wtorek, 19 września 2017

Literackie Wielorzecze

Przedstawiałam Wam już kilka dni temu program Festiwalu Literatury Wielorzecze, dziś będzie trochę bardziej opisowo. No i plakat... Prawda, że piękny? Przypominałam, że Szufladopółka objęła wydarzenie patronatem. Tekst moich Alternatywnych koleżanek ;) I koniecznie przyjeżdżajcie do Elbląga!




Weekend 22-24 września to kulturalna eksplozja w Elblągu. Wszystkich elblążan i nieelblążan Stowarzyszenie "Alternatywni" zaprasza na literackie święto, w czasie którego słowo będzie grało pierwsze skrzypce. Oprócz spotkań autorskich, paneli i prezentacji nie zabraknie miejsca na sztuki plastyczne, muzykę i teatr. Wszystko to podane ciekawie i różnorodnie - tak, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Osobnym rozdziałem są warsztaty, w tym roku będzie ich aż sześć. Co ważne, są odpowiedzią na potrzeby i mieszkańców, i naszych gości. Jeśli nie uda się komuś zapisać na warsztaty w specjalnym formularzu pod adresem lub w aplikacji Festiwal Literatury Wielorzecze, którą można pobrać pod adresem, to i tak może na zajęcia przyjść. Postaramy się dla każdego znaleźć miejsce.
     Wszystkich piszących - także do szuflady zapraszamy do wzięcia udziału w Turnieju Jednego Wiersza, 22 września w Mjazzdze od godz. 20. Podstawową zasadą jest to, że trzeba samodzielnie zaprezentować swój wiersz i zostawić jeden egzemplarz dla jury. Zgłosić się można przed samym Turniejem. To wyjątkowa okazja i fantastyczna zabawa.
    
     Alternatywni zapraszają wszystkich na niesamowitą przygodę, na wydarzenie, które powoli staje się wrześniową tradycją Elbląga, imprezą rozpoznawalną w całej Polsce. Zobacz, co przygotowaliśmy:
    
     Dzień pierwszy - 22 września

     Rozpoczynamy o godz. 16 na Dużej Scenie Teatru im. Aleksandra Sewruka - koncertem w wykonaniu fantastycznej pianistki Marty Ossowskiej-Utrysko. O godz. 17 spotkanie z Tomaszem Jastrunem poprowadzi Bogumiła Salmonowicz. Ten wyjątkowy poeta, pisarz i komentator wydarzeń społecznych to także rewelacyjny mówca. Od godz. 19 jesteśmy w Mjazzdze. Na początku zaprezentuje się grupa literacka związana (czasem luźno a czasem bardzo mocno) z Warszawą. To zespół przyjaciół, którzy prezentują różne stylistyki i odmienne kierunki, a ich nazwiska są rozpoznawalne na ogólnopolskiej scenie literackiej. O godz. 20 oddajemy mikrofon poetom. Na scenie Turniej Jednego Wiersza, czyli prezentacje, emocje i wrażenia. Oraz doskonała zabawa. W tym roku spotkanie poprowadzą Kamila Łyłka i Arco van Ieperen, czyli nie będzie nudno. Od godz. 21 zaczynamy część koncertową. Najpierw z południa Polski młoda, zadziorna nieszablonowa Justyna Sieniuć, po niej nieco bardziej liryczni prosto z Gdańska: Mirella Hinc i Janusz Pierzak. Po koncertach jury ogłosi laureatów Turnieju, a nagród jest naprawdę dużo.
    
