pruska. 



W mediach

Akcja zainteresowała elbląskie media. Test o Woluminach pojawił się na portalu Info Elbląg oraz w Dzienniku Elbląskim, z którego dziennikarka Aleksandra Szymańska towarzyszyła mi podczas czytania na przystanku tramwajowym na Placu Słowiańskim w Elblągu. Natomiast lokalna telewizja Truso.tv wyemitowała moją wypowiedź o Spacerze Literackim. Relacja z tego wydarzenia pojawiła pojawiła się także w portel.pl

Na spacerze (literackim)

16 lipca zorganizowałam w Elblągu Spacer Literacki tropem książki "Śmierć kolekcjonera" Agnieszki Pietrzyk. W trakcie wydarzenia uczestnicy zwiedzali miejsce zbrodni, rozwiązywali zagadkę kryminalną, odbyło się też spotkanie z autorką i policjantem dochodzeniowo-śledczym. Oczywiście było też czytanie, na elbląskiej starówce, na ulicy Rechniewskiego i Gwiezdnej oraz po drodze między punktami. Zachęcam do przeczytania relacji z wydarzenia i obejrzenia galerii zdjęć.

Na See Bloggers

See Bloggers to chyba największe i najbardziej znane spotkanie blogerów w Polsce. Pojawiają się tam twórcy internetowi z różnych dziedzin, ale my-  blogerki książkowe zrobiłyśmy tu sobie własne spotkanie. Oczywiści czytałam i tam, a razem ze mną inne książkoholiczki.

 

Na Jarmarku Dominikańskim 

Uwielbiam Jarmark Dominikański, kojarzy mi się z dzieciństwem. Lubię jego klimat i kramy z wyrobami rękodzielników, którzy czarują. Mogłabym chodzić między stoiskami godzinami Chyba że jest upał, wtedy warto sobie przysiąść, odpocząć, i poczytać. Na zdjęciu z córeczką i siostrzenicą, ale kilka kroków dalej nie brakowało przypadkowych słuchaczy, którzy nieśmiało przysłuchiwali się gdy czytałam ;)










Kim byłby Superbohater bez Sojuszników?

Takim chyba półsuperbohaterem. Na szczęście ja mogę liczyć na Drużynę Pogromców Nudy. Superbohaterów - Sojuszników i Pomocników, którzy także czytają w miejscach publicznych lub pokazują się z książką, (by pokazać, że zamiast denerwować się, gdy pociąg się spóźnia można czytać) lub po prostu chociaż informują o akcji na swoich blogach, stronach, profilach.

Wśród nich jest Gosia. Powiedziałabym, że to uczeń, który przerósł mistrza ;) Znana w sieci jako Antyterrorystka (choć ja bym polemizowała z tym przedrostkiem ;)) działa prywatnie i służbowo (z ramienia Biblioteki w Morągu), zaangażowała w działania lokalne media (Ostróda News) i czyta w szpitalu, przedszkolach i przed księgarnią. Niemożliwa jest ta dziewczyna. Zachęcam do przeczytania relacji.

Natomiast najaktywniejszą Sojuszniczką z Elbląga, a więc miasta macierzystego akcji jest Magdalena Perucka. Czyta i rzuca wyzwania i nie znosi sprzeciwu ;) Nominuje miejscowe Stowarzyszenia, organizacje, działaczy. I chyba na największą "przyjmowalność" wyzwań ;) Zapraszam do niej na bloga, gdzie pisze o... pysznościach - Kuchnia Magdaleny.

Podsumowania z działań w ramach akcji możecie znaleźć też na blogach innych Superbohaterów i Pomocników, np. Aleksandry z Czytelniczych Recenzji, która czytała między innymi pacjentom Zakładu Rehabilitacji Leczniczej  i u Agnieszki z 321startDIY, która na swoim blogu oprócz relacji z działań dorzuca projekty plakatów z cytatami z bajek, możecie je pobrać ;).

