poniedziałek, 26 czerwca 2017

To, co czytam: Pochłaniacz, Katarzyna Bonda





"Agresja jest dowodem słabości. Znakiem, że człowiek sobie nie radzi, zagubił się lub ucieka."

Porachunki gangsterskie to nie moje klimaty. Choć jestem fanką kryminału i sensacji, kiedy tylko słyszę, że będzie o mafii, mówię dziękuję, poczytam sobie coś innego. Wiecie, co to za zagadka skoro wiadomo, że jeden drugiego zabił, bo ten mu wisiał kasę, towar lub odbił dziewczynę. I jeszcze zrobił to na środku ulicy, strzelając z jadącego samochodu. A gdzie intryga, skomplikowany umysł zabójcy, który ubzdurał sobie, że jest motylem czy innym mesjaszem? Może i podchodzę trochę stereotypowo, bo kiedy myślę o mafii to widzę faceta z wąsikiem, karabinem w dłoni i metalikiem z Najświętszą Panienką. A to trąci kiczem, prawda? Cóż, może oglądałam kiepskie filmy.


 Dlatego, kiedy przeczytałam w opisie, że będzie o mafii pomyślałam sobie, Kaśka, jak mogłaś mi to zrobić? Od dawna chciałam już zapoznać się z serią o Saszy Załuskiej, (a jak to zawsze mówię, książka z autografem autora to najlepszy motywator ), kupiłam więc tego "Pochłaniacza", zdobyłam podpis autorki i czytam z tyłu okładki, że "zagadka wydaje się związana z mafią, która w tamtych czasach trzęsła Trójmiastem". Serio? Na szczęście trochę dałam się nabrać.
"Bać się trzeba. To naturalna ochrona. Dzięki temu nas gatunek przetrwał"

Zima 1993. Tego samego dnia, w niejasnych okolicznościach, ginie nastoletnie rodzeństwo. Oba zgony policja kwalifikuje jako tragiczne, niezależne od siebie wypadki.

Wielkanoc 2013. Po siedmiu latach pracy w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield na Wybrzeże powraca Sasza Załuska. Do profilerki zgłasza się Paweł „Buli” Bławicki, właściciel klubu muzycznego w Sopocie. Podejrzewa, że jego wspólnik - były piosenkarz i autor przeboju Dziewczyna z północy - chce go zabić. Załuska ma mu dostarczyć na to dowody. Profilerka niechętnie angażuje się w sprawę. Kiedy jednak dochodzi do strzelaniny, Załuska zmuszona jest podjąć wyzwanie. Szybko okazuje się, że zabójstwo w klubie łączy się ze zdarzeniami z 1993 roku, a zamordowany wiedział, kto jest winien śmierci rodzeństwa. Jednym z kluczy do rozwiązania zagadki może okazać się piosenka sprzed lat. 
opis z okładki


Odpowiedź na zagadkę ukryta w piosence i dowód w postaci zapachu. No świetny pomysł. Tylko jak można go tak spalić?

Z dystansem podchodzę do postrzegania Bondy jako królowej polskiego kryminału. Dobrze wiem, że nadanie jej tego miana to chłyt markietindody*, o czym zresztą będę pisać w jednym z felietonów na temat promocji czytelnictwa w cyklu #wycieki z magisterki. Dlatego też daleka jestem od świętego oburzenia. To nie było moje pierwsze spotkanie z autorką, wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać, dlatego chętnie do niej wracam. Tak, naprawdę lubię styl Katarzyny Bondy. Spotkałam się z wieloma opiniami, że nudo, rozwlekle i w ogóle zbędnych opisów mnóstwo. Trochę się zgodzę, trochę będę bronić. W odwrotnej kolejności.

Podziwiam ją za merytoryczne przygotowanie, bo lubię wiedzę przemyconą w książkach, ukrytą w fabule. Podobnie z życiowymi mądrościami, które włożyła w usta bohaterom, tu cenna rada, tam trafne spostrzeżenie. Lubuję się w cytatach i złotych myślach i w książkach tej pisarki to dostaję. Jest też szczypta humoru i ironii. 

