czwartek, 22 czerwca 2017

#1 Wycieki z magisterki. Promocja czytelnictwa w sm: Tytułem wstępu

Tak, jak zapowiadałam, przychodzę do Was z cyklem felietonów o promocji czytelnictwa w mediach społecznościowych, opartych na mojej pracy magisterskiej, którą obroniłam rok temu na kierunku socjologia. Zacznę od początku, czyli od wstępu. Pisałam w nim, o czym i po co ta praca. Wam też powiem ;) tylko, jak również wspominałam nieco przetłumaczę to na nasz blogowy język ;)




Od początku wiedziałam, że jak będę pisać pracę, to będzie ona związana z kulturą, a jeszcze lepiej z książkami. Trzeba było tylko znaleźć punkt odniesienia. No i jest:



Czytelnictwo a socjologia


Czytelnictwo może być przedmiotem badań wielu dziedzin naukowych. Od pedagogiki przez bibliotekoznawstwo po psychologię. Dla socjologii - nauki badającej zachowania jednostek wewnątrz grupy - to także ciekawy temat do analizy.  Czytelnictwo jest bowiem zjawiskiem kulturalnym, a te są zachowaniami nabytymi. To znaczy, że warunkuje je nie biologia, a socjalizacja i mogą istnieć tylko w określonych ramach społecznych. Słowem, nikt nie rodzi się fanem czytania. Za to szybko może się nim stać. Już przed laty socjologowie (np. Pierre Bourdieu, Antonina Kłosowska - będę o nich jeszcze pisać) podkreślali, że czytaniem najlepiej zarażać się od najmłodszych lat. Natomiast osoby czytające często obracają się w towarzystwie innych miłośników książek. Dlatego nam, książkoholikom, blogerom książkowym i bywalcom wydarzeń literackich, na przykład takich targów książki, z bardzo wysokim zagęszczeniem mola książkowego na metr kwadratowy, tak ciężko pogodzić się ze statystykami. Po prostu znamy wielu innych czytaczy.

Niski poziom czytelnictwa. I co z tego?

O tym, jak niskie jest czytelnictwo w Polsce powtarza się od kilku lat. Pomiędzy 2004 a 2008 rokiem nastąpił znaczy spadek liczby czytelników rzeczywistych (czytających rocznie 7 i więcej książek). Kolejne raporty donoszą o niskim odsetku czytających, przy czym według najnowszego sondażu, (z 2015, ale i 2016 roku) Polacy w nieczytaniu pokonują samych siebie (63% respondentów nie zetknęło się w ciągu roku z książką). W związku z tym w mediach pojawiają się pełne paniki przekazy, powtarzające się pytania, jak to możliwe i kolejne apele wzywające obywateli do sięgania po książkę. Z drugiej strony nie brakuje oczywiście negacji – dlaczego niby spośród tylu sposobów na spędzanie wolnego czasu promować właśnie czytelnictwo, a nie oglądanie seriali czy jazdę na rowerze?

Hmmm... Po odpowiedź na to pytanie odesłałabym do raportu Obywateli dla Kultury o czytelnictwie i dostępie do kultury książki z 2010 roku, którego pośrednim rezultatem jest wdrażany obecnie Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa. Argumenty, że czytelnictwo wzbogaca słownictwo i pobudza wyobraźnie są tak często powtarzane, jak ignorowane i uznawane za utarty frazes niepobudzający do refleksji. Autorzy raportu jednak znacznie je uzupełniają i podkreślają, że czytelnictwo ma wpływ na rozwój krytycznego myślenia, a takie umiejętności jak czytanie ze zrozumieniem czy poprawne wysławianie się są podstawą do zdobywania kolejnych umiejętności – w tym dojrzałości społecznej.
Ciężko nie zgodzić się z myślą Stefana Packa, brzmiącą „Durnym narodem łatwiej się rządzi”. Dokument Obywateli Kultury, oczywiście w sposób bardziej wysublimowany, mówi to samo. Obywatele czytający to obywatele świadomi, samodzielni, a zagrożeniem wynikającym ze spadku czytelnictwa jest między innymi wzrost liczby osób, których funkcjonowanie w społeczeństwie uzależnione będzie od pomocy wszelkich instytucji, a więc rządzących. Podsumowując, jeśli chcecie mieć własne zdanie i radzić sobie w życiu, czytajcie książki.


Internet - samo zło?