     Dzień drugi - 23 września

     Od godz, 10 zapraszamy na pierwsze warsztaty: literackie – z Agnieszką Kosińską (Młodzieżowy Dom Kultury – Wyspa Spichrzów)oraz pisania recenzji krytycznych z Martą Osowską-Utrysko (Biblioteka Elbląska) . Imponująca oferta warsztatowa jest mocnym punktem V Festiwalu Literatury Wielorzecze, wyróżnia Elbląg na literackiej mapie Polski. Po warsztatach okazja do błądzenia palcem po mapie świata – o godz. 15 również w Bibliotece Elbląskiej spotkanie z podróżnikiem, reporterem i autorem książek podróżniczych - Romanem Warszewskim poprowadzi Arco van Ieperen. Od godz. 16 w sali kinowej Biblioteki spotkanie autorskie z Julią Szychowiak – promujące jej najnowszą książkę „Całe życie z moim ojcem”, które poprowadzi Anna Wierzchucka.
     Wieczór zapowiada się niezwykle intensywnie, Festiwal Wielorzecze zaczyna przypominać deltę wielkiej rzeki kultury, w zależności od zainteresowań można wziąć udział w wernisażu plakatu Sebastiana Baumana na Wyspie Spichrzów w MDK (sobota godz. 18), po którym przenosimy się do gościnnego Pubu Sąsiedzi, gdzie Zuzanna Gajewska podsumuje autorski projekt Woluminy. Głos książki.
„Bezdomni” Jacka Żukowskiego zadomowią się w Pubie Sąsiedzi o godz. 19.30. To okazja do obejrzenia posłuchania prezentacji Alternatywnego Elbląskiego Klubu Literackiego. A ta ekipa co roku pokazuje się w zaskakujący dla wszystkich sposób. Po prezentacji (około godz. 20.30) płynnie przechodzimy do kolejnego punktu wieczoru – wykład Dariusza Rekosza – Magia Słowa – dlaczego przekleństwa są archaizmami?
     Godzinę później – o godz. 21.30 nadejdzie czas ogłoszenia wyników I Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego Wielorzecze - spotkanie z laureatami poprowadzi Wojciech Boros. To punkt programu, na który czekają poeci dostrzeżeni w konkursie – dopiero w sobotni wieczór okaże się, czyje wiersze zdobyły uznanie jury.
     Po prezentacji ostatni element intensywnego wieczoru, a właściwie już wielorzecznej nocy: Myślibitwa – i inne inspiracje, koncert Tomasza Steńczyka z zespołem.
    
     Po krótkiej sobotniej nocy dzień trzeci festiwalu - intensywna niedziela – 24 września

     Rozpoczynamy warsztatami tworzenia komiksu – Daniel Odija i Wojciech Stefaniec, spotkanie w godz. 9 - 12 na Foyer Małej Sceny Teatru im. Aleksandra Sewruka.
     Od godz. 10 kolejne warsztaty:
     Możliwości popracowania nad autoprezentacją sceniczną w prezentacji tekstów literackich – na Małej Scenie Teatru pokaże Nina Dziwniel-Stępka.
     Szyfry w literaturze – warsztaty dla dzieci i młodzieży – w Bibliotece Elbląskiej poprowadzi Dariusz Rekosz.
     Warsztaty literackie z Tadeuszem Dąbrowskim w Młodzieżowym Domu Kultury (Wyspa Spichrzów) będą okazją do zmierzenia się ze słowem i wymiany doświadczeń oraz konfrontacji autor – czytelnik/słuchacz.
     Od godz. 12.30 zapraszamy do Hotelu Elbląg na spotkanie autorskie Okularnica z Elżbietą Wojnarowską – artystką z szerokim spektrum aktywności – od poezji, przez prozę, teatr i film po piosenkę autorską. Rozmowę poprowadzi Wojciech Pelc.
     Panel wydawców niezależnych o godz. 13.30 odbędzie się również w Hotelu Elbląg – będzie ostatnim punktem tegorocznego, piątego już Festiwalu Literackiego Wielorzecze. Spotkanie z Radosławem Wiśniewskim (Stowarzyszenie Żywych Poetów), Leszkiem Sarnowskim (Prowincja), Przemkiem Dębowskim (Karakter) prowadzi Tadeusz Dąbrowski (Topos)
     Na Festiwal Literatury Wielorzecze do Elbląga przyjadą z kraju reprezentanci różnych grup literackich, dla których ten Festiwal stał się ważnym punktem na literackiej mapie Polski. Organizatorzy z przyjemnością i ogromną ciekawością czekają również na tych, którzy do Elbląga przyjadą po raz pierwszy. Jest jeszcze czas na zmianę planów, lekką korektę trasy i obranie kursu na Wielorzecze.
    
     Projekt V Festiwal Literatury Wielorzecze jest realizowany przez Stowarzyszenie „Alternatywni” przy współudziale finansowym samorządu Miasta Elbląg, Fundacji PZU, Fundacji „Potrafisz Polsko”.
    
     Patronat Honorowy nad Festiwalem objęli: marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Gustaw Marek Brzezin oraz prezydent Miasta Elbląg Witold Wróblewski
    
     Współorganizatorami imprezy są: Braniewskie Centrum Kultury, Teatr im. Aleksandra Sewruka, Biblioteka Elbląska, Młodzieżowy Dom Kultury, Klub Muzyczny Mjazzga, Pub Sąsiedzi, Hotel Elbląg, Zespół Szkół Pijarskich.
    