"Sprawdziłem dzisiaj stan konta i pieniędzy starczy mi do końca życia. Pod warunkiem że umrę w następna środę."

"Brak wyboru to też wybór." 

Chylę czoła również za kreację bohaterów. Cieszy mnie, że zwykły przechodzień nie jest anonimowy, że każdemu, choćby epizodycznemu bohaterowi autorka dała życie, jego pięć minut czy raczej pół strony. Fascynuje mnie, że poznałam kilka szczegółów z życia rodzinnego sprzątaczki, która była jedynie świadkiem jakiegoś spotkania. Kiedyś również mnie to irytowało, ale między innymi dzięki twórczości Bondy zaczęłam to doceniać. W książkach szukam między innymi historii, a historia to ludzie, bohaterowie. Nie tylko główni.

Nadszedł czas na ale...

Ale w kryminałach szukam czegoś jeszcze: napięcia, zwrotów akcji, czytania na wdechu. Rozumiem, że gdybym przez siedemset stron pozbawiła się dopływu powietrza mogłabym źle skończyć, ale małymi palpitacjami naprawdę bym nie pogardziła. Ale niestety.
Ta książka wydaje mi się taka... "teoretyczna". Niby wszystko jest, świetny pomysł na fabułę, bardzo dobra kreacja bohaterów, ostatecznie intryga kryminalna porządnie skomplikowana, a wątki o mafii, których tak się obawiałam nie zdominowały książki, ale... nie poczułam nic, zero emocji. No dobra, może śladowe ilości.

Oczywiście autorka kupiła mnie też tym, że główną bohaterką jest kobieta. Tym bardziej, że poza płcią, Sasza spełnia wszystkie cechy typowego bohatera.   ;) Sam pomysł na cykl też do mnie przemawia, lubię symbolikę, a już nawiązania do żywiołów czy czterech pór roku należą do moich ulubionych. Stąd duże wymagania względem tej książki.
Podsumowując, dostałam od Bondy, to co serwowała mi już wcześniej. Tym razem to trochę za mało. Ale w żadnym razie nie rozstaję się z autorką. Czekam aż da mi więcej.


*chwyt marketingowy. Źródło:



Ocena tradycyjna 6/10

Tytuł: Pochłaniacz
Autor: Katarzyna Bonda
Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania:
Liczba stron: 672

czwartek, 22 czerwca 2017

#1 Wycieki z magisterki. Promocja czytelnictwa w sm: Tytułem wstępu

Tak, jak zapowiadałam, przychodzę do Was z cyklem felietonów o promocji czytelnictwa w mediach społecznościowych, opartych na mojej pracy magisterskiej, którą obroniłam rok temu na kierunku socjologia. Zacznę od początku, czyli od wstępu. Pisałam w nim, o czym i po co ta praca. Wam też powiem ;) tylko, jak również wspominałam nieco przetłumaczę to na nasz blogowy język ;)




Od początku wiedziałam, że jak będę pisać pracę, to będzie ona związana z kulturą, a jeszcze lepiej z książkami. Trzeba było tylko znaleźć punkt odniesienia. No i jest:



Czytelnictwo a socjologia


Czytelnictwo może być przedmiotem badań wielu dziedzin naukowych. Od pedagogiki przez bibliotekoznawstwo po psychologię. Dla socjologii - nauki badającej zachowania jednostek wewnątrz grupy - to także ciekawy temat do analizy.  Czytelnictwo jest bowiem zjawiskiem kulturalnym, a te są zachowaniami nabytymi. To znaczy, że warunkuje je nie biologia, a socjalizacja i mogą istnieć tylko w określonych ramach społecznych. Słowem, nikt nie rodzi się fanem czytania. Za to szybko może się nim stać. Już przed laty socjologowie (np. Pierre Bourdieu, Antonina Kłosowska - będę o nich jeszcze pisać) podkreślali, że czytaniem najlepiej zarażać się od najmłodszych lat. Natomiast osoby czytające często obracają się w towarzystwie innych miłośników książek. Dlatego nam, książkoholikom, blogerom książkowym i bywalcom wydarzeń literackich, na przykład takich targów książki, z bardzo wysokim zagęszczeniem mola książkowego na metr kwadratowy, tak ciężko pogodzić się ze statystykami. Po prostu znamy wielu innych czytaczy.


Kolejne morderstwo w Hotelu pod Lwem! A ty możesz wskazać zabójcę.

Rok temu Elblągiem wstrząsnęła „Śmierć kolekcjonera”. Miłośnika dawnych papierów wartościowych uśmierciła w swojej książce elbląska pisarka, Agnieszka Pietrzyk. Mężczyznę zabito w Hotelu pod Lwem. Wiele wskazuje na to, że pojawił się naśladowca. Jest kolejna ofiara. Weź udział w Spacerze Literackim, rozwiąż zagadkę kryminalną i wygraj nagrody.  





Zwiedzanie Elbląga tropem książki „Śmierć kolekcjonera” rozpocznie się oględzinami miejsca zbrodni, czyli pokoju w Hotelu pod Lwem. Tam uczestnicy będą mogli zrobić zdjęcia i zapoznać się z zeznaniami świadków, by rozwiązać zagadkę kryminalną. I choć zagadka będzie wymyślona, dostaną kilka wskazówek od najprawdziwszego policjanta dochodzeniowo-śledczego. Podkomisarz Tomasz Klucznik powie im, na co warto zwrócić uwagę, prowadząc śledztwo.

Następnie spacerując po Elblągu między Starym Miastem, ulicami Rechniewskiego i Gwiezdną - czyli miejscami pojawiającymi się w książce Agnieszki Pietrzyk - będziemy czytać jej fragmenty. Porozmawiamy też z autorką o tej i innych książkach oraz o pisaniu w ogóle. Wspomniany policjant opowie nam o swojej pracy i pogramy z nim w znajdź różnicę między prawdziwym śledztwem a takim z książki.

Bogatsi o tę wiedzę spacerowicze będą mogli wydedukować lub wykreować odpowiedź na zagadkę kryminalną. Dwie odpowiedzi: najciekawsza i najbliższa tej właściwej zostaną nagrodzone. Do wygrania: książki, gadżety, zaproszenia na warsztaty literackie, wejściówki.

Umęczeni spacerem i myśleniem odetchniemy na Przystanku Starówka, ustawionym przed Ratuszem Staromiejskim. Tam będziemy odpoczywać i piknikować. Coś przekąsimy, pogramy w planszówki i gry karciane, zrobimy mini warsztaty literackie, urządzimy wymianę książek (coby nie dźwigać ciężarów, na czas spaceru będzie można zostawić je na przechowanie w hotelu). Będzie można też indywidualnie porozmawiać z gośćmi specjalnymi i kupić książki od autorki. I w końcu nastąpi rozwiązanie konkursu.

Rezerwujcie termin: niedziela, 16 lipca, godz. 12.00. Zbiórka przed letnią sceną na placu katedralnym.
Bieżące informacje na stronie wydarzenia na Facebooku: https://www.facebook.com/events/1363912716997441/

Spacer Literacki jest częścią akcji promującej czytelnictwo pn. „Woluminy. Głos książki” realizowanej w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg. 
Serdecznie zapraszam wszystkich miłośników literatury, zagadek kryminalnych i Elbląga. 

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

wtorek, 20 czerwca 2017

#3 Czytanie pacjentom w elbląskim szpitalu miejskim

Tym razem to był prawdziwy maraton! W niedzielę (18.06) odwiedziłam trzy oddziały, czytałam dzieciom, zaszłam do dorosłych, spotkałam się z Dorotką i Adasiem, (z poprzedniego spotkania) i rozmawiałam z czytającymi rodzicami. I jak zwykle wróciłam z przekonaniem, że czytanie innym jest cudne!