Odnosząc się do tych danych chciałam przyjrzeć się, jak wygląda promocja czytelnictwa w przestrzeni, która kojarzy się z jego upadkiem – internecie. Czy naprawdę jest winien za całe zło? Możliwe, że to on sprawił, iż ludzie nie są w stanie przeczytać tekstu dłuższego niż trzy strony. Faktem jest, że to w sieci powstał skrót tl;dr ( ang. too long; didn't read – za długie; nie czytałem) pozostawiany jako reakcja pod dłuższymi treściami zamieszczanymi na stronach internetowych. Na portalach społecznościowych nie brakuje komentarzy użytkowników, którzy odnoszą się wyłącznie do nagłówka, wyciągają wnioski i wydają sądy nie wchodząc w link, nie czytając artykułów, a sam tytuł. Te przykłady mogłoby wskazywać internet jako przyczynę spadku liczby czytających. Jednak  różne badania pokazują, że internauci czytają więcej niż osoby nie korzystające z sieci. Po drugie, i co należy wyraźnie podkreślić, media społecznościowe to narzędzie marketingowe. Jak dotrzeć do odbiorców, jeśli nie poprzez kanały, których używają na co dzień? To przestrzeń, w której działają blogerzy i wirtualni animatorzy kultury. Dlatego na przekór social media powinny być (i są) wykorzystywane do promocji czytelnictwa. Może ona przyjąć różną formę – recenzji, zdjęcia z książką, relacji ze spotkania autorskiego czy konkursu z książkową nagrodą i odbywać się z różnych poziomów: instytucjonalnego, komercyjnego czy oddolnego. Niemniej, ma realne szanse na odbiór. 


 Kto robi to dobrze?

Głównym celem mojej pracy było opisanie zjawiska promocji czytelnictwa w mediach społecznościowych i odbioru takich działań. Chciałam zbadać środowisko osób zajmujących się oddolną promocją czytelnictwa, dowiedzieć się, jak oceniają zachowania państwa czy wydawców w tej materii oraz dowiedzieć się dlaczego sami podejmują się zadania kształtowania nawyków czytelniczych u reszty społeczeństwa. Co ich motywuje? Badania miały też wykazać, jaka w tej promocji jest rola internetu, a konkretnie mediów społecznościowych – czy bardziej wspierają czy zagrażają czytelnictwu?  

W celu uzyskania odpowiedzi na pytania przeprowadziłam dziesięć wywiadów pogłębionych z szeroko pojętymi czytelnikami. Zastosowałam celowy dobór próby, czyli wybrałam konkretne osoby, które propagują czytanie w ramach swojego hobby. Są to blogerzy, inicjatorzy akcji organizowanych w sieci oraz pisarze, którzy poprzez promocję własnej twórczości (i nie tylko) namawiają do czytania. Myślę, że ich znacie lub przyjemniej kojarzycie. Już im tu dziękowałam publicznie, ale powtórzę, że będę im dozgonnie wdzięczna.

Poza wywiadami, sama również obserwowałam kto i co robi w tej materii, a także, jak to zwykle bywa przy pisaniu pracy zapoznałam się z tonami książek. Bez teorii się nie obyło. I Wam też jej nie odpuszczę, ale uwierzcie mi, to naprawdę jest ciekawe ;) Następnym razem powiem Wam:

Co to w ogóle jest to czytelnictwo?

  
   

Kolejne morderstwo w Hotelu pod Lwem! A ty możesz wskazać zabójcę.

Rok temu Elblągiem wstrząsnęła „Śmierć kolekcjonera”. Miłośnika dawnych papierów wartościowych uśmierciła w swojej książce elbląska pisarka, Agnieszka Pietrzyk. Mężczyznę zabito w Hotelu pod Lwem. Wiele wskazuje na to, że pojawił się naśladowca. Jest kolejna ofiara. Weź udział w Spacerze Literackim, rozwiąż zagadkę kryminalną i wygraj nagrody.  





Zwiedzanie Elbląga tropem książki „Śmierć kolekcjonera” rozpocznie się oględzinami miejsca zbrodni, czyli pokoju w Hotelu pod Lwem. Tam uczestnicy będą mogli zrobić zdjęcia i zapoznać się z zeznaniami świadków, by rozwiązać zagadkę kryminalną. I choć zagadka będzie wymyślona, dostaną kilka wskazówek od najprawdziwszego policjanta dochodzeniowo-śledczego. Podkomisarz Tomasz Klucznik powie im, na co warto zwrócić uwagę, prowadząc śledztwo.

Następnie spacerując po Elblągu między Starym Miastem, ulicami Rechniewskiego i Gwiezdną - czyli miejscami pojawiającymi się w książce Agnieszki Pietrzyk - będziemy czytać jej fragmenty. Porozmawiamy też z autorką o tej i innych książkach oraz o pisaniu w ogóle. Wspomniany policjant opowie nam o swojej pracy i pogramy z nim w znajdź różnicę między prawdziwym śledztwem a takim z książki.

Bogatsi o tę wiedzę spacerowicze będą mogli wydedukować lub wykreować odpowiedź na zagadkę kryminalną. Dwie odpowiedzi: najciekawsza i najbliższa tej właściwej zostaną nagrodzone. Do wygrania: książki, gadżety, zaproszenia na warsztaty literackie, wejściówki.

Umęczeni spacerem i myśleniem odetchniemy na Przystanku Starówka, ustawionym przed Ratuszem Staromiejskim. Tam będziemy odpoczywać i piknikować. Coś przekąsimy, pogramy w planszówki i gry karciane, zrobimy mini warsztaty literackie, urządzimy wymianę książek (coby nie dźwigać ciężarów, na czas spaceru będzie można zostawić je na przechowanie w hotelu). Będzie można też indywidualnie porozmawiać z gośćmi specjalnymi i kupić książki od autorki. I w końcu nastąpi rozwiązanie konkursu.

Rezerwujcie termin: niedziela, 16 lipca, godz. 12.00. Zbiórka przed letnią sceną na placu katedralnym.
Bieżące informacje na stronie wydarzenia na Facebooku: https://www.facebook.com/events/1363912716997441/

Spacer Literacki jest częścią akcji promującej czytelnictwo pn. „Woluminy. Głos książki” realizowanej w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg. 
Serdecznie zapraszam wszystkich miłośników literatury, zagadek kryminalnych i Elbląga. 

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

wtorek, 20 czerwca 2017

#3 Czytanie pacjentom w elbląskim szpitalu miejskim

Tym razem to był prawdziwy maraton! W niedzielę (18.06) odwiedziłam trzy oddziały, czytałam dzieciom, zaszłam do dorosłych, spotkałam się z Dorotką i Adasiem, (z poprzedniego spotkania) i rozmawiałam z czytającymi rodzicami. I jak zwykle wróciłam z przekonaniem, że czytanie innym jest cudne!

Na oddziale dziecięcym czytałam między innymi Radosławowi (chłopiec zaznaczył, że preferuje pełną formę imienia) i Wojtkowi. Z przyniesionych przeze książek wybrali.... tak znanego nam" Wilka, który nie lubił chodzić". Cieszy się chłopak powodzeniem, nie ma co. Lekturze towarzyszyła też pogadanka o najróżniejszych środkach transportu, Wojtek dodatkowo rysował, a potem, kiedy przyszedł do niego w odwiedziny tata razem Radosławem czytaliśmy jeszcze "Mój przyjaciel Stefan" i jedno z opowiadań z książki "Szkoła dla początkujących"


piątek, 16 czerwca 2017

To, co czytam: Zabij mnie, tato, Stefan Darda

 Stefana Dardę uwielbiam, co często powtarzam na blogu, w komentarzach i książkowych grupach na fejsie (na jednej z nich wygrałam omawianą właśnie książkę). Szczególnie uaktywniam się, gdy pojawia się temat (nie)czytania polskich autorów. Przytaczam wtedy historię, że od "Domu na Wyrębach" zaczęło mnie ciągnąć do rodzimych twórców. Teraz czytam ich  chyba nawet częściej niż zagranicznych.




Wracając do autora - wiecie, to trochę taki polski Stephen King i z gatunku, i z imienia ;)  Uwielbiam literaturę grozy, więc mam za sobą wszystkie książki Stefana Dardy, od wspomnianego Domu na Wyrębach poprzez cykl Czarny Wygon po opowiadania "Opowiem co mroczną historie". W końcu przyszło mi przeczytać "Zabij mnie Tato". Z tą książką jest jednak jedno ale. To nie jest groza. I nie wiem, czy to dobrze.


poniedziałek, 12 czerwca 2017

O promocji czytelnictwa. Wycieki z magisterki - zapowiedź!

Promocja czytelnictwa w mediach społecznościowych - tak brzmiał temat mojej pracy magisterskiej. Po latach postanowiłam dokończyć swoją edukację, bo sam licencjat z dziennikarstwa i komunikacji społecznej (z 2007 roku), choć szybko dał mi pracę w zawodzie, nie do końca mnie satysfakcjonował. Zaczęłam więc rozglądać się za studiami magisterskimi uzupełniającymi.

Padło na socjologię, bo zawsze ciekawiły mnie zachowania społeczne (o tym pisałam kiedyś na blogu Targetowa, kto wie, może kiedyś go wskrzeszę, bo mi tęskno ;)). Ponadto był tam moduł animacji kultury, a zależało mi zdobyć wiedzę w temacie, w którym przecież działam.

I tak, blisko rok po obronie (20.06.2016) nadszedł czas, by podzielić się z wami jej treścią. Spokojnie, nie wrzucę pdf-u do sieci, raczej przetłumaczę z języka naukowego (jakże on mi przeszkadzał w trakcie pisania ;) ) na blogowy. Słowem, jak na promotorkę czytelnictwa przystało, zapraszam was na cykl felietonów poświęcony promocji czytelnictwa opierający się na mojej magisterce. Pewne wątki pewnie pominę, niektóre rozwinę lub spojrzę na nie świeżym okiem, czasem rzucę jakąś definicją, a czasem odwołam się do teorii socjologicznych czy statystyk.

Pierwszy post, wprowadzający, o tym dlaczego warto czytać, czemu wzięłam się za ten temat (pytanie retoryczne) i niejaki spis treści pracy, a więc postów, już za parę dni, za dni parę ;)





Mam nadzieję, że jesteście ciekawi ;)

niedziela, 11 czerwca 2017

#2 Czytanie pacjentom w elbląskim szpitalu miejskim: Wizyta u dzieciaczków.

Gdyby moją wyrocznią była frekwencja, musiałam uznać ostatnie spotkanie w szpitalu za totalną klapę. Ale tu stare porzekadło, że liczy się jakość, a nie ilość powinno rozwiać wszelkie wątpliwości. 

