poniedziałek, 31 lipca 2017

Każdy może zostać Superbohaterem - warsztaty czytelnicze dla dzieci i rodziców

 
 
Na nudę, na zły humor, na lęk i smutek – książka jest dobra na wszystko. A książka czytana pociechom przez rodziców to dodatkowo świetny sposób na wspólne spędzanie czasu. Uratuj swoje dziecko przed negatywnymi emocjami i zostań jego Superbohaterem!


W ramach akcji „Woluminy. Głos książki” tym razem zapraszam dzieci i rodziców (z naciskiem na rodziców) z Elbląga na wspólne warsztaty czytelnicze, podczas których porozmawiamy o czarodziejskiej mocy książek. A mają ją nie tylko te o wróżkach i czarodziejach. Każda z nich może przenieść nas w magiczny świat i jednocześnie (w tajemniczy sposób) rozwiązać sprawy z tego realnego.

W trakcie spotkania będziemy wspólnie czytać i dyskutować o dziecięcej literaturze i szukać książek odpowiednich do wieku. Porozmawiamy o korzyściach płynących z czytania dla dzieci i rodziców oraz bajkach, które leczą, przeganiają smutki i lęki. Będzie trochę poważnie i bardzo zabawnie.
Na najmłodszych czekają też zajęcia plastyczne i wycieczka do wnętrza opowieści, a rodzice będą mogli zawalczyć o książki dla małych czytelników.

Warsztaty czytelnicze dla rodziców i dzieci odbędą się w sobotę, 5 sierpnia na Przystanku Starówka w Elblągu (przed Ratuszem Staromiejskim). Zapraszam do wyboru w godzinach od 11.00 do 12.00 lub od 14.00 do 15.00. Będę czekać!
 
Razem ze mną na zdjęciach wykonanych przez Wiesława Leszczyńskiego jest Pomocnik Superbohatera nr 1 na świecie - moja starsza córcia Łucja ;)
 






 




Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg


poniedziałek, 24 lipca 2017

To, co czytam: Grimm City. Wilk, Jakub Ćwiek

Przyznaj, spodziewasz się baśni?*


Dawno, dawno temu, a może właśnie tu i teraz, było sobie miasto. Trochę jak z baśni, trochę jak z realiów. Miasto, zbudowane na opowieści.

Miasto Grimm – ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma, napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?
                                                                                                                                  opis za wydawcą


Bajka o wilku, którego zabił Czerwony Kapturek


Jakub Ćwiek stworzył alternatywny świat, opierający się na baśniach braci Grimm. O nawiązaniach do nich mówią nam już tytuł, podtytuł i okładka. Pierwsza część uniwersum (bo oczywiście jest kontynuacja) nosi tytuł Wilk. A na okładce kobieta w czerwonym kubraczku. Z kapturkiem rzecz jasna. Cień, który rzuca sugeruje jednak, że nie jest grzeczną dziewczynką.

Jednak książka naszpikowana jest symbolami i odniesieniami nie tylko do opowieści tych dwóch bajkopisarzy, ale do popkultury w ogóle (z czego autor słynie). Bo Grimm City, to trochę takie Sin City (Miasto Grzechu), w którym rządzą układy i układziki. W powieści Ćwieka  miasto jest brudne zarówno dosłownie (od wszechobecnego węgla i smoły), jak i w przenośni (mafia, prostytutki, skorumpowani gliniarze, czająca się za rogiem śmierć). Wymowne są nazwy dzielnic, ulic, pubów. Wszystko jest z podtekstem. Grimm City. To jedno z tych miejsc, które rozsądek nakazywałby omijać szerokim łukiem. Jednak ma w sobie to coś, co ciągnie do niego, kusi i nęci. Więc ulegasz, a ono wciąga cię na dobre, oblepia swoim mrocznym klimatem. A niby wszyscy wiedzą, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła...