Na oddziale dziecięcym czytałam między innymi Radosławowi (chłopiec zaznaczył, że preferuje pełną formę imienia) i Wojtkowi. Z przyniesionych przeze książek wybrali.... tak znanego nam" Wilka, który nie lubił chodzić". Cieszy się chłopak powodzeniem, nie ma co. Lekturze towarzyszyła też pogadanka o najróżniejszych środkach transportu, Wojtek dodatkowo rysował, a potem, kiedy przyszedł do niego w odwiedziny tata razem Radosławem czytaliśmy jeszcze "Mój przyjaciel Stefan" i jedno z opowiadań z książki "Szkoła dla początkujących"


piątek, 16 czerwca 2017

To, co czytam: Zabij mnie, tato, Stefan Darda

 Stefana Dardę uwielbiam, co często powtarzam na blogu, w komentarzach i książkowych grupach na fejsie (na jednej z nich wygrałam omawianą właśnie książkę). Szczególnie uaktywniam się, gdy pojawia się temat (nie)czytania polskich autorów. Przytaczam wtedy historię, że od "Domu na Wyrębach" zaczęło mnie ciągnąć do rodzimych twórców. Teraz czytam ich  chyba nawet częściej niż zagranicznych.




Wracając do autora - wiecie, to trochę taki polski Stephen King i z gatunku, i z imienia ;)  Uwielbiam literaturę grozy, więc mam za sobą wszystkie książki Stefana Dardy, od wspomnianego Domu na Wyrębach poprzez cykl Czarny Wygon po opowiadania "Opowiem co mroczną historie". W końcu przyszło mi przeczytać "Zabij mnie Tato". Z tą książką jest jednak jedno ale. To nie jest groza. I nie wiem, czy to dobrze.


poniedziałek, 12 czerwca 2017

O promocji czytelnictwa. Wycieki z magisterki - zapowiedź!

Promocja czytelnictwa w mediach społecznościowych - tak brzmiał temat mojej pracy magisterskiej. Po latach postanowiłam dokończyć swoją edukację, bo sam licencjat z dziennikarstwa i komunikacji społecznej (z 2007 roku), choć szybko dał mi pracę w zawodzie, nie do końca mnie satysfakcjonował. Zaczęłam więc rozglądać się za studiami magisterskimi uzupełniającymi.

Padło na socjologię, bo zawsze ciekawiły mnie zachowania społeczne (o tym pisałam kiedyś na blogu Targetowa, kto wie, może kiedyś go wskrzeszę, bo mi tęskno ;)). Ponadto był tam moduł animacji kultury, a zależało mi zdobyć wiedzę w temacie, w którym przecież działam.

I tak, blisko rok po obronie (20.06.2016) nadszedł czas, by podzielić się z wami jej treścią. Spokojnie, nie wrzucę pdf-u do sieci, raczej przetłumaczę z języka naukowego (jakże on mi przeszkadzał w trakcie pisania ;) ) na blogowy. Słowem, jak na promotorkę czytelnictwa przystało, zapraszam was na cykl felietonów poświęcony promocji czytelnictwa opierający się na mojej magisterce. Pewne wątki pewnie pominę, niektóre rozwinę lub spojrzę na nie świeżym okiem, czasem rzucę jakąś definicją, a czasem odwołam się do teorii socjologicznych czy statystyk.

Pierwszy post, wprowadzający, o tym dlaczego warto czytać, czemu wzięłam się za ten temat (pytanie retoryczne) i niejaki spis treści pracy, a więc postów, już za parę dni, za dni parę ;)





Mam nadzieję, że jesteście ciekawi ;)

niedziela, 11 czerwca 2017

#2 Czytanie pacjentom w elbląskim szpitalu miejskim: Wizyta u dzieciaczków.

Gdyby moją wyrocznią była frekwencja, musiałam uznać ostatnie spotkanie w szpitalu za totalną klapę. Ale tu stare porzekadło, że liczy się jakość, a nie ilość powinno rozwiać wszelkie wątpliwości. 

Dwa tygodnie temu czytałam dorosłym. Tym razem (niedziela 11.06) przyszedł czas na młodszych pacjentów. Do odwiedzenia miałam dwa oddziały. Na oddziale dziecięcym Szpitala Miejskiego w Elblągu nie zastałam jednak prawie nikogo, tylko dwie dziewczynki. I to chyba dobrze, prawda? Lepiej, żeby dzieci były zdrowe. Czytania nie było, ale pogaduchy o książkach już tak. Starsza, dziesięciolatka pokazała mi, jaką książkę wzięła ze sobą (czyli czyta sama z siebie - radość!). To była "Piątka z Zakątka" - powieść idealnie dobrana do wieku czytelniczki. Młodsza pacjentka była z rodziną i przeżywała, że następnego dnia wychodzi. Emocje nie pozwoliłby skupić się na lekturze. Zapewniła, że mama jej czyta, a ona lubi słuchać ;)

Podreptałam więc piętro wyżej, na oddział chirurgi dziecięcej. Tam serce ścisnęło mnie dwa razy. W poszukiwaniu słuchaczy trawiłam do sali Adasia. Cóż mogę Wam powiedzieć? Byłam tam całkowicie zbędna... Przy chłopcu siedział tata, a na łóżku obok i stoliku leżały książki. Stosy książek.  W tym jedna otwarta w miejscu, w którym skończyli na czas jedzenia podwieczorku. 





Chciałabym się tam rozgościć, ale był ktoś, kto na mnie czekał. Siedmioletnia Dorotka z chorą nóżką. Była sama, więc z radością przysłuchiwała się mojemu czytaniu. Miała też swoje książeczki, które poczytałyśmy i przejrzałyśmy, ale całkowicie pochłonęła ją historia o "Wilku, który nie lubił chodzić", którą przyniosłam ze sobą. Przeczytałyśmy całą książkę! I jeszcze pierwszy rozdział "Nie martw się, Cukierku".


Gdyby moją wyrocznią była frekwencja... Ale, na szczęście tak nie jest. Czy potraficie sobie wyobrazić to uczucie, tę świadomość, że taką zwykłą czynnością jak czytanie, mogłam podarować tej małej chwilę radości? Że kiedy przyszłam leżała ze smutną minką wpatrzona w telewizor, a potem razem wybuchałyśmy śmiechem poznając przygody Wilka marudy? A kiedy przymierzała moją pelerynę, by poczuć się jak Superbohaterka (taka dzielna dziewczyna, jest nią oczywiście od dawna) nie wiedziałam, czy bardziej rozpiera mnie radość czy ściska współczucie. Oj, nie było to łatwe pożegnanie... Dla żadnej z nas.





Dorotka powiedziała, że muszę przyjść znowu i znowu poczytać jej o Wilku. Z tego co się orientuję jest więcej przygód tego sympatycznego zwierzaka, więc muszę się postarać, by nie zawieść małej pacjentki :)



I pamiętajcie, że cały czas możecie dołączyć do grona Superbohaterów i dawać radość innym czytając im książki :)

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

sobota, 10 czerwca 2017

To, co czytam: Czereśnie zawsze muszą być dwie, Magdalena Witkiewicz

Ileż to było już książek o kobiecie, która ucieka z miasta i pracy w korpo do domku na wsi, by tam zacząć nowe życie. Bynajmniej nie jest do zarzut do autorki, że podjęła ten wątek. W literaturze używanych jest 36 sytuacji tragicznych (zauważył to Gozzi, powtarzała za nim Katarzyna Bonda w "Maszynie do pisania"). Sęk w tym, żeby te same historię umieć opowiedzieć to inaczej.

Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita. (okładka)




środa, 7 czerwca 2017

Pogromcy Nudy w akcji, czyli Woluminy wkraczają do sieci

Miesiąc temu ogłosiłam nabór na Pomocników Superbohaterki, czyli zaprosiłam Was do udziału w "internetowej odsłonie" mojej akcji promującej czytelnictwo pn. Woluminy. Głos książki. Właśnie ruszamy, a Ty wciąż możesz do nas dołączyć!