Dwa tygodnie temu czytałam dorosłym. Tym razem (niedziela 11.06) przyszedł czas na młodszych pacjentów. Do odwiedzenia miałam dwa oddziały. Na oddziale dziecięcym Szpitala Miejskiego w Elblągu nie zastałam jednak prawie nikogo, tylko dwie dziewczynki. I to chyba dobrze, prawda? Lepiej, żeby dzieci były zdrowe. Czytania nie było, ale pogaduchy o książkach już tak. Starsza, dziesięciolatka pokazała mi, jaką książkę wzięła ze sobą (czyli czyta sama z siebie - radość!). To była "Piątka z Zakątka" - powieść idealnie dobrana do wieku czytelniczki. Młodsza pacjentka była z rodziną i przeżywała, że następnego dnia wychodzi. Emocje nie pozwoliłby skupić się na lekturze. Zapewniła, że mama jej czyta, a ona lubi słuchać ;)

Podreptałam więc piętro wyżej, na oddział chirurgi dziecięcej. Tam serce ścisnęło mnie dwa razy. W poszukiwaniu słuchaczy trawiłam do sali Adasia. Cóż mogę Wam powiedzieć? Byłam tam całkowicie zbędna... Przy chłopcu siedział tata, a na łóżku obok i stoliku leżały książki. Stosy książek.  W tym jedna otwarta w miejscu, w którym skończyli na czas jedzenia podwieczorku. 





Chciałabym się tam rozgościć, ale był ktoś, kto na mnie czekał. Siedmioletnia Dorotka z chorą nóżką. Była sama, więc z radością przysłuchiwała się mojemu czytaniu. Miała też swoje książeczki, które poczytałyśmy i przejrzałyśmy, ale całkowicie pochłonęła ją historia o "Wilku, który nie lubił chodzić", którą przyniosłam ze sobą. Przeczytałyśmy całą książkę! I jeszcze pierwszy rozdział "Nie martw się, Cukierku".


Gdyby moją wyrocznią była frekwencja... Ale, na szczęście tak nie jest. Czy potraficie sobie wyobrazić to uczucie, tę świadomość, że taką zwykłą czynnością jak czytanie, mogłam podarować tej małej chwilę radości? Że kiedy przyszłam leżała ze smutną minką wpatrzona w telewizor, a potem razem wybuchałyśmy śmiechem poznając przygody Wilka marudy? A kiedy przymierzała moją pelerynę, by poczuć się jak Superbohaterka (taka dzielna dziewczyna, jest nią oczywiście od dawna) nie wiedziałam, czy bardziej rozpiera mnie radość czy ściska współczucie. Oj, nie było to łatwe pożegnanie... Dla żadnej z nas.





Dorotka powiedziała, że muszę przyjść znowu i znowu poczytać jej o Wilku. Z tego co się orientuję jest więcej przygód tego sympatycznego zwierzaka, więc muszę się postarać, by nie zawieść małej pacjentki :)



I pamiętajcie, że cały czas możecie dołączyć do grona Superbohaterów i dawać radość innym czytając im książki :)

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

sobota, 10 czerwca 2017

To, co czytam: Czereśnie zawsze muszą być dwie, Magdalena Witkiewicz

Ileż to było już książek o kobiecie, która ucieka z miasta i pracy w korpo do domku na wsi, by tam zacząć nowe życie. Bynajmniej nie jest do zarzut do autorki, że podjęła ten wątek. W literaturze używanych jest 36 sytuacji tragicznych (zauważył to Gozzi, powtarzała za nim Katarzyna Bonda w "Maszynie do pisania"). Sęk w tym, żeby te same historię umieć opowiedzieć to inaczej.

Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita. (okładka)




środa, 7 czerwca 2017

Pogromcy Nudy w akcji, czyli Woluminy wkraczają do sieci

Miesiąc temu ogłosiłam nabór na Pomocników Superbohaterki, czyli zaprosiłam Was do udziału w "internetowej odsłonie" mojej akcji promującej czytelnictwo pn. Woluminy. Głos książki. Właśnie ruszamy, a Ty wciąż możesz do nas dołączyć!

To inicjatywa mająca na celu promocję czytelnictwa. Podjęte w jej  ramach działania mają uświadomić społeczeństwu, że książka to doskonały sposób na spędzanie wolnego czasu oraz, że na czytanie zawsze znajdzie się czas – choćby czekając w kolejce do lekarza, czy jadąc środkiem komunikacji miejskiej. To szansa na dotarcie do osób, które być może nie odkryły jeszcze radości płynącej z czytania.  Jej ideą jest czytanie innym na głos. Ale nie tylko. Więc na czym polega uczestnictwo? W skrócie: bierzesz książkę, idziesz tam gdzie są ludzie i najprawdopodobniej się nudzą i zaczynasz im czytać, robisz fotkę, wrzucasz do sieci i informujesz, że to w ramach akcji. A żeby koło się kręciło rzucasz wyzwanie/nominujesz/podpuszczasz ;) zaprzyjaźnionych moli książkowych, blogerów, autorów, wydawnictwa, księgarnie, instytucje kultury..., by zrobili to samo. Myślisz, że się odważą?