     Przyjaciele i mecenasi:

     JetSystem, Restauracja przy Bramie, JABDA, Drogeria Jasmin w Elblągu, Projekt Poligraficzny EfEf, Pejakportfele.pl, LIDER – Roman Rynkiewicz, Hotel pod Lwem, Agencja Reklamowa Contact, Głogowskie Stowarzyszenie Literackie, Restauracja AmoreMio, rewizja.net, Woluminy. Głos Książki, Fundacja Lwie serce, Pisarze.pl, Grupa Literyczna Na Krechę, Szufladopółka.
    

 

Informacja prasowa: 
Anna Nawrocka i Dominika Lewicka - Klucznik, Stowarzyszenie "Alternatywni"

poniedziałek, 18 września 2017

To, co czytam: Dżozef, Jakub Małecki

"Tak obiektywnie, to może i jest to ciekawe, ale żeby nas aż tak wciągało? Tu chyba musi o coś innego chodzić" s.223


Nikt, nigdy nie zmuszał mnie do czytania. Nie było takiej potrzeby. Jeśli jakaś książka była nie do przebrnięcia po prostu ją odkładałam. Tę, chciałabym powiedzieć, także przeczytałam z własnej, nieprzymuszonej woli. A jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że coś trzymało mnie przy niej siłą. Że to nie ja trzymałam ją w rękach, a ona mnie.  I nie puściła, dopóki nie skończyłam.


"Mam na imię Józef! Dżozef!" s.76


Życie dwudziestotrzyletniego absolwenta szkoły zawodowej na warszawskiej Pradze nie jest łatwe. GRZECIO BEDNAR, bo o nim mowa, jednego dnia traci telefon, następnego dnia pracę, a trzeciego trafia ze złamanym nosem do szpitala. 
Tam jego towarzyszami niedoli są biznesmen KURZ, malkontent MARUDA i małomówny wielbiciel  Josepha Conrada - CZWARTY. Czas dłuży się niemiłosiernie, na telewizję brakuje dwuzłotówek, a odwiedziny rzadko należą do przyjemnych. 
Któregoś wieczora CZWARTY zaczyna gorączkować. W malignie dyktuje GRZESIOWI tajemniczą opowieść. Wkrótce szpitala rzeczywistość zamieni się w koszmar klaustrofobika

opis z okładki


To pierwsza książka Jakuba Małeckiego, jaką czytałam, ale już teraz mogę powiedzieć, że autor ma niezwykły dar zatrzymania przy sobie czytelnika. Historia wydawałoby się tak niepozorna, że bardziej się nie da. Dresiarz dostał bęcki i wylądował w szpitalu. Trudno liczyć na jakieś filozoficzne przemyślenia. Trudno wymagać ich od kolesia, którego ulubionym powiedzonkiem jest "niech mnie byk wydyma", a jako swojego guru i wyrocznię stawia jeszcze większego dresiarza od siebie, Cegłę. A jeśli Cegła coś powie, to on się z nim zgadza. Litości. Ha! I już w tym miejscu autor daje Czytelnikowi pierwszego prztyczka nos. Za myślenie stereotypowe.
Ale okryć i efektów wow, jest w tej książce znacznie więcej. I sama nie wiem, co mnie bardziej zachwyciło: pomysł, lekki styl z głębszym przesłaniem, wykorzystanie twórczości Conrada jako tła, powieść w powieści niczym w Mistrzu i Małgorzacie - i obie były tak dobre. Ta książka była jak dobrze skomponowana potrawa, wieloskładnikowa, ale każdy składnik idealnie pasował do siebie i podbijał smak pozostałych. Delicje.

Tajemnicza historia Czwartego wciągała jego współlokatorów bezgranicznie, a czytelnika razem z nimi. Snujący swoją opowieść był bardzo zdeterminowany, musiał ją opowiedzieć, oni musieli jej słuchać, a my musieliśmy przeczytać. Przerwanie w trakcie było niewykonalne. 

"Rozpacz to uczucie, które niszczy falami. Przeżywając jej apogeum, człowiek jest w stanie uodpornić się na moment, zdrętwieć i nie czuć jej aż tak bardzo. Stąd fale - rozpacz składa się z najprostszych czynność, które człowiek musi wykonywać, nieważne jak bardzo by nie chciał. Rozpacz żywi się skojarzeniami, bo wszystko przypomina o stracie." s.270

Małecki nie szczędził bohatera opowieści Czwartego. Naprawdę dostał od życia w kość, jego cierpienie wręcz wylewało się spomiędzy kartek. Dołowanie level hard. Momentami zaczęłam się zastanawiać, co ze mną jest nie tak, że tak bardzo chcę przyglądać się jego cierpieniu. Czy nie ma we mnie jakiś socjopatycznych, względnie sadystycznych pierwiastków. Ale jak już wspomniałam, tej książki nie dało się tak po prostu odłożyć. Wbijała w fotel i nie pozwalała z niego wyjść. Wolę więc trzymać się wersji, że to autor się nade mną znęcał i to on mnie zmuszał do lektury. Wciągał w wir wydarzeń, gnębił tajemnicą, dręczył magią, smagał słowem. Bez dwóch zdań, jestem więc masochistką.
Jakub, rób mi tak jeszcze.

"Są ludzie towarzyscy i tacy, których omija się szerokim łukiem - sami o to proszą. Odludki i mruki. Dziwacy i przezroczyści. Samotnicy. Dziwolągi. Outsiderzy. Wariaci. Są tacy, którym to pasuje: samotność to ich oaza, kryją się w niej, uciekając przez innymi: każdy człowiek to dla nich wredne, rozgrzane ziarnko tej pustyni." s.317


Ocena tradycyjna: 8/10
Moja ocena: wyższa półka



 

czwartek, 14 września 2017

To, co czytam: Księgobójca, Maja Wolny

"Bo jedyne co ja umiem, to czytać i oceniać ciężar książek. Od leciutkich, figlarnych na jedną noc, aż do tych ciężkich, klasycznie zbudowanych, a którymi trzeba wziąć ślub, przenieść przez próg, zamieszkać na stałe."

Zaginanie rogów, wyginanie grzbietów. Podkreślanie. Używanie jako podstawki na kubek. Przeszły Cię dreszcze? Jakiej zbrodni wobec książki nie jesteś w stanie wybaczyć. Za którą z nich jesteś gotów... zabić?



 A może nie potrafisz wybaczyć tego, że o książkach się zapomina?


Już tytuł zdradza nam, że będzie to uczta dla książkoholików. Książka o książkach? Mniam. Lubimy takie smaczki. I jeszcze ta sugestia, że ktoś wyrządził im krzywdę. Od razu mamy ochotę go złapać, wsadzić do więzienia, torturować... Możemy nawet mieć nadzieję, że zemsta dopadnie księgobójcę, wszak to kryminał. Ale i tytuł, i gatunek trochę nasz oszukują...


Fakt, książek nam tu nie zabraknie. Uginają się pod nimi półki w sklepie Wiktora, uginają się pod nimi jego myśli. Jeśli główny bohater czasem z kimś rozmawia - to tylko o książkach. Nie są umieszczone jedynie między wersami, nie można powiedzieć, że stanowią tylko tło, bo momentami można odnieść wrażenie, że to wręcz one do nas mówią. Jest ich pełno, są wszędzie, wylewają się z tej historii. Ale nie jako główne bohaterki.

One są symbolem. Symbolem starości. Bo o niej jest ta książka. Bohaterami jest grupka starszych ludzi, którzy nie chcą mieć najlepszych lat za sobą, a przed sobą. Dlatego wspólnie wynajmują mieszkanie, by zestarzeć się po swojemu.


"Może zegary są ze sobą w zmowie? Przypominają o tym, co słońce mówi za darmo. Jest dzień i noc. Świt i zmierzch. Zegary nie wychwytują najważniejszego: szczęścia. Ono trwa krótką chwilę, nikt nie wie dokładnie ile, bo nikt nie patrzy wtedy na zegarek."

To książka o prawie człowieka starego. Do miłości i pożądania "w tym wieku", do własnych wyborów i starczych dziwactw. Do życia pełnią życia i umierania na swoich warunkach. To próba odpowiedzi na pytanie: kogo obchodzą jeszcze stare książki, zakurzone, zalegające na półkach antykwariatu. Czekające latami aż ktoś ich dotknie zajrzy do środka, zapyta o czym są...

Od grupy starszych przyjaciół nieco odstaje, Wiktor, główny bohater i momentami narrator (autorka zastosowała podwójną narrację: pierwszo- i trzecioosobową). Wiktor nie chciał łapać życia za nogi. Był poważny, zdystansowany, ponury. Ale to nie kwestia wieku, a charakteru, zawsze trzymał się na uboczu, ma etykietkę niegroźnego dziwka. Niegroźnego do czasu, bo jeśli znajdzie się ktoś, kto z niszczy skarb jakim jest książka... Bo jeśli ktoś bezkarnie wyrywa im kartki...