To inicjatywa mająca na celu promocję czytelnictwa. Podjęte w jej  ramach działania mają uświadomić społeczeństwu, że książka to doskonały sposób na spędzanie wolnego czasu oraz, że na czytanie zawsze znajdzie się czas – choćby czekając w kolejce do lekarza, czy jadąc środkiem komunikacji miejskiej. To szansa na dotarcie do osób, które być może nie odkryły jeszcze radości płynącej z czytania.  Jej ideą jest czytanie innym na głos. Ale nie tylko. Więc na czym polega uczestnictwo? W skrócie: bierzesz książkę, idziesz tam gdzie są ludzie i najprawdopodobniej się nudzą i zaczynasz im czytać, robisz fotkę, wrzucasz do sieci i informujesz, że to w ramach akcji. A żeby koło się kręciło rzucasz wyzwanie/nominujesz/podpuszczasz ;) zaprzyjaźnionych moli książkowych, blogerów, autorów, wydawnictwa, księgarnie, instytucje kultury..., by zrobili to samo. Myślisz, że się odważą?

Sesja na potrzeby akcji w Kątach Rybackich. Fot. Wiesław Leszczyński
Oto role, jakie można przyjąć dołączając do akcji...
  • Superbohater/Sojusznik, czyli członek Drużyny Pogromców Nudy – każdy z uczestników, który odważy się czytać na głos w miejscu publicznym.
  • Pomocnik Superbohatera – działa po cichu, ale skutecznie. Pokazuje się z książką w miejscach publicznych, pozostałe zadania wypełnia tak, jak Superbohater, na którego zawsze może awansować, jeśli odważy się przeczytać na głos.
  • Promotor – działa z ukrycia ;) Informuje o akcji na swoim blogu i w mediach społecznościowych, werbuje Uczestników. 

... i zadania, jakie w jej w ramach się wykonuje (tu w skrócie, dokładniej opisane są w regulaminie dostępnym w grupie na Facebooku):

 Czytaj w miejscu publicznym!

Weź książkę i przeczytaj ją w miejscu publicznym –  w poczekalni u lekarza, w kolejce w sklepie, banku, na poczcie, urzędzie, jadąc środkiem komunikacji miejskiej. Wszędzie tam, gdzie widzisz znudzenie i zniecierpliwienie na twarzach ludzi. Mogą to być działania spontaniczne, czyli jeśli autobus się spóźnia i chcesz uratować czekających. A może wolisz coś bardziej zorganizowanego? Poczytaj chorym w szpitalu, dzieciom w przedszkolu, uczestnikom letnich koloni. Skontaktuj się z daną placówką i działaj (zaznaczając, że to część akcji). Możesz też czytać w parku, na plaży, czy w centrum miasta. Oby wśród ludzi! 

Wprawka przed akcją. Promocja antologii "Książka pełna słów" podczas IV Festiwalu Literatury Wielorzecze w Elblągu

Czytaj na głos

Taka jest idea akcji - ratunek dla osób, które nie wzięły ze sobą książki. Czekają na coś, strasznie się nudzą i wtedy pojawiasz się Ty – superbohater z tajemną bronią – książką. Ja na pewno będę czytała na głos i do tego zachęcam, bo to wzbudzi większe zainteresowanie. Możesz zacząć czytać od razu na głos albo zapytać ludzi czy mają na to ochotę opowiadając trochę o akcji. Wszystko zależy od sytuacji. Nie musisz czytać długo, wystarczy krótki fragment, ważne, by przekazać ideę.

Promocja najnowszej części Harrego Poterra w elbląskiej księgarni Quo Vadis. Miałam czytać ja, spontanicznie włączyli się wszyscy!