Wszelkie działania podjęte w ramach akcji znajdziecie w mediach społecznościowych (głównie Facebook i Instagram) wpisując hashtag #głosksiążki






Podejmij wyzwanie, jak i ja podejmuję

Częścią akcji jest rzucanie wyzwań. Ci, którzy są członkami Drużyny Pogromców Nudy lub odważyli się poczytać coś choćby raz, zapraszają do zabawy kolejne osoby. Z podejmowaniem wyzwań bywa różnie, jedni nie mają odwagi (co rozumiem, ale podpowiadam, że można czytać również po ciuchu, po prostu pokazać się z książką), inni się migają (tym pogrożę palcem ;)), a jeszcze inni po prostu biorą książkę i czytają (tym kłaniam się i ślicznie dziękuję). 
A tak serio, serio. To cieszy mnie i wzrusza każda aktywność, bardzo mi zależy, by pokazać tym którzy jeszcze nie wiedzą, jak wielką frajdę daje czytanie, że... daje frajdę ;) Sama tego nie zrobię. Z pomocą innych - prędzej ;)

I tak czytał już np. Elbląski Odział Abstrakcyjny, Biblioteka Elbląska, Wydawnictwo Filia Mroczna Stron czy Wydawnictwo Wielka Litera. W czytanie wkręciły się blogerki książkowe, które spotkałam na żywo ;) Np. Antyrerrorystka rzuciła wyzwanie Halmanowej po czytaniu w Sopocie, a Halmanowa je przyjęła i czytała na Nadmorskim Plenerze Czytelniczym w Gdyni. Agnieszka (Lew Kanapowy) także czytała w także w Sopocie, ale jej się wkręciło i czytała też podczas See Bloggers, a tam to już się dziewczyny rozczytały na dobre - Ula (Pełen Zlew) przyjęła wyzwanie ze Spaceru Literackiego, a Blair Czyta i Alicja ma kota czytały spontanicznie. Rude Recenzuje, która również tam była nie czytała, ale tak się złożyło, że wyzwanie rzuciło jej Wydawnictwo Filia Mroczna Strona.  Tak się kręci. Pięknie!
I o to chodzi!!!  Dziękuję! 







Wszystkich, którzy chcieliby zarażać innych czytaniem, zapraszam do udziału w naszej akcji. Na naszej facebookowej grupie możecie zadawać pytania. A jak chcecie poszukać innych działań, to wpisujecie w social mediach hashtag #głosksiążki. Podsumowanie działań z czerwca znajdziecie TUTAJ, a więcej o samej akcji wraz z informacją jakie role można przyjąć oraz, które wydawnictwa z nami współpracują - TUTAJ.

I pamiętajcie, róbmy hałas. Czytając ;)

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg
 

wtorek, 1 sierpnia 2017

To, co czytam: Złodziejka marzeń, Anna Sakowicz

A gdyby tak wszystko rzucić? Zrobić sobie przerwę od życia codziennego, zaszyć się na prowincji i... pisać bloga. Marzenie, co? ;)



Joanna to czterdziestoletnia nauczycielka samotnie wychowująca nastoletnią córkę Lusię. Zmęczona pracą zawodową postanawia iść na urlop zdrowotny i zacząć realizować swe marzenia. Zamiast odpoczywać, musi jednak wyjechać, by zaopiekować się chorą ciocią. Pobyt w Starogardzie Gdańskim okazuje się pełen niespodzianek. Joanna zaczyna pisać, prowadzi "śledztwo" dotyczące przystojnego sąsiada i udziela się w hospicjum, przede wszystkim jednak wskutek tych doświadczeń całkowicie odmienia swe życie.
Złodziejka marzeń to napisana żywym językiem, utrzymana w ciepłym, zabawnym, optymistycznym, a niekiedy poważnym tonie powieść obyczajowa, która realistycznie oddaje atmosferę niewielkiego miasta, łamie stereotypy i pokazuje, że nigdy nie jest za późno, by zacząć nowe życie.
opis za wydawcą


Zacznę od minusów, a właściwie od jednego, bo inaczej nie będę mogła się skupić. Potem będę też chwalić, więc czytajcie do końca.

Co mnie tak zirytowało? Cóż, że zacytuję z opisu "śledztwo dotyczące przystojnego sąsiada", bo ja śledztwem tego nazwać nie mogę. Oczywiście, cała książka została napisana lekkim, pełnym humoru językiem, bohaterka w swoim roztrzepaniu i czasem nieogarnięciu była urocza, a jej perypetie zabawne. Ale! Są jakieś granice. To nad czym myślała całą książkę dało się wydedukować na jej początku. Jak już wielokrotnie wspominałam drażnią mnie takie zabiegi w książkach. Wolę, kiedy czytelnik myśli razem z bohaterem, odkrywa z nim tajemnice, rozwiązuje zagadkę (to się tyczy wszystkich gatunków, nie tylko kryminałów ;)) i razem z nim się gubi, myli tropy i szuka od nowa. Ale nie znoszę, kiedy czytelnik odnosi wrażenie, że bohater nie jest zbyt... bystry. A Joanna jakby w ogóle nie kojarzyła faktów, za to tworzyła teorie spiskowe. Cóż takie moje (nie)widzimisię.