"Tymczasem w życiu nic się samo nie układa, każde nawet najmniejsze westchnienie wprawia w ruch cały wszechświat i powoduje, że zmienia się układ planet. To przerażające, dlatego większość woli o tym nie myśleć. Kiedy czytam wybitne dzieło, również na chwilę zapominam o ciężkości bytu i daję się ponieść wyobraźni. W świecie fikcji jesteśmy bezpieczni, nie narazimy się nikomu ani nie wywołamy trzęsienia ziemi."

Możliwe, że część fanów rasowych kryminałów i sensacji poczuje się zawiedziona. Śledztwa tam tyle, co kot napłakał. Za to intryg i tajemnic już o wiele, wiele więcej. Poza tym, chowając tę historię w popularnym gatunku łatwiej byłą ją przemycić na rynek. Nie czuję się oszukana, raczej gratuluję sprytu. Kolejne wyniosłe rozprawki filozoficzne stałyby zapomniane. Choć nie ukrywam, że kilka wątków można by podkręcić, inne zmienić. Styl? Jak na poważny wiek i tematykę kultury wyższej przystało podniosły, niemal poetycki.

Ostatecznie kupuję tę książkę, choć na koniec ciśnie ni niestety  się tylko jeden epitet - smutna.


Tradycyjna ocena: 6
Moja ocena: półka

środa, 13 września 2017

Patronat Szufladopółki: V Festiwal Literatury Wielorzecze - program

Tradycyjnie już (chyba mogę tak powiedzieć ;)) obejmuję patronatem Festiwal Literatury Wielorzecze, organizowany przez Stowarzyszenie Alternatywni.

W programie spotkania autorskie, warsztaty (udział w nich plus nocleg w Hotelu pod Lwem był do wygarnia u mnie w konkursie), wystawy, koncerty, Turniej Jednego Wiersza i  w ogóle będzie super!
Poniżej przedstawiam program, a jeśli chcecie mieć ściągę zawsze przy sobie - polecam zaaplikować sobie Wielorzecze, to jest ściągnąć sobie apkę - jest TUTAJ za friko ;)




PROGRAM V FESTIWALU LITERATURY WIELORZECZE

18 - 22 września - imprezy promujące

PIĄTEK 22 WRZEŚNIA

9.00 - lekcje literackie - Gabriela Szubstarska i Piotr Szczepański - Zespół Szkół Pijarskich w Elblągu
16.00 - inauguracja Festiwalu - koncert Marta Osowska-Utrysko - Teatr im. Aleksandra Sewruka w Elblągu - Duża Scena
17.00 - Z ukosa i czasem prosto - Tomasz Jastrun - spotkanie autorskie - prowadzi Bogumiła Salmonowicz - Teatr im. Aleksandra Sewruka - Duża Scena
19.00 - Warszafka w Elbongu - Anna Maria Wierzchucka, Marcin Królikowski, Krzysztof Mi, Wojciech Zamysłowski i Marcin Lewiński - Mjazzga
20.00 - Turniej Jednego Wiersza o Nagrodę Ministra Gospodarki Wielorzecznej - prowadzą Kamila Łyłka, Arco Van Ieperen - Klub Muzyczny Mjazzga
21.00 - Rosół już był - koncert Justyna Sieniuć - Mjazzga
22.00 – Duet to.... - koncert Mirella Hinc i Janusz Pierzak - Klub Muzyczny Mjazzga
23.00 - ogłoszenie wyników Turnieju
SOBOTA 23 WRZEŚNIA