"Grimm City lepi się od tłustych, czarnych kropel! Między jego budynkami niemal nieustannie wirują płatki czarnego śniegu, a powietrze jest ciężkie i naznaczone śmiercią." s.154


A propos! Żeby jeszcze trochę doprawić lub, jak kto woli, dopełnić obrazu, pojawia się religia. Wyznanie analogiczne do katolicyzmu, w której Bogiem jest Bajarz, wyznawcami bajanie, a biblią właśnie znane nam baśnie. 


"Spojrzał na obowiązkowy w takich miejscach religijny obrazek w ramce. Ten tu przedstawiał dwoje dzieci, które trzymały się za ręce i szły w ciemny las. Za nimi ciągnął się ślad okruszków" s. 307


To moje pierwsze spotkanie z twórczością Jakuba Ćwieka. I muszę przyznać, że bardzo przypadło mi do gustu to jak autor przemyca popkulturowe wątki. Wrzuca je gdzie się da, ale robi to zgrabnie. Nie przedobrza, trzyma się fabuły. Bo w końcu ktoś zginął. W dodatku policjant, a że był raczej z tych kupionych, mówi się trudno. Zabójcę trzeba znaleźć.

Nie miałam ostatnio szczęścia do kryminałów, trafiałam na książki z pogranicza powieści obyczajowych, i choć były całkiem niezłe, stęskniłam się za kryminałem z krwi i kości. Grimm City taki nie jest, a mimo to świadomie sięgnęłam po książkę Ćwieka. Nie powiem, że czytałam z zapartych tchem, przyznam, że nawet trochę ją męczyłam. Ale to zestawienie baśni z mrokiem, te wszechobecne analogie zwyczajnie mnie zaintrygowały. I z chęcią poznam ciąg dalszy.

Zachęcam też do przeczytania krótkiej relacji ze spotkania z Jakubem Ćwiekiem w ramach Międzynarodowego Festiwalu Literatury Apostrof. To wtedy kupiłam książkę i zdobyłam wpis autora.




*opis z okładki

Ocena Tradycyjna: 7/10

piątek, 21 lipca 2017

#3 wycieki z magisterki: Kim jest czytelnik?


Zapraszam Was na trzeci wpis z cyklu #wycieki z magisterki, opartym na mojej pracy magisterskiej z 2016 roku, pt. "Promocja czytelnictwa w mediach społecznościowych". 

Zachęcam do zapoznania się z poprzednimi postami:




Dziś krótki post o tym, kim jest czytelnik. Przyznam szczerze, że o ile różnice między samą czynnością czytania a procesem społecznym, jakim jest czytelnictwo (o czym pisałam poprzednio), strasznie mnie fascynowały, o tyle definiowanie czytelnika, to już rozbieranie na części pierwsze.

Czy czytelnik to ktoś, kto czyta czy ktoś, kto uprawia czytelnictwo? ;) Masło maślane?  No, dobra więc posłużę się jednak nauką.

W literaturze fachowej spotkałam z podziałem na publiczność czytającą i publiczność literacką. Określenia te bywają używane bądź zamiennie, bądź jako zawierające się w sobie. Autorem pierwszego terminu był zajmujący się metodologią czytelnictwa Nikołaj Rubakin, który w ten sposób nazwał „odbiorców kultury symbolicznej za pośrednictwem druku”. 

Ogólnie więc, publicznością czytającą można nazwać wszystkich odbiorców treści drukowanej. Bez podziałów na wiek, płeć czy wykształcenie. Zaliczają się do niej zarówno osoby, według których książka powinna zmusić do refleksji lub poszerzyć wiedzę na dany temat, jak i te, które traktują czytanie jako rozrywkę, spędzanie wolnego czasu. 

Natomiast pojęcie publiczność literacka wprowadził Jan Stanisław Bystroń (socjolog) i nazwał tak „wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób są włączeni w życie literackie”, czyli „zespoły osób biorących udział w życiu literackim zarówno czynny jak i bierny”. Będą to więc autorzy i np. osoby uczestniczące w wydarzeniach literackich. Jeszcze inną grupę stanowi publiczność biblioteczna, a więc złożona z użytkowników placówek.



Bardzo jestem ciekawa, jak to rozumiecie. Kim według Was jest czytelnik? To ktoś, kto czyta – nawet tylko wtedy, kiedy musi (powiedzmy lektury w szkole), a może dlatego, że chce? A może to ktoś bardziej świadomy: uczestniczy w spotkaniach, jeździ na targi, pisze bloga? 
Jak zdefiniowaliście czytelnika?

/Następnym razem temat, którego nie mogę się doczekać: Czytanie jako gust uprawniony. Czyli o czytelniczym snobizmie, o „wyższości” czytania nad innymi zajęciami i dlaczego jedne gatunki są na propsie, a inne są passe. I to będzie post z rzędu tych dłuższych ;)).

czwartek, 20 lipca 2017

Spacer Literacki tropem "Śmierci Kolekcjonera" - relacja i dużo, dużo zdjęć

W ramach akcji "Woluminy. Głos książki" zorganizowałam Spacer Literacki tropem "Śmierci kolekcjonera", Agnieszki Pietrzyk. Akcja książki rozgrywa się w Elblągu, więc w planach była wycieczka właśnie po tym mieście. Jeśli chcecie taki spacer w swojej miejscowości - dajcie znać, pomyślimy, co da się zrobić. Tymczasem, zapraszam Was na fotorelację (dużo, dużo zdjęć od Uli z Bloga Pełen Zlew). Coś tam oczywiście do nich dopowiem.

Wydarzenie odbyło się w niedzielę, 16, lipca. W samo południe spotkaliśmy się na placu katedralnym w Elblągu, tam przedstawiłam uczestnikom pokrótce program wydarzenia i zasady konkursu kryminalnego. Tu też przeczytałam pierwszy fragment książki. I ruszyliśmy na spacer.



































Zwiedzanie Elbląga tropem książki „Śmierć kolekcjonera” rozpoczęło się oględzinami miejsca zbrodni, czyli pokoju w Hotelu pod Lwem. I choć zagadka była wymyślona, uczestnicy dostali kilka wskazówek od najprawdziwszego policjanta dochodzeniowo-śledczego. Podkomisarz Tomasz Klucznik z Komendy Miejskiej Policji w Elblągu powiedział im, na co warto zwrócić uwagę prowadząc śledztwo. Spacerowicze dokładnie obejrzeli pokój i hotelowe korytarze oraz przyjrzeli się dowodom. Wszystko po to, by wydedukować, kto, jak i dlaczego zabił. Ofiarą był 45-letni mężczyzna, właściciel wydawnictwa z Poznania, w kręgu podejrzanych: pokojówka, recepcjonistka, żona, odnaleziona po latach córka i niespełniony pisarz. Uczestnicy zabawy mogli potem zapoznać się z ich zeznaniami, by dodać dwa do dwóch i wskazać zabójcę.




















































































Na rozwiązanie zagadki uczestnicy mieli niemal cały spacer, ale zabawa w detektywów, to nie jedyna atrakcja. Ze Starego Miasta, gdzie mieści się Hotel pod Lwem udaliśmy się na ulicę Rechniewskiego, gdzie Agnieszka Pietrzyk znowu kogoś uśmierciła. Wędrówkę przerywaliśmy krótkimi przystankami na czytanie fragmentów książki, a już na miejscu odbyło się krótkie spotkanie autorką, której oczywiście nie mogło zabraknąć na wydarzeniu. Rozmawialiśmy o pisaniu, Elblągu i życiu - między innymi o tym, jak niewidoma osoba (jaką jest autorka) mogła napisać pięć książek, jak wygląda jej praca od strony technicznej i kto jest "jej oczami".























































Kolejny punkt to ulica Gwiezdna, tam mieszkała prokurator prowadząca książkowe śledztwo, Milena Łempicka - Krol. W tym miejscu rozmawialiśmy z policjantem o tym, czym książkowe dochodzenia różnią się od tych rzeczywistych i jakie mity są powielane w kryminałach (tu bez zażaleń do autorów - fikcja literacka rządzi się wszak swoimi prawami). 