Na szczęście to jedyny zarzut, choć gdyby przemawiała przeze mnie zazdrość napisałbym jeszcze, że która blogerka zyskuje tyle wejść i wskakuje na główną na początku blogowania?.  Ale zazdrość to bardzo złe uczucie ;) A tak naprawdę to bardzo podobało mi się, że autorka wplotła ten wątek. Gdzieś tam, między wierszami, pokazała ile radości może dać pisanie swojego "internetowego pamiętnika", jak to wciąga i jaką potrafi sprawić radość. I że nie zaczyna się jedzenia przed obfotografowaniem potrawy :).

Oczywiście pierwsze co przyszło mi na myśl to to, że książka jest autobiografią, choć wewnątrz znajdziemy adnotację, że wszelkie podobieństwa są przypadkowe. Może innych bohaterów tak. Może nie było "tajemniczego" (powiedzmy ;)) sąsiada i schorowanej ciotki, ale przeprowadzka do Starogardu była. I blog kury domowej też. Także ten...

Można powiedzieć, że to kolejne czytadło o zaczynianiu życia od nowa.  Ale naszpikowane wartościami. Nie tylko tym, że warto zawalczyć o siebie (co może i się powtarza w książkach, ale chyba jest ważne, prawda? Moim zdaniem bardzo), ale też o niesieniu pomocy innym. Sceny z hospicjum wbijają w fotel, śmiertelnie chore dzieci i bezsilni rodzice, to nie są lekkie i przyjemne tematy, jednak trzeba je poruszać. Nie w podręcznikach, książkach naukowych i konferencjach dla psychologów, ale właśnie w niepozornych książkach, takich do połknięcia w jeden wieczór. Tylko potem może być trudno zasnąć.

***

Ocena tradycyjna: 7/10
Moja ocena: półka

Tytuł: Złodziejka marzeń
Autor: Anna Sakowicz
Wydawnictwo: Szara Godzina
Rok wydania: 2017 (2014)
Liczba stron: 238

Książkę i pozostałe części serii otrzymałam w prezencie podczas spotkania A może nad morze z książką. Tam też miałam przyjemność poznać autorkę i zdobyć podpis we wszystkich książkach o przygodach Joanny. Już niedługo znowu wrócę do jej historii.





 

poniedziałek, 31 lipca 2017

Każdy może zostać Superbohaterem - warsztaty czytelnicze dla dzieci i rodziców

 
 
Na nudę, na zły humor, na lęk i smutek – książka jest dobra na wszystko. A książka czytana pociechom przez rodziców to dodatkowo świetny sposób na wspólne spędzanie czasu. Uratuj swoje dziecko przed negatywnymi emocjami i zostań jego Superbohaterem!


W ramach akcji „Woluminy. Głos książki” tym razem zapraszam dzieci i rodziców (z naciskiem na rodziców) z Elbląga na wspólne warsztaty czytelnicze, podczas których porozmawiamy o czarodziejskiej mocy książek. A mają ją nie tylko te o wróżkach i czarodziejach. Każda z nich może przenieść nas w magiczny świat i jednocześnie (w tajemniczy sposób) rozwiązać sprawy z tego realnego.

W trakcie spotkania będziemy wspólnie czytać i dyskutować o dziecięcej literaturze i szukać książek odpowiednich do wieku. Porozmawiamy o korzyściach płynących z czytania dla dzieci i rodziców oraz bajkach, które leczą, przeganiają smutki i lęki. Będzie trochę poważnie i bardzo zabawnie.
Na najmłodszych czekają też zajęcia plastyczne i wycieczka do wnętrza opowieści, a rodzice będą mogli zawalczyć o książki dla małych czytelników.

Warsztaty czytelnicze dla rodziców i dzieci odbędą się w sobotę, 5 sierpnia na Przystanku Starówka w Elblągu (przed Ratuszem Staromiejskim). Zapraszam do wyboru w godzinach od 11.00 do 12.00 lub od 14.00 do 15.00. Będę czekać!
 
Razem ze mną na zdjęciach wykonanych przez Wiesława Leszczyńskiego jest Pomocnik Superbohatera nr 1 na świecie - moja starsza córcia Łucja ;)
 






 




Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg