czwartek, 11 maja 2017

Superbohaterka szuka pomocników!

Batman ma Robina, a Wolumina potrzebuje Was. Nadszedł czas ratowania ludzi przed nudą. Woluminy ruszają na podbój sieci, a stamtąd do miast i miasteczek. Już niebawem nastąpi inwazja pogromców nudy. A wszystko zaczęło się tak:

Tak jak Wy uwielbiam czytać. Książki i wszystko, co z nimi związane to moja pasja. To dzięki niej powstała moja autorska akcja promująca czytelnictwo – Woluminy. Głos książki.

Pomysł na nią to wynik dwóch obserwacji.

Pierwsza to fakt, że projekty promujące czytelnictwo najczęściej trafiają do osób, które czytać już lubią. To oni przychodzą na wydarzenia literackie, targi książki, spotkania autorskie, zapisują się na warsztaty, wypożyczają i kupują książki. Oni są już przekonani.

Druga rzecz, to sytuacja, która mi się przytrafiła, kiedy czekałam z córeczką w naprawdę długiej kolejce u lekarza, gdy akurat nie wzięłam książki. Wtedy mogłam zaobserwować znudzone dzieci i zniecierpliwionych rodziców. I pomyślałam sobie, że gdybym miała jednak tę książkę mogłabym poczytać wszystkim i umilić im czekanie.

I nagle: Eureka! Czytanie innym na głos w miejscach publicznych będzie rozwiązaniem obu problemów. Uratuje ludzi przed nudą i pomoże dotrzeć do tych, którzy jeszcze nie wiedzą jak wspaniałą formą rozrywki jest książka. Pokaże też, że brak czasu nie jest dobrą wymówką nieczytania. Ileż go spędzamy w kolejkach, na przystankach, w autobusach, czyli czekając, nudząc się, niecierpliwiąc? Gdyby książka mogła mówić, powiedziałaby, że czytać można zawsze i wszędzie. Dlatego powołałam do życia "Woluminy. Głos książki".

Na potrzeby akcji stworzyłam i wcielam się w postać Superbohaterki Woluminy, która ratuje świat przed nudą i negatywnymi emocjami związanymi z czekaniem. Mam pelerynę i (czasem) okulary, moim rekwizytem jest megafon, a bronią oczywiście KSIĄŻKA! Moimi pierwszymi pomocniczkami zostały moje córeczki ;) (więcej tutaj - KLIK).

Fot. Wiesław Leszczyński

Moje pierwsze działania to warsztaty dla dzieci (z podtekstem dla rodziców) i spontaniczne akcje głośnego czytania, np. w przychodni, parku czy pociągu. Chciałam jednak rozszerzyć zakres działań, dlatego złożyłam wniosek na Stypendium Kulturalne Miasta Elbląga. I szczęśliwie zostałam jego laureatką.

W ramach tego wyróżnienia planuję przeprowadzić kilka wydarzeń dla elblążan, w tym: czytanie pacjentom szpitala miejskiego, organizację spaceru literackiego tropem książki elblążanki Agnieszki Pietrzyk, zajęcia dla dzieci i (przede wszystkim) rodziców, a także szereg pojedynczych akcji głośnego czytania w miejscach publicznych.

Równocześnie do moich działań w świecie rzeczywistym, chciałabym ruszyć w sieci, a poprzez nią zadziałać fizycznie w innych miejscowościach. Być tam, gdzie mnie nie ma. Choć nad tym pracuję, teleportacji jeszcze nie opanowałam, dlatego potrzebuję Waszej pomocy. Pomóżcie mi przekonać nieprzekonanych do książki. Poczytajcie im razem ze mną.  Zostańcie pogromcami nudy!

Zapraszam do udziału czytelników oraz książkowych blogerów, vlogerów i influencerów. Zachęcam do przyłączania się także autorów, wydawnictwa, portale książkowe i księgarnie.


 Zróbmy hałas. Czytajmy na głos! 

Jeśli zdecydujesz się zostać Ambasadorem akcji, na jej potrzeby nazwanym Pomocnikiem lub wesprzeć akcję w inny sposób napisz do mnie na:
szufladopolka@gmail.com
 





...


Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg
 

16 komentarzy:

  1. Genialny pomysł! Gratuluję kreatywności i trzymam kciuki za powodzenie akcji! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysłowa akcja :) Warta uwagi. Może dzięki temu więcej osób zacznie czytać książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany, jak czytam o tej inicjatywie myślę sobie "Ale z Ciebie świetna babka!" (mogę tak mówić?). Też uwielbiam książki i mam dokładnie to samo spostrzeżenie, że spotkania autorskie, Targi Książki są dla czytelników zaangażowanych i nic nie robi się w kierunku rozpropagowania czytelnictwa. Piszę o tym szerzej w swoim artykule: http://www.widzeiopisuje.pl/slaskie-targi-ksiazki-2016r. Przepraszam za spam, ale nie chcę się dublować w komentarzu. Z kolei my - czytelnicy narzekamy, ale nic z tym nie robimy. Gdybym nie była nieśmiała może porwałabym się na spontaniczną deklamację Inwokacji w kolejce do lekarza :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli taki mały happening organizujesz :) No i fajnie. Cel prześwietny, Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super pomysł, ale z pozoru. Wyobraźmy sobie sytuację, że są wokół ludzie, którzy akurat w tym momencie nie chcą słuchać książki albo tę książkę już znają albo ona ich nie interesuje. Jak to wtedy wygląda jak przymus, a przymusem niczego nie zwojujesz. Wiedzą to już nauczyciele w szkole, którzy daję lektury do przeczytania.
    Osobiście książki uwielbiam, ale nie wszystkie. Nie chciałabym obowiązkowo słuchać czegoś, co mi się nie podoba.
    Myślę, że nie tędy droga.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja cieszę się bardzo że przyłączyłam się do akcji i mam nadzieję że znajdę małych czytelników w różnych miejscach, którzy będą chętni do lektury 😉

    OdpowiedzUsuń
  7. Super sprawa! 3mam kciuki za akcję! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam inicjatywę i odwagę żeby tak wyjść do ludzi i szerzyć akcję czytania na głos. Stypendium dla ciebie to nie przypadek! :)

    Wytrwałości i gratulacje dla ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  9. przebranie robi wrażenie, oby więcej takich bohaterek;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna inicjatywa! Trzymam kciuki, aby odniosła oczekiwany sukces :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super pomysł warto czytać. Ja jako fanką książkowa popieram pomysł w pełni :]
    Pozdrawiam Martyna z www.wpuszczonawmaliny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Każda inicjatywa, która promuje czytelnictwo, jest na wagę złota. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  13. Z mojego punktu widzenia obie grupy coś wnoszą. Jednak twoja inicjatywa jest lekarstwem na tych, którzy nawet książki boja się otworzyć.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pomysł świetny, a każda akcja promująca czytelnictwo to dobry pomysł, ale... pewnie wyjdę na osobę szukającą dziury w całym, ale jak się do tego mają prawa autorskie? Publiczne odtwarzanie filmów czy muzyki łamie prawa autorskie, podejrzewam, że podobnie jest z czytaniem książek.

    OdpowiedzUsuń