Z Gwiezdnej ruszyliśmy z powrotem w kierunku Starego Miasta, po drodze zrobiliśmy przystanek, by uczestnicy, którzy dostali już wszystkie fragmenty układanki, mogli poskładać ją w całość. Kiedy komisja jurorska (Agnieszka Pietrzyk, podkom. Tomasz Klucznik i ja) sprawdzaliśmy prace, uczestnicy odpoczywali, grali w Czarne historie, rysowali kredą (a dokładnie odrysowywali ułożenie "ofiary". Jednak u nas, jak dowiedzieliśmy się od policjanta, się tego nie robi) i konsumowali przekąski przyniesione przez innych. Aż wreszcie nastąpiło wręczenie nagród. Okazało się, że właściwą odpowiedź wskazały trzy osoby z dwudziestu pięciu obecnych (liczba plus minus ;)), choć każda z nagrodzonych pominęła jedną ze składowych odpowiedzi ;) jak nie motyw, to narzędzie, jak nie narzędzie to dowód. Nagrody powędrowały do całej trójki. Padła nawet propozycja wstąpienia w szeregi policji ;) 
Była też kategoria literacka, w której nie zmysł detektywistyczny się liczył, a kreatywność. Tu przyznaliśmy jedną nagrodę. Potem jeszcze chwilę posiedzieliśmy, kto chciał mógł kupić książkę i zdobyć podpis od autorki, porozmawiać z nią lub z policjantem indywidualnie. I koniec. 




























Jako organizatorka, muszę powiedzieć, że wszystko wyszło tak, jak sobie zaplanowałam, więc jestem zadowolona. Mam nadzieję, że uczestnicy podzielają mój entuzjazm ;). 

A teraz czas na podziękowania. Były już na Facebooku, ale tych nigdy za wiele. Więc:

  • Dziękuję wszystkim za udział w Spacer Literacki tropem "Śmierci kolekcjonera"". Miło mi, że spędziliście tę słoneczną niedzielę z nami. Gratuluję zwycięzcom konkursu na rozwiązanie zagadki kryminalnej.             
  • Kierownictwu i pracownikom Pod Lwem Hotel za udostępnienie hotelowych pomieszczeń
  • podkomisarzowi Tomaszowi Klucznikowi, policjantowi dochodzeniowo-śledczemu za merytoryczną wiedzę i świetną zabawę przy rozwiązywaniu zagadki kryminalnej i podkomisarzowi Krzysztofowi Nowackiemu, oficerowi prasowemu za obecność i relację na stronie komendy. Policja o mnie pisze, no nieźle ;).   I  w ogóle za współpracę Komendzie Miejskiej Policji w Elblągu.

     
  • Agnieszce Pietrzyk za to, że napisała książkę z Elblągiem w tle ;) za obecność w trakcie spaceru i mini spotkanie autorskie.




 
 
  • Księgarnia BookBook z Grunwaldzkiej przekazała wszystkim uczestnikom spaceru bony rabatowe, a do nagrodzonych powędrowały od niej zakładki i reklamówki. 
  • Torby wykonałam własnoręcznie ;) 
  • Dziękuję też lokalnym mediom za obecność ;) Truso.tv i portEl.pl   - tu relacja
Zakup książek Agnieszki Pietrzyk, które powędrowały do czterech nagrodzonych sfinansowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg Miasto Elbląg, które otrzymałam na realizację akcji promującej czytelnictwo pn. "Woluminy.Głos książki". Spacer był częścią inicjatywy.


Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg

Zrealizowano w ramach Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg
 

Chętnie przyjmę zlecenie organizacji takiego spaceru od autorów, wydawnictw, instytucji kultury lub urzędu miasta danej miejscowości, w której dzieje się akcja książki. 

Piszcie śmiało na szufladopolka@gmail.com