10.00 - 13.00 - warsztaty:
- pisania recenzji z wydarzeń artystycznych - Marta Osowska-Utrysko, Aleksandra Maciejewska - Biblioteka Elbląska
- literackie - Agnieszka Kosińska -Młodzieżowy Dom Kultury przy ulicy Warszawskiej 51 (Wyspa Spichrzów)
15.00 - W Peru jest czwarta nad ranem - Roman Warszewski - spotkanie autorskie - prowadzi Arco Van Ieperen - Biblioteka Elbląska – Sala kinowa
16.00 - Całe życie z... - Julia Szychowiak, "Całe życie z moim ojcem" - spotkanie autorskie - prowadzi Anna Maria Wierzchucka - Biblioteka Elbląska – Sala kinowa
18.00 - wernisaż plakatu Sebastian Bauman - Młodzieżowy Dom Kultury przy ulicy Warszawskiej 51 (Wyspa Spichrzów)
19.00 - Woluminy. Głos książki - podsumowanie projektu - Zuzanna Gajewska - Sala Koncertowa przy ulicy Fabrycznej 5 (były Pujan)
19.30 - Bezdomni - Jacek Żukowski - prezentacja Alternatywny Elbląski Klub Literacki - Sala Koncertowa przy ulicy Fabrycznej 5 (były Pujan)
20.30 - MAGIA SŁOWA - Dlaczego przekleństwa są archaizmami? - wykład Dariusz Rekosz - Sala Koncertowa przy ulicy Fabrycznej 5 (były Pujan)
21.30 - ogłoszenie wyników I Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego WIELORZECZE.
Spotkanie z laureatami - prowadzi Wojciech Boros - Sala Koncertowa przy ulicy Fabrycznej 5 (były Pujan)
22.30 - Myślibitwa i inne inspiracje - koncert Tomasz Steńczyk - Sala Koncertowa przy ulicy Fabrycznej 5 (były Pujan)

NIEDZIELA 24 WRZEŚNIA

9.00-12.00 - warsztaty tworzenia komiksu - Daniel Odija i Wojciech Stefaniec - Teatr im. Aleksandra Sewruka - Foyer Małej Sceny
10.00 - 12.00 - warsztaty:
- detektywistyczne - Dariusz Rekosz - Biblioteka Elbląska
- autoprezentacji - Nina Dziwniel - Teatr im. Aleksandra Sewruka - Mała Scena
- literackie - Tadeusz Dąbrowski - Młodzieżowy Dom Kultury przy ulicy Warszawskiej 51 (Wyspa Spichrzów)
12.30 - Okularnica - Elżbieta Wojnarowska - spotkanie autorskie - prowadzi Wojciech Pelc - Hotel Elbląg ****
13.30 - Panel wydawców niezależnych - Radek Wiśniewski (K.I.T. Stowarzyszenie Żywych Poetów), Leszek Sarnowski (Prowincja), Przemek Dębowski (Wydawnictwo Karakter), Marek Zagańczyk (Zeszyty Literackie) - prowadzi Tadeusz Dąbrowski (Topos dwumiesięcznik literacki) - Zakończenie Festiwalu - Hotel Elbląg

***

Projekt V Festiwal Literatury Wielorzecze jest realizowany przez Stowarzyszenie Alternatywni przy współudziale finansowym samorządu Miasta Elbląg, Fundacji PZU, Fundacja "Potrafisz Polsko"

Patronat Honorowy nad Festiwalem objęli: Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego Gustaw Marek Brzezin oraz Prezydent Miasta Elbląg Witold Wróblewski

Współorganizatorami imprezy są: Braniewskie Centrum Kultury, Teatr im. Aleksandra Sewruka, Biblioteka Elbląska, Młodzieżowy Dom Kultury, Klub Muzyczny Mjazzga, Sala Koncertowa ul. Fabryczna 5, Hotel Elbląg, Zespół Szkół Pijarskich

Przyjaciele i mecenasi
JetSystem, Restauracja przy Bramie, JABDA, Drogeria JASMIN w Elblągu, Projekt Poligraficzny EfEf, Pejakportfele.pl, LIDER – Roman Rynkiewicz, Hotel pod Lwem, Agencja Reklamowa Contact, Restauracja AmoreMio Rewizja.net, Woluminy. Głos Książki, Fundacja Lwie serce, Pisarze.pl, Grupa Literyczna Na Krechę, Szufladopółka

Patroni medialni:
Elbląska Gazeta Internetowa portEL.pl, Topos, Kwartalnik PROWINCJA, TygiEL

poniedziałek, 11 września 2017

CzaroMarownik - magiczny kalendarz 2018. Przedpremierowo.


"Nic tak nie denerwuje kobiety co miesiąc
 jak wszystko"

Zawsze uwielbiłam wszelkiej maści kalendarze i terminarze. Uwielbiam planować, zaznaczać, podkreślać, zapisywać ulotne misji. A temat magii, wiadomo nie od dziś, jest mi szczególnie bliski. Idealnym połączeniem byłby więc kalendarz z nutą magii. No i jest. CzaroMarownik.