Sesja na potrzeby akcji w Kątach Rybackich. Fot. Wiesław Leszczyński
Oto role, jakie można przyjąć dołączając do akcji...
  • Superbohater/Sojusznik, czyli członek Drużyny Pogromców Nudy – każdy z uczestników, który odważy się czytać na głos w miejscu publicznym.
  • Pomocnik Superbohatera – działa po cichu, ale skutecznie. Pokazuje się z książką w miejscach publicznych, pozostałe zadania wypełnia tak, jak Superbohater, na którego zawsze może awansować, jeśli odważy się przeczytać na głos.
  • Promotor – działa z ukrycia ;) Informuje o akcji na swoim blogu i w mediach społecznościowych, werbuje Uczestników. 

... i zadania, jakie w jej w ramach się wykonuje (tu w skrócie, dokładniej opisane są w regulaminie dostępnym w grupie na Facebooku):

 Czytaj w miejscu publicznym!

Weź książkę i przeczytaj ją w miejscu publicznym –  w poczekalni u lekarza, w kolejce w sklepie, banku, na poczcie, urzędzie, jadąc środkiem komunikacji miejskiej. Wszędzie tam, gdzie widzisz znudzenie i zniecierpliwienie na twarzach ludzi. Mogą to być działania spontaniczne, czyli jeśli autobus się spóźnia i chcesz uratować czekających. A może wolisz coś bardziej zorganizowanego? Poczytaj chorym w szpitalu, dzieciom w przedszkolu, uczestnikom letnich koloni. Skontaktuj się z daną placówką i działaj (zaznaczając, że to część akcji). Możesz też czytać w parku, na plaży, czy w centrum miasta. Oby wśród ludzi! 

Wprawka przed akcją. Promocja antologii "Książka pełna słów" podczas IV Festiwalu Literatury Wielorzecze w Elblągu

Czytaj na głos

Taka jest idea akcji - ratunek dla osób, które nie wzięły ze sobą książki. Czekają na coś, strasznie się nudzą i wtedy pojawiasz się Ty – superbohater z tajemną bronią – książką. Ja na pewno będę czytała na głos i do tego zachęcam, bo to wzbudzi większe zainteresowanie. Możesz zacząć czytać od razu na głos albo zapytać ludzi czy mają na to ochotę opowiadając trochę o akcji. Wszystko zależy od sytuacji. Nie musisz czytać długo, wystarczy krótki fragment, ważne, by przekazać ideę.

Promocja najnowszej części Harrego Poterra w elbląskiej księgarni Quo Vadis. Miałam czytać ja, spontanicznie włączyli się wszyscy!

...ale niekoniecznie

Jeśli jednak czytanie na głos będzie to dla Ciebie problemem - nic straconego, są inne rozwiązania. Możesz mieć przy sobie kilka książek i zapytać innych czy chcą sobie chwilę poczytać. Poczytaj wszystkim lub jednej osobie, która siedzi akurat obok. Może odwagi doda Ci obecność znajomego i czytanie na role, a może zaczniesz tak jak ja – czytając swoim  dzieciom w przychodni lekarskiej. Najpierw słuchały tylko one, a potem cała poczekalnia ;)

A czasem wystarczy, że po prostu pokażesz się z książką, co pewnie już robisz ;). Do tego powiesz pod nosem albo koleżance przez telefon, że umilasz sobie czekanie czytaniem. Może ktoś skorzysta z tego sposobu na zabicie nudy ;)

Czytałam córeczce w jednym z elbląskich parków. Inne dzieci chętnie słuchały ;)

Czytaj książkę z listy wydawców

Do ciebie należy wybór książki, którą chcesz podzielić się z innymi. Czytaj to, co lubisz, wtedy wydasz się bardziej autentyczny. Ważne jednak, by wybrana przez ciebie książka została wydana przez jedno z partnerujących nam wydawnictw, to kwestia prawa autorskiego. Samo pokazanie się z książką nie ogranicza tytułów. Lista współpracujących wydawnictw dostępna będzie w osobnym dokumencie i będzie mam nadzieję stale rosła. Wierzę, że w Waszych biblioteczkach są książki z różnych oficyn i na pewno  znajdziecie coś do przeczytania w ramach akcji. Autorzy książek mogą czytać swoje książki. Możecie też bez ograniczeń korzystać z utworów znajdujących się w domenie publicznej: http://domenapubliczna.org/zasoby/ i na stornie Wolne lektury https://wolnelektury.pl/.
Lista wydawnictw, które do nas do tej pory dołączyły jest na końcu posta.

Udokumentuj i promuj 

Udokumentuj swoje działanie w ramach akcji. Zrób sobie selfie z książką lub poproś kogoś o zrobienie ci  zdjęcia w trakcie czytania. Możesz też nagrać filmik, gdy czytasz. Zamieść zdjęcie/filmik na Facebooku  na swoim profilu blogowym (i jeśli chcesz prywatnym) lub tylko prywatnym jeśli nie masz bloga/fan page (opcjonalnie na innych kanałach w social mediach). Oznacz w poście Szufladopółkę i nie zapomnij o hastagach: koniecznie #głosksiążki, opcjonalnie #woluminy, #pogromcynudy #czytamjestembohaterem #pokonajnudeczytaj i podobne konfiguracje, jak coś Cię najdzie.