...ale niekoniecznie

Jeśli jednak czytanie na głos będzie to dla Ciebie problemem - nic straconego, są inne rozwiązania. Możesz mieć przy sobie kilka książek i zapytać innych czy chcą sobie chwilę poczytać. Poczytaj wszystkim lub jednej osobie, która siedzi akurat obok. Może odwagi doda Ci obecność znajomego i czytanie na role, a może zaczniesz tak jak ja – czytając swoim  dzieciom w przychodni lekarskiej. Najpierw słuchały tylko one, a potem cała poczekalnia ;)

A czasem wystarczy, że po prostu pokażesz się z książką, co pewnie już robisz ;). Do tego powiesz pod nosem albo koleżance przez telefon, że umilasz sobie czekanie czytaniem. Może ktoś skorzysta z tego sposobu na zabicie nudy ;)

Czytałam córeczce w jednym z elbląskich parków. Inne dzieci chętnie słuchały ;)

Czytaj książkę z listy wydawców

Do ciebie należy wybór książki, którą chcesz podzielić się z innymi. Czytaj to, co lubisz, wtedy wydasz się bardziej autentyczny. Ważne jednak, by wybrana przez ciebie książka została wydana przez jedno z partnerujących nam wydawnictw, to kwestia prawa autorskiego. Samo pokazanie się z książką nie ogranicza tytułów. Lista współpracujących wydawnictw dostępna będzie w osobnym dokumencie i będzie mam nadzieję stale rosła. Wierzę, że w Waszych biblioteczkach są książki z różnych oficyn i na pewno  znajdziecie coś do przeczytania w ramach akcji. Autorzy książek mogą czytać swoje książki. Możecie też bez ograniczeń korzystać z utworów znajdujących się w domenie publicznej: http://domenapubliczna.org/zasoby/ i na stornie Wolne lektury https://wolnelektury.pl/.
Lista wydawnictw, które do nas do tej pory dołączyły jest na końcu posta.

Udokumentuj i promuj 

Udokumentuj swoje działanie w ramach akcji. Zrób sobie selfie z książką lub poproś kogoś o zrobienie ci  zdjęcia w trakcie czytania. Możesz też nagrać filmik, gdy czytasz. Zamieść zdjęcie/filmik na Facebooku  na swoim profilu blogowym (i jeśli chcesz prywatnym) lub tylko prywatnym jeśli nie masz bloga/fan page (opcjonalnie na innych kanałach w social mediach). Oznacz w poście Szufladopółkę i nie zapomnij o hastagach: koniecznie #głosksiążki, opcjonalnie #woluminy, #pogromcynudy #czytamjestembohaterem #pokonajnudeczytaj i podobne konfiguracje, jak coś Cię najdzie.

 Zaproś innych

Możesz zachęcić ogólnie, a możesz rzucić wyzwanie znajomym, którzy według Ciebie też nadają się na Superbohaterów. Napisz do nich, oznacz w poście i podpuść, że pewnie się nie odważą ;) Możesz zapraszać znajomych, innych blogerów, a nawet autorów i wydawnictwa, z którymi np. współpracujesz. Oraz lokalne ośrodki kultury, biblioteki, księgarnie, wszelkie podmioty związane z literaturą. Zaproszone przez Ciebie osoby mogą przyłączyć się jednorazowo, bądź jeśli chcą, mogą dołączyć do naszego grona.

To najważniejsze fragmenty regulaminu, dla zdecydowanych dostępny w całości na facebookowej grupie.

Jak wspomniałam na początku szczęśliwie już znaleźli się ochotnicy, więc najwyższy czas wziąć się do roboty i ratować innych przed nudą. Akcja właśnie rusza i potrwa do 22 września, a jej podsumowanie odbędzie się podczas V Festiwalu Literatury Wielorzecze (Elbląg, 22-24.09. 2017). Dołączać do grona czytających Superbohaterów, Pomocników i Promotorów można jednak w każdej chwili. 

Zapraszam!

Jeśli masz jakiekolwiek pytania związane z akcją pisz do mnie na szufladopolka@gmail.com lub  poprzez fan page Szufladopółka. Zdecydowanych uczestników zapraszam do grupy na Facebooku. Można tam zadawać pytania, rozwiewać wątpliwości, wrzucać linki do dokumentacji Waszych działań. Link do grupy: https://www.facebook.com/groups/455564944781961/


Oto wydawnictwa, które już działają razem z nami - wyraziły zgodę na publiczne czytanie ich książek i w miarę możliwości przekażą nam egzemplarze na potrzeby akcji. Zaprosiłam też ich do czynnego udziału, czyli czytania na głos. Myślicie, że się odważą? ;)