CzaroMarownik to niezwykły kalendarz, który powstaje już od kilku lat i jest tworzony przez kobiety z myślą o innych kobietach. W każdym roku dodajemy do niego szczyptę magii, bo wierzymy, że każda z nas jej potrzebuje, aby poczuć się wyjątkowa - czytamy w słowie od redakcji.




"Spędź ze sobą trochę czasu"


Aż dziwne, że nie trafił w moje łapki w poprzednich latach. W przyszłym roku na pewno będzie mi towarzyszył. Premiera kalendarza nastąpi 13 października, ale Wydawnictwo Kobiecie uchyliło już przede mną rąbka tajemnicy i mogłam podejrzeć, co kryje się w środku. Teraz zapraszam Was!

A co nim znajdziemy? Wszystko, co w kobiecym kalendarzu być powinno. Przede wszystkim sporo miejsca na zapiski - po stronie na dzień (pół w weekendy). A poza tym, co dusza zapragnie. Od praktycznych porad po tajemnicze rytuały.
Przepisy na naturalne kosmetyki? Proszę bardzo. Sprawdzone sposoby na ból głowy? Są! Niezbędne wyposażenie kobiecej szafy i ściąga, jak czytać etykiety też.

A dla równowagi między światem realnym a magicznym szczypta wiedzy tajemnej, jak informacja o
magicznej mocy pełni księżyca i tym, co może się wydarzyć w Noc Kupały. Kamienie - talizmany, szczęśliwe kolory, horoskop i spis popularnych przesądów.

Mnie jednak najbardziej ujęły skierowane do kobiet złote myśli na każdy dzień. Czasem zabawne, czasem oczywiste, często mądre i zmuszające do refleksji. 


"Swoim uśmiechem zabarwiaj świat na kolorowo"

 "Kochaj ludzi i wykorzystuj pieniądze. Nigdy odwrotnie"

Jako fanka deszczu, pokochałam tę sentencję:

"Jeśli złapie cię deszcz
 otwórz się na niego"  

Piękna prawda?




Tytuł: CzaroMarownik
Kalendarz
Liczba stron: 448 
Wydawnictwo Kobiece
Premiera 13.10.2017

Za perspektywę następnego roku pełnego magii dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu

środa, 6 września 2017

To, co czytam: Jak zostać Panią Swojego Czasu, Ola Budzyńska

 "Kobiety znajdują czas na wszystko, tylko nie dla siebie" s. 188

Dwa pięć na dobę. To powiedzonko z mojego prywatnego słownika. Używam go, kiedy coś zajmuje mi dużo czasu, kiedy jestem zmęczona, kiedy wyrabiam trzysta procent normy.  Kiedy poświęcam na coś każdą wolną chwilę i kiedy na nic nie mam czasu. Żyję dwa pięć na dobę. Bo dwadzieścia cztery godziny to za mało, by mieć na wszystko czas, prawda? Nieprawda.




Często marzymy o tym, by móc rozciągnąć dobę. Gdyby tak trwała dwadzieścia pięć lub dwadzieścia osiem godzin.... Tak, wtedy miałybyśmy czas na wszystko. Bullshit. Jeśli nie potrafimy się zorganizować dodatkowa godzina nic nie da. Im więcej mamy czasu, tym więcej bierzemy sobie zadań. Nie chcemy mieć poczucia marnowania czasu, planujemy więcej i bardziej. Bo świat goni, bo takie czasy, bo tyle jest do zrobienia. Dorzucamy na swoje i już tak kilometrowe listy, kolejne zadnia, które często są niewykonalne. Oszukujemy siebie, że zrobimy je dziś, które zaraz zamienia się w jutro, a w nas rośnie frustracja. Więc zasypiamy z uczuciem niespełnionego obowiązku i westchnieniem na ustach „Ach, gdyby tak doba miała ..... godzin”.


 "W dobrym zarządzaniu czasem nie chodzi o to, jak długo się pracuje, lecz o to czy sensownie się działa" s. 110


W swojej książce Ola uczy kobiety przede wszystkim zmiany podejścia. Do siebie, do pojęcia czasu i postrzegania siebie samej w czasie. Tak, znajdziecie w niej techniki organizacji i pomocne w niej narzędzia. Ale to nie one są sednem tej książki. Ola Budzyńska krok po kroku odkrywa kolejne tajemnice (które niby są oczywistościami ) i otwiera nam oczy, zmienia nastawienie.  