 Zaproś innych

Możesz zachęcić ogólnie, a możesz rzucić wyzwanie znajomym, którzy według Ciebie też nadają się na Superbohaterów. Napisz do nich, oznacz w poście i podpuść, że pewnie się nie odważą ;) Możesz zapraszać znajomych, innych blogerów, a nawet autorów i wydawnictwa, z którymi np. współpracujesz. Oraz lokalne ośrodki kultury, biblioteki, księgarnie, wszelkie podmioty związane z literaturą. Zaproszone przez Ciebie osoby mogą przyłączyć się jednorazowo, bądź jeśli chcą, mogą dołączyć do naszego grona.

To najważniejsze fragmenty regulaminu, dla zdecydowanych dostępny w całości na facebookowej grupie.

Jak wspomniałam na początku szczęśliwie już znaleźli się ochotnicy, więc najwyższy czas wziąć się do roboty i ratować innych przed nudą. Akcja właśnie rusza i potrwa do 22 września, a jej podsumowanie odbędzie się podczas V Festiwalu Literatury Wielorzecze (Elbląg, 22-24.09. 2017). Dołączać do grona czytających Superbohaterów, Pomocników i Promotorów można jednak w każdej chwili. 

Zapraszam!

Jeśli masz jakiekolwiek pytania związane z akcją pisz do mnie na szufladopolka@gmail.com lub  poprzez fan page Szufladopółka. Zdecydowanych uczestników zapraszam do grupy na Facebooku. Można tam zadawać pytania, rozwiewać wątpliwości, wrzucać linki do dokumentacji Waszych działań. Link do grupy: https://www.facebook.com/groups/455564944781961/


Oto wydawnictwa, które już działają razem z nami - wyraziły zgodę na publiczne czytanie ich książek i w miarę możliwości przekażą nam egzemplarze na potrzeby akcji. Zaprosiłam też ich do czynnego udziału, czyli czytania na głos. Myślicie, że się odważą? ;)














 












środa, 31 maja 2017

To, co czytam: Mistrz i Małgorzata, Michaił Bułhakow

Kilka dni temu, jako zdeklarowana książkowa gadżeciara chwaliłam się nowymi kolczykami w kształcie książki. Tej książki. Oczywiście fakt, że znalazłam je będąc właśnie w trakcie lektury uznałam za znak. Nie wiem jaki i czego, ale jakiś przecież musiał być. Pisałam, też że za mało u mnie klasyki i trzeba to nadrobić, że szykuję recenzję. A teraz wpatruję się w panel oraz migający kursor i zastanawiam, czy będę w stanie to zrobić.

 Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy! s. 177


Pomysł na recenzję zmieniał mi się po kolejnej przeczytanej stronie, szybko zorientowałam się też, że nie zamieszczę w niej wszystkich cytatów, które zrobiły na mnie wrażenie. Na przykład to może być moje motto:

"Jestem wiedźmą i bardzo się z tego cieszę" s. 384 

Może zmieściłabym się, gdybym chciała utworzyć kalendarz z cytatem na każdy dzień? No i jak zrecenzować książkę, o której wszystko zostało już powiedziane? Jak wyrazić swoje zdanie, skoro już jest jedyne słuszne? Nie, spokojnie, nie próbuję być na siłę kontrowersyjna i powiedzieć, że nie wiem, czym się wszyscy zachwycają, że gniot; ewentualnie, że "całkiem spoko, ale bez przesady". Tylko, kto przeczyta kolejną recenzję - zachwyt? Dlatego skupię się na dwóch rzeczach, które zajmują moje myśli po lekturze. Dwóch rzeczach, za które ja (kolejna czytelniczka) pokochałam tę książkę. I od razu zapowiadam, że będzie to nieco inna recenzja niż zwykle.

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła,

 

mówi stare przysłowie. I wszystko już wiem. Zastawiałam się, co takiego jest w tej książce, że drżącymi z niecierpliwości palcami przerzucałam kolejne strony? Tym, co podtrzymuje fabułę i zatrzymuje czytelnika może być np. chęć rozwiązania zagadki kryminalnej czy nadzieja, na "żyli długo i szczęśliwie". To wątki, przez które nie chcemy odłożyć książki. Czy były obecne w "Mistrzu i Małgorzacie"? Poniekąd. Ale takie wątki bywają przewidywalne. O tej książce można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że była przewidywalna. Po prostu Bułhakow zawarł pakt z diabłem. Podpisał cyrograf jak nic. Szatan powiedział mu "Weź napisz o mnie, czytelnika będzie zżerała ciekawość (więc dasz mi potencjalne dusze do piekła ;)) a twoją książkę będą nazywać arcydziełem". Ale jak to diabeł, trochę go wykiwał. Autor sukcesu się nie doczekał...

