czwartek, 14 września 2017

To, co czytam: Księgobójca, Maja Wolny

"Bo jedyne co ja umiem, to czytać i oceniać ciężar książek. Od leciutkich, figlarnych na jedną noc, aż do tych ciężkich, klasycznie zbudowanych, a którymi trzeba wziąć ślub, przenieść przez próg, zamieszkać na stałe."

Zaginanie rogów, wyginanie grzbietów. Podkreślanie. Używanie jako podstawki na kubek. Przeszły Cię dreszcze? Jakiej zbrodni wobec książki nie jesteś w stanie wybaczyć. Za którą z nich jesteś gotów... zabić?



 A może nie potrafisz wybaczyć tego, że o książkach się zapomina?


Już tytuł zdradza nam, że będzie to uczta dla książkoholików. Książka o książkach? Mniam. Lubimy takie smaczki. I jeszcze ta sugestia, że ktoś wyrządził im krzywdę. Od razu mamy ochotę go złapać, wsadzić do więzienia, torturować... Możemy nawet mieć nadzieję, że zemsta dopadnie księgobójcę, wszak to kryminał. Ale i tytuł, i gatunek trochę nasz oszukują...


Fakt, książek nam tu nie zabraknie. Uginają się pod nimi półki w sklepie Wiktora, uginają się pod nimi jego myśli. Jeśli główny bohater czasem z kimś rozmawia - to tylko o książkach. Nie są umieszczone jedynie między wersami, nie można powiedzieć, że stanowią tylko tło, bo momentami można odnieść wrażenie, że to wręcz one do nas mówią. Jest ich pełno, są wszędzie, wylewają się z tej historii. Ale nie jako główne bohaterki.

One są symbolem. Symbolem starości. Bo o niej jest ta książka. Bohaterami jest grupka starszych ludzi, którzy nie chcą mieć najlepszych lat za sobą, a przed sobą. Dlatego wspólnie wynajmują mieszkanie, by zestarzeć się po swojemu.


"Może zegary są ze sobą w zmowie? Przypominają o tym, co słońce mówi za darmo. Jest dzień i noc. Świt i zmierzch. Zegary nie wychwytują najważniejszego: szczęścia. Ono trwa krótką chwilę, nikt nie wie dokładnie ile, bo nikt nie patrzy wtedy na zegarek."

To książka o prawie człowieka starego. Do miłości i pożądania "w tym wieku", do własnych wyborów i starczych dziwactw. Do życia pełnią życia i umierania na swoich warunkach. To próba odpowiedzi na pytanie: kogo obchodzą jeszcze stare książki, zakurzone, zalegające na półkach antykwariatu. Czekające latami aż ktoś ich dotknie zajrzy do środka, zapyta o czym są...

Od grupy starszych przyjaciół nieco odstaje, Wiktor, główny bohater i momentami narrator (autorka zastosowała podwójną narrację: pierwszo- i trzecioosobową). Wiktor nie chciał łapać życia za nogi. Był poważny, zdystansowany, ponury. Ale to nie kwestia wieku, a charakteru, zawsze trzymał się na uboczu, ma etykietkę niegroźnego dziwka. Niegroźnego do czasu, bo jeśli znajdzie się ktoś, kto z niszczy skarb jakim jest książka... Bo jeśli ktoś bezkarnie wyrywa im kartki...

"Tymczasem w życiu nic się samo nie układa, każde nawet najmniejsze westchnienie wprawia w ruch cały wszechświat i powoduje, że zmienia się układ planet. To przerażające, dlatego większość woli o tym nie myśleć. Kiedy czytam wybitne dzieło, również na chwilę zapominam o ciężkości bytu i daję się ponieść wyobraźni. W świecie fikcji jesteśmy bezpieczni, nie narazimy się nikomu ani nie wywołamy trzęsienia ziemi."

Możliwe, że część fanów rasowych kryminałów i sensacji poczuje się zawiedziona. Śledztwa tam tyle, co kot napłakał. Za to intryg i tajemnic już o wiele, wiele więcej. Poza tym, chowając tę historię w popularnym gatunku łatwiej byłą ją przemycić na rynek. Nie czuję się oszukana, raczej gratuluję sprytu. Kolejne wyniosłe rozprawki filozoficzne stałyby zapomniane. Choć nie ukrywam, że kilka wątków można by podkręcić, inne zmienić. Styl? Jak na poważny wiek i tematykę kultury wyższej przystało podniosły, niemal poetycki.

Ostatecznie kupuję tę książkę, choć na koniec ciśnie ni niestety  się tylko jeden epitet - smutna.


Tradycyjna ocena: 6
Moja ocena: półka

6 komentarzy:

  1. Hmm, zapowiada się bardzo ciekawie! Recenzja bardzo mnie zachęciła. Może kiedyś uda mi się ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak smutna i pełna intryg to ja zdecydowanie po nią nie mam ochoty sięgać. Jak już przy trójce dzieci i psie sięgam po książkę to staram się by była wyjątkowa, wnosząca w życie coś pozytywnego albo w formie ciekawego poradnika. Ale recenzja rzetelna i za nią brawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię, też lubię gdy książka wnosi coś pozytywnego. Nawet kiedyś byłam zdeklarowaną przeciwniczką książek smutnych (po kilku miałam traumę), ale zauważam jednak pewną prawidłowość - te smutne najczęściej są bardzo, bardzo mądre.
      /Pozdrawiam,
      Szufladopółka

      Usuń
  3. Kolejna pozycja wędruje na moją listę książek do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przyprawia mnie o dreszcze "złe" traktowanie książek. Dla mnie to nie relikt. I jakoś nie mam ochoty na tę powieść - obawiam się, że mogłabym się poczuć zawiedziona po jej lekturze.

    OdpowiedzUsuń