"Tak naprawdę moją pasją nie jest organizowanie kobietom życia. Moją pasją jest sprawianie, aby kobiety zobaczyły, że mogą żyć tak jak chcą i cieszyć się swoim życiem. Że mogą realizować się w wybranej przez siebie roli (albo rolach) bez względu na to, co sądzi o tym społeczeństwo. W tym wszystkim niezwykle pomaga zarządzenie czasem, które jest tylko drogą do celu, ale nigdy nie jest celem samym w sobie" s. 13

Pani Swojego Czasu uświadamia, jak z natłoku obowiązków wybrać te, które są priorytetami. Podpowiada, co i jak robić, by nie zamienić się w chodzącą frustrację, kiedy po raz kolejny nie wykonamy naszego planu. Mówi, jak planować, by do takiej sytuacji nie dopuścić. Z czego zrezygnować, by wiecznie nie oszukiwać samych siebie i nie pluć sobie w brodę, że znowu tego nie zrobiłam. Jak pozbyć się etykietki „chaotycznej i spóźnialskiej bałaganiary”. I jak tej etykiety nie wykorzystywać jako mechanizmu obronnego. Bo Ola Budzyńska także grozi nam palcem, wytyka błędy, gani za marudzenie i nie zostawia suchej nitki na mulitaskingu i perfekcjonizmie. Tak, daleka jest od głaskania. 

"Tą książką zechcę wyprowadzić Cie z równowagi i będę wkurzać Cię na każdym kroku, namawiając do wyjścia poza strefę swojego komfortu i spróbowania czegoś nowego" s. 11

Jak powiedziała, tak zrobiła. 

Książki czytam dla emocji. Lubię się wzruszać, cieszyć, bać. Ale mam awersję do poradników. Bronię się przed nimi rękami i nogami. Książka Oli Budzyńskiej to jednak jakiś ewenement, nie tylko dlatego, że po nią w ogóle sięgnęłam, ale dlatego, że muszę to powiedzieć: jeszcze żadna nie wzbudziła we mnie tylu emocji. Moich emocji. Własnych. Prywatnych. Osobistych. Nie takich, które autor chciał wywołać u mnie umieszczając w fabule duchy lub pisząc szczęśliwe zakończenie. Ola Budzyńska swoimi spostrzeżeniami wdarła się do mojej głowy, krzycząc: "I tu cię mam!"  Tak, Moje Drogie, płakałam czytając tę książkę. Płakałam nad sobą. I był to bardzo oczyszczający płacz.

"Perfekcjonizm powoduje, że jesteś idealne, ale tylko w swoich marzeniach i planach" s.162


"Nie rób z siebie cierpiącej Matki Polki i Zosi Samosi urobionej po łokcie" s. 126


"Zrobione jest lepsze od doskonałego. Perfekcjonizm nie pomaga w byciu zorganizowaną" s.172


"Samodyscypliny trzeba się nauczyć. Tak jak śpiewu, obcego języka czy jazdy na rowerze" s.202


Sama już nie wiem czy to recenzja, czyli list pochwalny do Oli, ale Dziewczyno! Dziękuję Ci! Otworzyłaś mi oczy. Polecę tę książkę każdej zagubionej w czasie lub sobie(!) kobiecie. Dosłownie Ola tego nie napisała, ale ja po zamknięciu książki słyszałam w głowie jej głos:  Ogarnij się! Tak też zrobiłam. I wiecie co? Pierwsze zdania z tego wpisu mogę już zapisać w czasie przeszłym.

Dziękuję też Klaudynie z bloga Kreatywa.net, bo to króciutka rozmowa z nią była impulsem do zakupienia kursu i książki. Niby gdzieś o nich czytałam, zapisałam się na newsletter i grupę na Fb, ale hamował mnie opór, żeby nie powiedzieć wstręt przed poradnikami.  Klaudyna powiedziała mi jednak, że powinnam spróbować, a ma dziewczyna łeb na karku i jak ona mówi, że warto to warto. 

Posłuchałam i, jak kiedyś czytając takie słowa u kogoś innego oplułabym monitor ze śmiechu, względnie rzygnęłabym tęczą, tak teraz napiszę je z całą świadomością: ten poradnik zmienił moje życie.
I nie, to nie jest wpis sponsorowany. Mało tego, na kurs i książkę oraz karteczki i ołówek (tak, jestem gadżeciarą) wydałam trzy i pół stówy. Za to notatnik dostałam gratis ;)

A! I żeby nie było, że zgadzam się ze wszystkim. To podejście, Olu, nigdy się u mnie nie zmieni:

Źródło: http://www.wachamksiazki.pl/obrazek/6329/tak-duzo-ksiazek