Druga rzecz to styl

I znowu chodzi mi po głowie ten szatan. Dzisiejsi twórcy otwarcie mówią, że wena to ściema, a pisanie to rzemiosło. Ale wciąż pojawiają się głosy o natchnieniu czy muzie, nie wspominając o Duchu Świętym, który, jakby nie było, przyczynił się do powstania największego bestsellera świata, Biblii.
Ta książka napisana jest tak świetnie, że Bułhakow na pewno skorzystał z pomocy jakiegoś szepczącego mu go ucha głosu i bynajmniej nie była to biała gołębica. Prędzej czarny kot. Można się upierać, że jest taka dobra, bo pisał ją przez kilkanaście lat i szlifował jak diamencik. Ale ja tam swoje wiem. Ten styl jest po prostu jedyny w swoim rodzaju (tak wiem, to błąd), wyjątkowy. Czytając miałam wrażenie, że niesie mnie jakaś niewidzialna siła (nieczysta za ciekawość - prosto do piekła, zapewne). Z jednej strony było poetycko - z drugiej prosto, zrozumiale. Z jednej strony zabawnie, z drugiej ambitnie.

 "Ach messer, moja żona, gdybym ją tylko miał, dwadzieścia razy mogła zostać wdową" 
s.380


Dzieło Bułhakowa to przykład powieści w powieści. Tę drugą stanowi powieść o Poncjuszu Piłacie, tworzona przez tytułowego mistrza. W moim odczuciu zabieg ten jest dużo głębszy. Czasami miałam wrażenie, że każdy akapit, ba! czasem nawet zdanie stanowiło osobną historię, zamkniętą całość. W tak krótką formę autorowi udało się wpleść wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Stąd mój problem w wyborze cytatów - zdania były tak piękne, okrągłe, poetyckie, wymowne (brakuje mi komplementów). Całej książki nie skopiuję. A te dialogi...? Palce lizać!

"- Nie podobają się panu moje wiersze? - spytał zaciekawiony Iwan.
- Strasznie mi się nie podobają.
- A które z nich pan czytał?
- Nie czytałem żadnych pańskich wierszy! - nerwowo wykrzyknął przybysz.
-Więc dlaczego pan tak mówi?
- Cóż w tym dziwnego? - odpowiedział gość. - Albo to nie czytałem innych wierszy?"
s. 140 



Źródło: http://www.wachamksiazki.pl/obrazek/5218/mistrz-i-malgorzata

To są właśnie dwie rzeczy, za które ja pokochałam "Mistrza i Małgorzatę": nieprzewidywalna, surrealistyczna fabuła i piękny styl. Ale w książkach szukam też wartości, przesłań, podtekstów. A tych tutaj jest od zatrzęsienia. Wytykanie ludzkich przywar, w tym obłudy, pazerności, egoizmu (zarówno u władz, jak i obywateli) naprawdę udało się Bułhakowi. O tym, że zrobił to należycie, świadczy choćby fakt, że publikacja jego książki była wielokrotnie blokowana przez cenzurę.

Lubię siedzieć nisko (…) upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny. s. 217

A czy żyli długo i szczęśliwie? Kto czytał ten wie, a tym którzy dotąd nie spotkali się z Wolandem i jego świtą, oraz Małgorzatą i Mistrzem tego nie zrobię i nie zdradzę. Bo tę książkę naprawdę warto przeczytać. Samemu. Od początku do końca. I pewnie więcej niż jeden raz.

Ocena tradycyjna: 10/10
Moja ocena: wyższa półka


Cytaty i numery stron do nich pochodzą z tego wydania:









poniedziałek, 29 maja 2017

#1 Czytanie pacjentom w elbląskim szpitalu miejskim

Gdyby ktoś mi powiedział, że tyle energii da mi wizyta u starszych, chorych ludzi w szpitalu, nie uwierzyłabym ;). Co prawda mam już doświadczenie w prowadzeniu warsztatów dla seniorów i wspominam je bardzo dobrze, ale wtedy odbywały się one na moim gruncie, a na zajęcia była rekrutacja - przyszedł ten, kto chciał. Dlatego przed niedzielnym (28.05) spotkaniem, oprócz ekscytacji, towarzyszył mi lekki stres. Nie chciałam uszczęśliwiać nikogo na siłę. 




Jednak wierzę w magiczną moc książki (i jej terapeutyczne właściwości ;)) dlatego spotkania czytelnicze w szpitalu były jednym z moich założeń w ramach akcji Woluminy. Głos książki i połączonym z nią Stypendium Kulturalnym. Chciałam wyjść z książką do ludzi, dotrzeć do osób, które z różnych przyczyn same nie poszłyby na wydarzenie kulturalne. Pacjenci szpitalni to szczególna grupa, której stan zdrowia często uniemożliwia uczestnictwo w kulturze. Kultura może jednak przyjść do nich.

Biblioteczka oddziału rehabilitacji z kardiologią

Po omówieniu pomysłu z dyrekcją i personelem Szpitala  Miejskiego w Elblągu podjęliśmy decyzję, że odwiedzać będę trzy oddziały placówki. Odział dziecięcy - wiadomo. Trzeba wyrwać dzieci ze szpitalnej codzienności i zafundować wycieczkę w krainę baśni, do alternatywnej rzeczywistości. Takie same prawo mają także dorośli, szczególnie ci z długotrwałym pobytem, czyli pacjenci oddziałów rehabilitacyjnego i rehabilitacji z kardiologią.

Zaczęłam od tej drugiej. To, co się tam wydarzyło, to było coś pięknego. Przyniosłam ze sobą trzy książki, z różnych gatunków: klasykę (Mistrz i Małgorzata), kryminał (Śmierć kolekcjonera Agnieszki Pietrzyk; z Elblągiem w tle) i literaturę obyczajową, z wątkiem romantycznym (Magdalena Witkiewicz, Czereśnie zawsze muszą być dwie), pamiętając jednocześnie, że oddział dysponuje własną biblioteczką, więc w razie czego sięgniemy po coś z półki.




Zostaliśmy przy moich książkach, a pacjenci  uśmiechając się pod nosem powiedzieli, że skoro sercowcy, to musi być o sprawach sercowych. Padło więc na książkę Magdaleny Witkiewicz. 

To, co się tam wydarzyło, to było coś pięknego. Grupa nie była zbyt liczna (część osób wyszła na przepustkę, niektórzy wyszli na spacer korzystając z pięknej pogody), ale za to bardzo zaangażowana. Kiedy czytałam, słuchali jak urzeczeni, ale najpiękniejsze było to, że urządziliśmy tam sobie mini dyskusyjny klub książki. W grupie słuchaczy znalazła się imienniczka głównej bohaterki (na zdjęciach w czerwonym swetrze) - Pani Zosia.

Pan Jan od pierwszych stron zgadzał się z przesłaniem autorki, że małe decyzje mogą mieć wpływ na całe nasze życie i podzielił się z nami swoją historią! Z kolei Pani Irena przyniosła z sali książkę, którą akurat czyta,  uwielbia literaturę faktu.






Na oddziale rehabilitacji czytanie odbyło się w sali chorych, u pań, którym stan zdrowia utrudniał przejście do świetlicy, tam przyszły też inne zainteresowane, a na chwilę nawet dwie panie pielęgniarki (tak to była damska ekipa). Tu także jednogłośnie wybrano do czytania Magdalenę Witkiewicz. Czemu nie to nie dziwi, skoro to specjalistka od szczęśliwych zakończeń. Zarówno pacjentki, jak i siostry zapisały sobie tytuł i umieściły ją na liście do przeczytania.






Niedzielne spotkanie z pacjentami było dla mnie niezwykle bogatym doświadczeniem. Ta cisza, która nastała, gdy zaczęłam czytać, te wpatrujące się we mnie oczy zdradzające ciekawość, co wydarzy się za chwile, te cudowne rozmowy o książkach, o życiu i, co rozczuliło mnie do granic możliwości, prośby bym przyszła znów, dają takiego energetycznego kopa, że nic, tylko spakować książkę i iść tam znów. 








A kolejne wizyty mam już wpisane w kalendarz. W planach także czytanie na czekanie pacjentom w kolejkach, do czego, jak pamiętacie, was też namawiam.





Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg



piątek, 26 maja 2017

Raz, dwa, trzy - czytasz Ty, czyli wspieram happening czytelniczy

Trwa Bałtycki Festiwal Nauki (od 24 do 28 maja). Wydarzenie z założenia ma przybliżyć mieszkańcom Pomorza tematykę badań naukowych prowadzonych w regionie i pokazanie od kuchni pracę ośrodków naukowych i uczelni. W tym celu organizowane są pikniki naukowe, warsztaty, konkursy, dyskusje i wykłady. Placówki otwierają się dla młodych ludzi i w atrakcyjny sposób przekazują pasję do danej dziedziny.

W ramach Festiwalu Wydział Filologiczny Uniwersytetu Gdańskiego przygotował happening czytelniczy pn. "Raz, dwa, trzy - czytasz Ty". I dziwnym trafem ;) zostałam poproszona o współpracę przy jego organizacji.

Happening przyjął formę konkursu, a nawet mini gry terenowej (bardzo mini, bo całość odbyła się na patio wydziału). Pomysł już był, ale dorzuciłam swoje trzy grosze: opracowałam trasy, przygotowałam karty gracza i jedno ze stanowisk - czółko literackie.
Uczniowie, podzieleni na grupy musieli zdobywać kolejne stacje i wykonywać różne zadania: odpowiadać na pytania literackie i językowe, grać w kalambury, czółko, a nawet ułożyć fragment piosenki. Wszystko oczywiście było związane z książkami i czytaniem. Mam nadzieję, że młodzież bawiła się dobrze, bo ja tak. Szczególnie, kiedy wymyślone przeze mnie hasła sprawiały im trudność...

Na placu boju stawiłam się z najlepszymi pomocniczkami świata - moimi córeczkami. Łucja stawiała pieczątki na kartach, a Oliwia rozbrajała wszystkich swoją słodyczą ;) 

Dziękuję cudnym kobietom Joli i Zosi - wykładowczyniom z UG, które zaprosiły mnie do zabawy. Polecam się na przyszłość.

I tak tylko przypomnę, że jakbyście potrzebowali pomocy przy organizacji wydarzenia literackiego (od prowadzenia spotkań autorskich poprzez konferansjerkę po napisanie scenariusza gry miejskiej), osoby do poprowadzenia warsztatów czytelniczych/literackich/dziennikarskich, czy coś, to jestem do usług - na telefon albo mejla.